Rezultaty wyszukiwania dla: Ram V

wtorek, 26 październik 2021 09:43

Batman Death Metal. Tom 1

W 2017 roku dynamiczny duet Scotta Snydera i Grega Capullo rozpętał „Dark Nights: Metal”. W tym crossoverze z Ligą Sprawiedliwości po walce z Barbatosem zrodziło się dość pokręcone uniwersum, pełne Batmanów z alternatywnej, nieco pokręconej rzeczywistości. Każdy z nich to Batman, który uległ swoim lękom. Ich liderem jest Batman, który się śmieje, Batman, który zabił Jokera i został pochłonięty przez jego zaraźliwe szaleństwo. To wydanie zbiorcze zawiera zeszyty z amerykańskich wydań „Dark Nights: Death metal” #1-3, „Dark Night: Death Metal – Legends of Dark Knights” #1, „Dark Nights: Death Metal Guidebook” #1.
 
Kontynuujemy tu opowieść o świecie, w którym niezadowolony z dotychczasowego Multiwersum postanawia stworzyć coś nowego. Będzie to twór pochłaniający 53 wszechświaty, w tym Pierwszą Ziemię. By to osiągnąć, potrzeba zawładnąć każdym z nich. Ziemią zawładnął Batman, który się śmieje i jego poplecznicy. Obecnie Batman (ten właściwy) wraz z dość przetrzebionymi członkami Ligi Sprawiedliwości z Wonder Woman na czele stara się zachować jakąś równowagę i być może nawet zażegnać kryzys.
 
Czy warto czytać poprzednie części jak „Batman, który się śmieje” czy „Batman – Metal”? Warto, jednak i bez tego łatwo... no, dosyć łatwo odnaleźć się w nowej sytuacji. Choć nawet takie wejście w świat tego szalonego uniwersum od tego tomu nie byłby wcale takie złe – wszak i Batma i Wonder Woman są zupełnie w nim zagubieni, stąd czytelnik łatwiej ich zrozumie, jeśli sam będzie się gubił.
 
Ogólnie uważam, że Snyder wykonuje dobrą robotę, dostarczając wszystkie niezbędne informacje w całym wydaniu za pomocą ekspozycji. Informacje są zawsze prezentowane we właściwym momencie, aby pomóc w stworzeniu sceny poprzez nadanie jej kontekstu. Ekspozycja jest również przekazywana organicznie, przez większość czasu, gdy jedna postać musi coś wyjaśnić drugiej. W ten sposób ekspozycja przyczynia się do rozwoju fabuły, ponieważ każda nowa informacja, którą pozyskuje np. Wonder Woman, prowadzi do nowych pytań. Pomaga ustalić tajemnicę tego, co stało się ze światem i postaciami, co sprawia, że chce się czytać dalej, aby dowiedzieć się, co niedługo się stanie.
 
Patrząc na komiks od strony graficznej, zobaczymy tu kwintesencję kunsztu Grega Capullo wylewającą się z każdego prawie kadru. Przeniósł swoją kreskę, czystą i heroiczną, z New 52 i stworzył mroczne arcydzieło. Każdy panel został wykonany z dbałością i kreatywnością. Nie zmarnowano miejsca, a każda strona emanuje celem, eksplodując ostentacyjnym szaleństwem. Wręcz chce się oprawić każdą stronę w ramkę, ale byłoby to dość niepokojącą galerią.
 
Dla kogo jest „Batman – Death Metal”? Dla każdego wielbiciela Snuderversum, entuzjasty Bat-Brandingu i przede wszystkim Death Metalu. Podczas gdy oryginalna seria Metal przypominała bardziej kosmiczną odyseję horroru, inspirowaną różnymi rodzajami muzyki metalowej, myślę, że Death Metal naprawdę wygląda i czuje się jak muzyka death metalowa. Jego ton jest znacznie ciemniejszy, chociaż wciąż jest trochę humoru, by zniwelować tę ciemność. A świat, kostiumy i stworzenia idealnie pasują do tematu. Wszystko w tej sztuce krzyczy „death metal” i wygląda na to, że czeka nas mroczna epopeja fantasy, z magami, rycerzami, zamkami, smokami, śmiercią i mnóstwem kolców. Capullo jest idealnym artystą do tej książki; rysuje go jak nikt inny i nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek poza nim odtwarzał ten przerażający, ale niesamowity świat. Dark Nights: Death Metal Deluxe Edition to całkiem godna kontynuacja ostatnich prac Snydera.

 

Dział: Komiksy
niedziela, 24 październik 2021 08:21

Zabójca

"Wiesz, dlaczego jesteśmy silniejsi? Bo jeśli słyszymy strzał, nie pytamy, kto nie żyje; pytamy, kto trzymał broń."

Początkowo nie mogłam wbić się w styl narracji, pierwsze rozdziały pomimo atrakcyjności informacji, męczyły mnie sposobem przekazania. Natomiast przez środkową część książki pędziłam z ciekawością i zaangażowaniem. Niestety, pod koniec treść wyhamowała, nie od strony stylu, a zawartości. Nierówna w odbiorze publikacja, zupełnie jakby była pisana przez różne osoby, albo fragmentarycznie w długich jednostkach czasu. Nie ulega jednak wątpliwości, że porusza ważne społeczne i polityczne zagadnienia, którym warto przyjrzeć się z bliska, aby z większą świadomością podejść do interpretacji tego, co dzieje się na świecie, a zwłaszcza w Albanii, Grecji i Włoszech. Oczywiście, nie mogło zabraknąć wstawek odnośnie amerykańskich manewrów w ramach wywiadowczej aktywności. Zastanawiające, jak USA potrafi wejść na dane terytorium, namieszać, a następnie, kiedy sytuacja robi się gorąca, ulotnić pozostawiając bałagan. Wydźwięk książki nie niesie przyjemnych nut, muzyka biznesowych priorytetów, pragnienia władzy, dyskryminacji nacji, nieustannie oddaje mroczne cechy społeczeństw i ciemne strony ludzkiej natury.

Andrea Galli przeprowadzał przez scenariusz życia najgroźniejszego zawodowego zabójcy w Europie, wynajmowanego przez różnorodnych zleceniodawców, często wywodzących się ze środowisk mocno ulokowanych u sterów władzy. Mechanizm manipulacji opinią publiczną, w ramach zaświadczania o działaniu w imię dobra społecznego pozostaje niezmienny od wieków, podobnie jak ostateczna eliminacja ewentualnych lub faktycznych wrogów. Autor poruszał wiele wątków, naświetlał paranoiczną dyktaturę Envera Hoxha, doprowadzenie do skrajnego ubóstwa mieszkańców Albanii, krach piramidy państwowej, utopienie ogromnych funduszy w utopijnej idei metalurgicznej potęgi, tragicznych warunków pracy, skażenia środowiska, silnej pozycji tajnej policji, ateizmu państwowego, izolacji materialnej i separacji kulturowej. I newralgiczny moment amerykańskiej infiltracji Albanii, wykupywanie informacji i zapewnianie emigracji uchodźców. Nielegalne próby przekraczania granicy, a jeśli się udało, niedostosowanie Albańczyków do nowych warunków mieszkania w obcym państwie wzmacnianie zorganizowanej przestępczości w ramach zasilania włoskiej, gruzińskiej, greckiej i rosyjskiej mafii. Albańczycy słynący ze skuteczności w zadawaniu śmierci, jak Julian Sinanaj, perfekcyjny płatny strzelec wyborowy i zamachowiec, biegły w zacieraniu śladów, poza zainteresowaniem policji, gdyż nie dostrzegała związków między jego zbrodniami.

Dział: Książki

Ogromne niebezpieczeństwo. Kruchy sojusz. Wspólny cel. Nesta Archeron i Kasjan, mimo dzielących ich różnic nie do pogodzenia i wzajemnych animozji, w wyniku działań wrogich dworowi Feyry i Rhysanda sił, znajdują się po jednej stronie barykady.

Dział: Książki
poniedziałek, 18 październik 2021 18:19

Zapowiedź: Bez strachu. Star Wars. Wielka Republika. Tom 1

Nowa seria ze świata Gwiezdnych Wojen oryginalnie wydawana przez Marvela od 2021 roku. Akcja opowieści rozgrywa się około trzech wieków przed wydarzeniami ukazanymi w filmach Star Wars. W galaktyce panuje pokój pod rządami Republiki Galaktycznej, którą chronią szlachetni i mądrzy rycerze Jedi.

Dział: Książki
poniedziałek, 18 październik 2021 18:06

Zapowiedż: Akwitania

Autorka bestsellerowej „Trylogii Białego Miasta” powraca z kolejną wciągającą i niezwykłą książką. Eva García Sáenz de Urturi zabiera nas do świata, gdzie historia miesza się z thrillerem i krwawym kryminałem. Zemsta, spiski, prześladowania, mroczne tajemnice, krwawe bitwy i najbardziej wpływowa kobieta średniowiecznej Europy, Eleonora Akwitańska. To wszystko znajdziemy w książce „Akwitania”, która do księgarń trafi już 10 listopada.

Dział: Książki
piątek, 15 październik 2021 19:09

Awans

Jak wiele zależy od promocji książki, od wydawnictwa, w którym została wydana, żeby zajaśniała wśród nowości. Czasami prawdziwe perełki potrafią przejść niezauważone, choć wydawać by się mogło, że historia, sposób pisania i bohaterowie są świetnie nakreśleni. Wydaje mi się, że tak właśnie jest przy powieści "Awans" Jakuba Bielikowskiego. O czym jest ta książka i dlaczego warto po nią sięgnąć? 

Warszawa w roku 1889, za czasów zaboru rosyjskiego. Andrzej Zaleski, porucznik carskiej policji pojawia się na miejscu zbrodni rodziny rejentostwa, podczas którego wszyscy domownicy zostali zamordowani a całe złoto skradzione. Okazuje się, że to kolejny taki przypadek w stolicy. Porucznik postanawia za wszelką cenę odkryć sprawców zbrodni, co zaprowadzi to w różne zakątki Warszawy i zmusi do podjęcia bardzo istotnych decyzji. Czy niektórzy są poza prawem? 

Bardzo szybko wchodzi się w klimat powieści, mroczną, lekką duszą atmosferę końca XIX wieku. Autor nakreślił świetne tło historyczne, podczas pracy nad książką posiłkował się sprawdzonymi źródłami informacji, które zawarte są w podsumowaniu. Podczas całej lektury znaleźć można rosyjskie wstawki idealnie oddające klimat tamtych lat. Dzięki temu historia jest niezwykle wiarygodna i na każdym kroku czuje się klimat ówczesnej Warszawy. 

Postać porucznika Zalewskiego z jednej strony jest trochę wyidealizowana, autor przestawia go jako mężczyznę, który mimo młodego wieku odbył służbę w wielu miejscach i dzięki temu zdobył sporą wiedzę, jego tężyzna fizyczna jest naprawdę niezwykła, a sposoby walki prawie zawsze pozwala mu wyjść cało z opresji. Jednocześnie nie jest on krystaliczny, ma pewne problemy z płcią przeciwną, a raczej z tym, że nie może oprzeć się pięknym kobietom. Bywało to lekko irytujące podczas lektury, ale jednocześnie pokazywało, że postać nie jest idealna i dzięki temu była o wiele bardziej realna. 

Największą przyjemność podczas lektury sprawiło tło historyczne, autor pokazał świat ówczesnej stolicy, wąskie uliczki bez światła, bramy na podwórza, drewnianą zabudowę, wiele dzielnic, które w owym czasie były oddzielnymi światami. Bardzo podobała mi się również praca policji kryminalnej, która w tamtych czasach spotykała się z wieloma problemami. Nie chodziło tylko o sam sposób na złapanie sprawców, choć i on bywał problematyczny, ale również o to, że niektórzy bywali "równiejsi" i nie do złapania. 

Autor przedstawia bardzo mięsisty, męski świat, w którym co i rusz leje się krew, trup pada gęsto i nic nie idzie po myśli głównego bohatera. Wraz z rozwojem akcji porucznik Zalewski daje się poznać coraz bardziej, odsłania się jego przeszłość, problemy, z którymi się boryka i niepewność, która go gnębi. Autor pokazuje świat administracji policyjnej, stopni służbowych i pewnych etapów nie do przejścia dla Polaka-Katolika. 

"Awans" to jedna z tych perełek, które odkryłam przypadkiem. Książka pokazuje mroczny świat końca XIX wieku, świetnie oddany świat ówczesnej Warszawy, pracę policji, sposób łapania przestępców i problemy, z którymi się to wiąże. Świat przedstawiony jest niezwykle rzeczywisty, autor dopracował szczegóły, które pozwalają wczuć się w tamten klimat. Główny bohater, dzięki temu, że nie jest idealny, również wzbudza sympatię. To jeden z kryminałów historycznych, które zapamiętam na długo i z pewnością sięgnę po kolejne książki autora, jak tylko się pojawią. 

Dział: Książki
czwartek, 14 październik 2021 17:14

Oko Świata z serialową okładką!

Porównywany do Władcy Pierścieni monumentalny cykl fantasy, który pokochało ponad 40 milionów czytelników na całym świecie
Dział: Książki
wtorek, 12 październik 2021 21:52

Myszka Miki. Miki i kraina Pradawnych

W mojej pamięci na dobre rozgościło się jedno wspomnienie – Myszka Miki, przebrany w kostium czarodzieja, z charakterystyczną czapką, leci na grzbiecie jakiegoś stworzenia, a z jego różdżki lecą iskry. Nie pamiętam, z jakiej animacji pochodzi ten fragment, ale dzięki temu, najstarszy bohater Disneya kojarzy mi się z fantastyką. Komiks „Myszka Miki i kraina Pradawnych” to dzieło, które zachwyci każdego fana animacji z sympatyczną Myszką oraz tych, którzy lubują się w poznawaniu nowych krain i przeżywaniu cudownych, magicznych przygód.
 
Przenosimy się do innego, magicznego świata. Latające wyspy to miejsca, które nadają się do zamieszkania, ale niestety, włada nimi okrutny władca, który za nic ma potrzeby mieszkańców i patrzy tylko na własne korzyści. Przeciwko Fantomowi występują mieszkańcy Gildii, a Miki, który jest prostym rzemieślnikiem, musi opowiedzieć się po którejś ze stron. Nasz bohater nie czuje w sobie wojownika, dlatego postanawia wybrać własną drogę. Dołącza do niego Minnie, która zajmuje się łowieniem bezludnych wysp, oraz Goofy. Cała trójka postanawia odnaleźć krainę Pradawnych, ale droga ta nie będzie pozbawiona przeszkód i wrogów, którzy nie chcą, aby bohaterowie osiągnęli swój cel.
 
Cóż to była za fantastyczna przygoda! Pełna niespodzianek, zwrotów akcji, zawirowań, walk, przyjaźni i miłości. „Myszkę Miki i krainę Pradawnych” czytałam z zapartym tchem, strona po stronie, rozkoszując się słowem i akcją. Już od pierwszych kart autor rzuca nas w wir przygód. Poznajemy Mikiego, ten inny świat, którego odkrywanie sprawiło mi wiele przyjemności. Podczas lektury widzimy, jak Miki dojrzewa, zbiera w sobie odwagę, a jednocześnie nadal chce pomóc innym. Ten komiks jest jak fabuła najlepszych fantastyczno-przygodowych powieści.
 
Gdy tylko dojrzycie okładkę książki, zachwycicie się nią. Twarda prawa, błyszczące litery oraz piękna ilustracja przyciągają wzrok czytelnika i skupiają uwagę. Miki, szybujący na grzbiecie wielkiego ptaka, chmury, wyspy, wodospad… Na okładce dużo się dzieje, a to wszystko zdaje się obietnicą wyśmienitej zabawy oraz ciekawej przygody, która dopiero się rozpoczyna. Gdy otworzycie komiks, przepadniecie, bo oprócz intrygującej fabuły, oczy radują i cieszą cudowne ilustracje. Pełne szczegółów, drobiazgowe, z bohaterami, których dobrze znamy, ale przedstawione w zupełne innej roli.

 

Dział: Komiksy
wtorek, 12 październik 2021 19:12

Czas huraganów

Czas huraganów przyciąga uwagę okładką - prostą, a jednocześnie klimatyczną i intrygującą. Opis sugeruje powieść z pogranicza kryminału, jednak powieść Fernandy Melchor jest czymś zupełnie innym. Zubożała mieścina La Matosa, w której toczy się akcja, staje się sceną, na której głównymi bohaterami okazują się nie jej mieszkańcy, a przemoc, bród i zepsucie.
 
Punktem wyjścia dla akcji jest morderstwo miejscowej Wiedźmy, która od zawsze mieszkała na uboczu społeczności. Kobietom niosła pociechę i ratunek, pomagając przy dolegliwościach i wybawiając od niechcianych ciąż, zwłaszcza tych będących efektem gwałtu i przemocy. Mężczyzn odstręczała, lecz jednocześnie lgnęli do niej, szukając w jej domu używek i seksu.
 
Czas huraganów nie jest typową powieścią. Brak w nim dialogów. Jest zbiorem opowieści o kilkorgu mieszkańcach La Matosy. Każdy rozdział został poświęcony innej postaci, w pośredni lub bezpośredni związek związanych z zabójstwem Wiedźmy. Każdemu z nich przypadł los, któremu bliżej do egzystencji na granicy zezwierzęcenia niż normalnego życia. Nie mają perspektyw na lepsze jutro, a ich codzienność toczy się wokół zdobycia czegoś do jedzenia, alkoholu lub narkotyków i seksu. Wszystko zdaje się tu lepkie od brudu i zepsucia. Zarówno czysto fizycznego, jak i moralnego. Wśród przedstawionych tu rodzin nie ma bliskości, matka córce jest najgorszym wrogiem, widząc w niej zagrożenie dla samej siebie. Wszystko można tu sprzedać, każdego upodlić.
 
Znaczna część codziennej egzystencji bohaterów dotyczy ich seksualności, ale nawet ten aspekt jest przedstawiony odrażająco. Nie ma tu miejsca na czyste, szczere uczucia. Seks to produkt, kobiety kupczą własnym ciałem dla pieniędzy, ochrony i opieki. Dziewczynki często zbyt szybko muszą dojrzeć, stając się celem dla pedofilów. Chłopcy zresztą również. Przemoc wobec kobiet i dzieci jest tak wszechobecna, że nikogo nie dziwi i nikt się jej nie przeciwstawia.
 
Książkę czyta się szybko, jej lektura wciąga, lecz jednocześnie wymaga robienia sobie przerw. Brudny, wulgarny język, jakim jest napisana, niesprawiedliwość i okrucieństwo, o jakim czytamy, wszechobecna beznadziejność - to wszystko oblepia czytelnika i potrzeba czasu, by pozbyć się wrażenia nieczystości, gdy już odkładamy książkę na półkę. To przerysowane i nadmiernie uwypuklone zło meksykańskiej prowincji nie zostało jednak pokazane w ten sposób bez przyczyny. Można odczytywać je jako głos wołający o pomoc i uwagę, że są miejsca pozornie zapomniane przez Boga, gdzie córka jest dla matki „suką”, dziecko zbędnym balastem, a partnerka workiem treningowym, na którym można wyładować każdą frustrację. Inną kwestią pozostaje tylko pytanie, czy jesteśmy w stanie zrobić cokolwiek, by to zmienić?
 
Mówiąc krótko, Fernanda Melchor napisała książkę ważną, docenioną zarówno w samym Meksyku, jak i na arenie międzynarodowej - w 2017 r. została umieszczona na liście najlepszych książek iberoamerykańskich. Dlatego warto po nią sięgnąć, przygotujcie się tylko na lekturę obciążającą emocjonalnie, po której będziecie potrzebowali sporo czasu, by ochłonąć.
Dział: Książki
czwartek, 07 październik 2021 21:20

Przeklęty metal

Są książki, o których bardzo ciężko mi pisać. Chociaż dobrze napisane, ich lektura była dla mnie zadziwiająco mecząca I trudna. Właśnie do takich lektur, z wielkim bólem, zaliczam Przeklęty metal, pierwszą część cyklu Egzorcysta. Piszę te słowa z wielkim bólem mego czytelniczego serca, bo to książka bardzo dobrze napisana pod względem stylistycznych, ale… Zabrakło między nami chemii, chociaż uwielbiam literaturę zza wschodniej granicy. Obawiam się, że to dlatego miałam co do “Przeklętego metalu” aż tak duże oczekiwania.

Egzorcysta to zawód (przynajmniej w naszym święcie)dość znany i szanowany. Niektórzy wierzą w duchy, inni nie. Jednak w “Przeklętym metalu” autor przenosi nas do świata, w którym diabły oraz demony chadzają po ulicach miast, wsi i miasteczek. Egzorcysta to zawód bardzo szanowany, ale człowiek, który nim się trudni, jest odrzucany przez innych towarzyszy. Wszyscy boją się demonów, a przyjaźń z takim człowiekiem, może przynieść same problemy.

Tutaj na scenę wchodzi nad główny bohater, Sebastian Mart, który nigdy nie szkolił się na egzorcystę. W wyniku wielu wypadków staje się tym, który wpędza demony. Można powiedzieć, że przeznaczenie postanowiło spłatać mu srogie figle, ponieważ nasz bohater zostaje rzucony w sam środek intryg, zbrodni i polityki.

Fabuła brzmi ciekawie i intrygująco. Podeszłam do tej lektury z wielkimi oczekiwaniami i wydawało mi się, że moje nadzieje będą spełnione Jednak gdy przeczytałam 1/3 książki, coś zaczęło się psuć. Autor starał się przygotować wyraźne tło właściwych wydarzeń, jednak wprowadzenie na scenę zbyt wielu bohaterów, spowodowało niemały chaos. Kilkakrotnie musiałam wracać do niektórych wydarzeń, aby móc uporządkować w głowie następujące po sobie sceny, ale (niestety) mało to dało. Im dalej w las, tym ciemniej, tak w przypadku „Przeklętego metalu” mogę powiedzieć, że im dalej w książkę i treść, tym większy chaos i zamieszania. Przyznam, że gdyby nie postać głównego bohatera, Sebastiana Marta, nie dokończyłabym tej lektury. Zaintrygował mnie również wstęp, chociaż nadal nie wiem, co wspólnego miał z właściwą akcją.

Zakończenie mi się spodobało i muszę przyznać, że przy lekturze ostatnich stron, niektóre elementy tej układanki, zaczęły do siebie pasować. Niestety, nie wpłynęło to dobrze na końcową ocenę tej lektury, ponieważ wymęczyłam się przy niej strasznie, a po przeczytaniu dwóch czy trzech stron, zaczynała mnie boleć głowa. Chociaż „Przeklęty metal” pod względem stylistycznym napisany jest bardzo dobrze, to ogólny chaos, przeskakiwanie pomiędzy miejscami akcji i bohaterami, nie ułatwia lektury.

Dział: Książki