wrzesień 27, 2026

Rezultaty wyszukiwania dla: Nowa Ba����

piątek, 17 lipiec 2015 11:12

Zapowiedź "Głębi" Marcina Podlewskiego

Fabryka Słów na wrzesień tego roku zaplanowała wydanie ciekawego debiutu Marcina Podlewskiego - "Głębia". Będącego zarazem początkiem trylogii.

Dział: Książki
czwartek, 16 lipiec 2015 22:34

Hotel w Lizbonie

Jako fanka gatunku muszę przyznać, że coraz trudniej o przyzwoity, soczysty kryminał. Szczególnie na naszym rodzimym rynku – mamy obecnie Krajewskiego, Puzyńską, Bondę, samych znakomitych pisarzy, jednak w sferze debiutów ciężko doszukać się czegoś wyjątkowego. Miałam nadzieję, że „Hotel w Lizbonie" Maxa Bilskiego, otwierający serię „Podróże ze śmiercią" okaże się (podobnie jak ostatnio „Ściema") przyjemnym odstępstwem od reguły. Jednak płonne nadzieje na nic się nie zdały, ponieważ oprócz charakterystycznego, ironicznego głównego bohatera, polskiemu autora nic nie wyszło tak, jak powinno.

Okładkę książki zdobi grafika, na której dostrzec można czerwony but na obcasie oraz nogi mężczyzny ubranego w garniturowe spodnie i eleganckie buty. Pomiędzy jednym a drugim elementem znajdują się krople krwi, które sugerują, że w powieści będziemy mieć do czynienia z morderstwem kobiety. Nietrudno również spostrzec, że akcja będzie miała coś wspólnego z lotniskiem, gdyż możemy zauważyć żółte oraz czarne linie, strzałki wyrysowane na podłożu. Tytuł został oczywiście napisany krwistoczerwoną czcionką na dole frontu okładki, a na górze pojawia się nazwa serii.

Michał i Joanna to para polskich dziennikarzy. Pomimo tego, że małżeństwo planowało wakacje na Chorwacji, wygrali w konkursie wycieczkę do Portugalii. Od spotkania na lotnisku zauważają dziwne zachowanie przewodniczki, a już pierwszego dnia dochodzi do tragicznego wypadku. W Lizbonie grasuje szajka włamywaczy, a w dodatku turnus nie zapowiada się jak sielska wycieczka. Zabójca zbiera żniwo przez kolejne dni, a Michał zostaje wpleciony w sam środek nieszczęśliwych wydarzeń. Czy portugalska policja ujmie sprawcę? Czy turyści zdecydują się wrócić do kraju, czy pozostaną na wakacjach? A może dziennikarskie małżeństwo samo dojdzie do prawdy?

„Hotel w Lizbonie" ewidentnie gatunkowo przynależy do kryminału. Lecz, jak na kryminał, mnóstwo tu absurdu. Otóż szeregowy dziennikarz każdego dnia pobytu w jakiś sposób doznaje uszczerbku na zdrowiu – kończy z pokiereszowaną twarzą, z pokaleczonymi stopami oraz potężną szramą na czole. Pech, nawet największy, ma swoje granice. Co rozdział to nowe perturbacje fizyczne Michała oraz kolejna sprzeczka z Joanną.

Sam wątek kryminalny jest dość oczywisty od niemalże pierwszego morderstwa. Bardzo łatwo domyśleć się, kim jest zabójca oraz jakie pobudki nim kierowały. Bilski odkrywa zbyt dużo rąbków tajemnicy, aby zakończyć swoją powieść z należytym hukiem. Niestety, nawet, jeśli w tym kryminale tkwił potencjał, to został doszczętnie zaprzepaszczony.

Główny bohater, Michał, to teoretycznie postać, której nie da się polubić. Cyniczny, marudny, wiecznie niezadowolony choleryk, który nie umie panować nad gniewem, a w dodatku prześladuje go wszędobylski pech. Bilski uczynił go także narratorem, dzięki czemu komizm wywoływany przez tę postać pozostaje w dość wysokim natężeniu. Pozostali bohaterowie jednak zdają się być z gruba ciosani, przez co zapamiętujemy ich wyłącznie jako konkretne cechy charakteru czy osobowości.

To, czym najbardziej zaskoczył mnie Max Bilski, to zapadające w pamięć, oryginalne porównania, frazy, którymi posługuje się narrator, czyli główny bohater. Ironia i cynizm są głównymi cechami tej powieści – wynika to przede wszystkim z osobowości Michała, jak i, prawdopodobnie, z nastawiania do życia samego autora. Nie zabraknie więc powiedzonek takich, jak „byłem luźny jak pusty wieszak" czy mądrości życiowych „świat się tak skurczył jak zeschła śliwka". Nie powiem, niektóre z nich rozbawiły mnie do łez i zmusiły do ich zapisania.

„Hotel w Lizbonie" okazał się dość rozczarowującym kryminałem, do którego mogłabym jedynie zachęcić słowami: lekkie czytadło na urlop. Jednak niektórym podróż z lekturą, w której trup ścieli się gęsto w trakcie zagranicznej wycieczki może nie przypaść do gustu, a sama konstrukcja oraz poprowadzenie wątków pozostawia wiele do życzenia. Nawet wśród „lekkich czytadeł" można odnaleźć coś ciekawszego i wzbudzającego żywsze emocje niż powieść Maxa Bilskiego, choć liczę, że pisarz jeszcze pokaże na co go stać, bo w jego piórze można dostrzec coś unikatowego.

Dział: Książki
czwartek, 16 lipiec 2015 10:52

Fragment: "Eperu" Augusty Docher

Z okazji dzisiejszej premiery "Eperu" Augusty Docher mamy dla Was smakowity kąsek w postaci fragmentu pierwszego tomu "Wędrowców".

Dział: Patronaty

„Nocarz", „Renegat", „Nikt" w nowym wydaniu! Książki dostępne bedą w sprzedaży już od 31 lipca! Autorem okładek do nowego wydania cyklu nocarskiego jest Dark Crayon. Znany niektórym jako Piotrek Cieśliński. Fantastyczny artysta grafik, który zdobi swoimi obrazkami okładki Fabryki Słów już od niemal 12 lat!

Dział: Patronaty
niedziela, 12 lipiec 2015 14:30

"Nikt" Magdaleny Kozak - nowe wydanie

Powieść nominowana do Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla za rok 2008.


Czasami trzeba po prostu być nikim, by coś znaczyć.

Dla Vespera nie ma już miejsca ani pośród nocarzy, ani renegatów. Zasady rządzące światem wampirów runęły w obliczu nowego zagrożenia. Ludzkość otwiera oczy...



W starciu z ogarniętymi religijnym szałem watykańskimi, nocarze są bezradni. Nie potrafią zabijać ludzi. Jedyny ratunek w renegatach i ich przerażającym instynkcie drapieżców. Ale nie! Ciemna strona Nocy nie rozmawia z Jasną! Krwawe akcje jednostek specjalnych to początek rozpaczliwej walki o przetrwanie.

Dział: Patronaty
środa, 15 lipiec 2015 13:59

Ex Machina

Ostatnimi czasy kino science-fiction kojarzy się z blockbusterami, które prześcigają się w ilości efektów specjalnych. Musi być widowiskowo, głośno, walecznie. Alex Garland, twórca „Dredda 3D", wyłamuje się z panujących trendów tworząc minimalistyczny obraz o sztucznej inteligencji. Z pełną świadomością, że nie przyciągnie przed ekrany rzeszy odbiorców, stawia na kino wymagające cierpliwości oraz intelektualnego wysiłku. Bo w „Ex Machinie" trudno rozpoznać, kto jest człowiekiem, a kto androidem, czy wkraczamy już w sferę boskości, czy pozostajemy marnym, choć ambitnym kaprysem ewolucji.

Caleb (Domhnall Gleeson) to młody programista, który wygrywa firmowy konkurs – nagrodą jest tygodniowy wyjazd do laboratorium szefa firmy – Nathana (Oscar Isaac). Dopiero po dotarciu na miejsce dowiaduje się, jaki jest rzeczywisty cel jego przybycia. Ma za zadanie sprawdzić, czy android stworzony przez jego przełożonego, Ava (Alicia Vikander), zasługuje na miano sztucznej inteligencji. Caleb sprawdza, czy robot pod postacią kobiety rzeczywiście czuje, wzrusza się, reaguje jak człowiek. Jaki będzie wynik testów? Czy Nathan mówi programiście całą prawdę? Jak odróżnić androida od ludzkiej istoty?

„Ex Machina" wymaga od odbiorcy ogromu cierpliwości. W laboratorium Nathana, jak i w całej rzeczywistości przedstawionej przez reżysera, nie można niczego wziąć za pewnik. Od pewnego momentu zastanawiamy się nawet, czy któryś z dwóch męskich bohaterów nie jest maszyną, a nawet oni sami zaczynają wątpić w swoje istnienie. Garland zmusza widza do niemałego intelektualnego wysiłku, zadając mu pytania natury filozoficznej, bo przecież czym byłby film o sztucznej inteligencji bez poruszenia zagrożeń płynących z jej powstania?

Reżyserowi udaje się wprowadzić pewną dość zaskakującą cechę androida – Ava jest bowiem świadoma swojej płci, atrakcyjności. Pomiędzy nią a Calebem od pierwszego spotkania czuć fascynację, którą potęguje manipulacja robota. Nie chcę zdradzić zbyt wiele z intelektualnej układanki, lecz wydaje mi się, że Garland stworzył naprawdę znaczący film o sztucznej inteligencji. Prezentacja zagrożeń jest dość bezpośrednia, a sama niejasność istnienia człowieka oraz robota wywołuje dość kontrowersyjne pytania, których wielu reżyserów bało się zadać.

W laboratorium mieszkają tylko cztery osoby: Caleb, Nathan, Ava i Kyoko. Czworo aktorów znakomicie spisało się w swoich rolach. Domhnall Gleeson hipnotyzujący, wywołujący sympatię, wzbudza jednocześnie niepokój; przepiękna Alicia Vikander doskonale obojętna, uwodzicielska, a także w jakiś sposób niebezpieczna; przypakowany Oscar Isaac udowadnia, że sprawdza się w każdej nadanej mu roli, nawet tutaj, gdy wciela się w postać bardzo niejasną, niejednoznaczną; Sonoya Mizuno, cudownie „robocia", automatyczna, nie wyrażająca ani grama emocji jako wszechstronna służąca swojego pana.

Garland postawił na minimalizm w niemalże każdej sferze swojej produkcji, nie tylko w treści. Nieziemskie efekty specjalne, czyli przede wszystkim postura Ava'y, jej budowa, wbijają w fotel. Lecz nie one są tutaj najważniejsze – nie spotkamy się z jakimikolwiek pościgami, futurystyczną bronią czy niezniszczalnymi cyborgami. Brak widowiskowości jest ogromną zaletą „Ex Machiny". Ascetyczna scenografia ogromnego laboratorium z kilometrami światłowodów połączonych z domem znajdującym się w samym środku rozkwitającej natury. Zestawienie androida, jego „boskiego" twórcy, programisty jako proroka z rajskimi widokami zieleni, wodospadów i głuszy przywołuje na myśl oczywiste skojarzenia. Całości dopełnia wyciszony, lecz intrygujący soundtrack, który również przyczynia się do budowania napięcia.

„Ex Machina" to stonowane science fiction o sztucznej inteligencji, które na pewno nie przyciągnie fanów modnych ostatnio blockbusterów. Wymagające skupienia, cierpliwości, poddające w wątpliwość istotę człowieczeństwa kino jednak ma szansę trafić do grupy odbiorców zafascynowanych tematem,  a także do tych, którzy wolą niejednoznaczną, minimalistyczną rozrywkę.

Dział: Filmy
wtorek, 14 lipiec 2015 17:05

Patronat: Zakażenie

Z końcem sierpnia 2015 swoje miejsce będzie miała premiera powieści "Zakażenie" Scotta Siglera.

Na obszarze Ameryki tajemniczy patogen przemienia zwykłych ludzi we wściekłych morderców, psychopatów kierowanych przerażającym, obcym planem. Ludzkość odpiera ataki, ale po każdej bitwie choroba reaguje, dostosowuje się, stosując wyszukane strategie i błyskotliwe sztuczki, aby oszukać swoich prześladowców. Jedyne możliwe wyjaśnienie: epidemia jest napędzana nie przez ewolucję, ale przez jakąś wrogą inteligencję.

Dział: Patronaty
wtorek, 14 lipiec 2015 15:01

Nowoczesna czarodziejka

Jeżeli istnieje magia to jak wyglądają współcześni czarodzieje? Czy posiadają kociołki, czarne koty i miotły? Noszą długie szaty i odprawiają rytuały w świetle księżyca? Może zamiast tego tworzą gry komputerowe i rozmawiają na czacie internetowym, dodając do kodu programowania nieco nowoczesnych czarów? „Nowoczesna czarodziejka" Debory Geary pozwala spojrzeć na magię pod nieco innym niż dotychczas kątem.

Lauren ma 28 lat i nigdy nie sądziła, że mogłoby istnieć coś takiego jak czary. Natomiast to, że ona sama włada jakąś magią wydaje jej się już zupełnym absurdem. Pewnego dnia, gdy robi zakupy w sklepie spożywczym on-line, zostaje w tajemniczy sposób wciągnięta na zamknięty czat. Okazuje się, że to miejsce stworzone przez czarodziejkę by odszukać w sieci inne, władające mocą osoby. Kiedy Lauren okazuje się kompletnym laikiem w sprawach magii siedzące na czacie kobiety postanawiają otoczyć ją swoją opieką. Nell, założycielka czatu, wysyła do Chicago swojego przystojnego brata by ten wziął pod swoje skrzydła nowo odkrytą czarodziejkę i przekazał jej przynajmniej podstawy magicznej wiedzy. Chodzi tu nie tylko o samą naukę, ale przede wszystkim o jej własne bezpieczeństwo.

Powieść jest niezwykle oryginalna i pełna humoru. Naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyła. Mimo braku jakiejkolwiek większej akcji (nie pojawia się tutaj zło, z którym trzeba walczyć, nikt nie chce przejąć panowania nad światem) książkę czyta się rewelacyjnie szybko i ciężko oderwać się od kolejnych słów, zdań i stron. Zwłaszcza wówczas gdy opisywane są sceny z udziałem najmłodszych, psotnych czarodziejątek.

Przedstawiony świat został po brzegi wypełniony najrozmaitszymi postaciami, ich upodobaniami, pracą, prywatnym życiem oraz rodzinnym ciepłem. Trojaczki to mistrzynie programowania (w wieku 8 lat), Jamie jest zabawny i czarujący, mały Aervyn to element zapalny całej powieści, Nat dodaje atmosfery spokoju i zrozumienia. Sama Lauren natomiast ma silny, nieco buntowniczy charakter, ale jest sympatyczną i dobrą osobą. To przede wszystkim dzięki niej książka jest tak zabawna i wciągająca.

Przyznam szczerze, że nie tego się po „Nowoczesnej czarodziejce" spodziewałam i jestem bardzo mile zaskoczona. To świetnie napisana, pełna uroku i magii powieść. W zwyczajnym świecie żyją niezwykli czarodzieje, dla których jednak priorytetową sprawą są przyjaciele i rodzina. Lekturę powieści jak najbardziej wszystkim polecam, a sama niecierpliwie czekam na kolejny tom.

Dział: Książki
czwartek, 09 lipiec 2015 13:42

Jack Black w "Gęsiej skórce"

"Gęsia skórka" to film oparty na podstawie bestsellerowej serii książek pod tym samym tytułem, autorstwa R.L. Stine'a. Wcześniej w latach 90. emitowany był również popularny seriali grozy dla dzieci i młodzieży. W najnowszej, pełnometrażowej produkcji, w rolę głównego bohatera, pisarza Stine'a, wcielił się Jack Black, aktor znany z głównie komediowych ról. O czym opowiadać będzie film?

Dział: Film

Patrycja Gryciuk już po raz drugi oddaje w ręce czytelników swoją książkę, tym razem mamy doczynienia z kryminałem. "450 stron" ukaże się już 12 sierpnia nakładem wydawnictwa Czwarta Strona, a ja już mogę zapewnić, że jest na co czekać,

Dział: Książki