Rezultaty wyszukiwania dla: Ram V
Fantastyka w wydaniu dla najmłodszych!
"Worek pełen duchów" i "Podskakujący zamek" to ciekawie brzmiące tytuły. Już 8 października, nakładem wydawnictwa Wilga, ukażą się dwie książeczki dla dzieci spod pióra wszystkim dobrze znanego pisarza - Marcina Mortki. Był już wiking, teraz czas na rycerza. "Przygody rycerza Valdemara" tom 1 i 2 już niedługo pojawią się na pólkach w księgarniach.
Premiera: Mroczna Wieża VI - "Początek Podróży"
Kolejny tom komiksowego wydania "Mrocznej Wieży" swoją premierę będzie miał już 17 października 2014. Autorami komiksu są Peter David i Robin Furth. Powieść oczywiście ukazała się spod pióra Stephena Kinga.
Księżyc nad Soho
Kiedy wczesną wiosną tego roku przeczytałam Rzeki Londynu, wpadłam w zachwyt. Powieść twórcy scenariuszy do takich seriali jak Doctor Who czy Jupiter Moon, będąca czymś pomiędzy Sherlockiem Holmesem a Harrym Dresdenem, osadzona w magicznym Gaimanowskim Londynie, była strzałem w dziesiątkę. Po zakończeniu lektury nie pozostało mi niestety nic innego, jak czekać na kontynuację. Czekałam, czekałam i doczekałam się. Tego lata Księżyc nad Soho zaświecił wyjątkowo jasno, a posterunkowy Peter Grant podjął prowadzenia kolejnego śledztwa.
Dla przypomnienia. W poprzedniej części londyński posterunkowy okazał się policjantem z potencjałem, choć wcale na to nie wyglądał, tym bardziej, że jest to potencjał magiczny, o którym głośno się nie mówi. Zjawiska nadnaturalne określa się tutaj oględnym mianem czegoś niezwykłego i gdy takie coś w sprawie się pojawi, wtedy wzywany jest Peter. W londyńskiej policji istnieje co prawa wydział magiczny, ale wszystko funkcjonuje tak, jakby go nie było.
Od wydarzeń z pierwszej części minęło kilka tygodni. Zakończyło się dramatycznie. Co prawda złośliwego ducha poskromiono, ale mentor Petera, Nightingale został poważnie ranny, a przyjaciółka z pracy, Lesley została przez ducha potwornie oszpecona na twarzy i cudem uszła z życiem. Obecnie przechodzi szereg operacji, a twarz ukrywa pod warstwami kapturów i czapek.
Ponieważ Nightingale także przechodzi rekonwalescencję, to na barkach Petera spoczywa prowadzenie kolejnego śledztwa, w którym początkowo jest raczej konsultantem. Otóż okazuje się, że w krótkich odstępach czasu zmarli dość młodzi muzycy jazzowi. Wszyscy byli w miarę zdrowi, nie mieli wrogów i nagle zmarli na zawał. Przy jednym z ciał Peter wyczuwa ślady magii, sugerujące, że coś lub ktoś maczało palce w sprawie. Trop prowadzi Petera do trzech tajemniczych sióstr. Równolegle, w innej sprawie, powraca poznana już w części pierwszej, dziwaczna kobieta odgryzająca mężczyznom członki. Jakby tego było mało drobne zbiegi okoliczności sugerują, że w mieście jest jeszcze jeden czarodziej. Czy te trzy kwestie łączą się ze sobą? Zapewne, ale jak, nie zdradzę.
Z przyjemnością stwierdzam, że część druga jest równie zabawna, jak pierwsza. Posterunkowy Grant błyskotliwie i ironicznym dystansem opisuje prowadzone śledztwo, spotkanych ludzi, codzienne życie, własne dokształcanie z magii i łaciny oraz namiętny romans, w który się wplątuje, bez żadnych oporów.
Razem z nim spotykamy starych znajomych, poznanych w części pierwszej, a więc członków obu rzecznych rodzin. Poznamy także nowych przyjaciół z zespołu jazzowego, będziemy uczestniczyć w porwaniu karetki pogotowia oraz w akcji mającej na celu odkrycie kryjówki czarodzieja Anonima, który z magią poczyna sobie nadzwyczaj śmiało, tworząc dziwaczne hybrydy, w sobie tylko znanym celu. Wspólnie z ojcem bohatera zgłębimy także tajniki jazzu, jako gatunku muzycznego.
Tym, co mi się bardzo podobało w prowadzonej narracji, jest cięty humor i fajne spostrzeżenia na temat policji, związków, relacji rodziców z dorosłym już dzieckiem, itp.
Choć odnosi się wrażenie, że akcja toczy się nieco wolniej niż w części pierwszej, to właśnie humor powoduje, że tak bardzo się tego nie odczuwa. Czyta się z prawdziwą przyjemnością.
Tym, co mi się nie podobało, bo zwyczajnie było ze strony bohatera nieprofesjonalne, to wdanie się w romans z potencjalną podejrzaną, która wcześniej była uczuciowo związana z jednym z nieżyjących już muzyków. Grant jest zwyczajnym facetem i cenię go za bystrość oraz dociekliwość, w które wyposażył go jego twórca. Jednak taki głupi romans? Z drugiej strony wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i mamy swoje małe i duże słabości i może właśnie to chciał pokazać autor.
Zakończenie części drugiej jest otwarte, tak jak tylko da się to zrobić. Nie dowiadujemy się, kim jest czarodziej Anonim. Śledztwo odnośnie śmierci muzyków zostaje zakończone tylko połowicznie, bo główne podejrzane..., no właśnie. W części trzeciej do gry na pewno wróci Lesley, która wystąpi w zupełnie nowej roli.
Księżyc nad Soho jest dowcipną, błyskotliwą powieścią. Jeśli lubicie Londyn, śledztwa w trochę sherlockowskim stylu, oryginalne rozwiązania, to jest to książka dla Was. Polecam!
Premiera: "Białe jak śnieg"
Już 8 października swoją premierę będzie miała kontynuacja książki "Czerwone jak krew" - "Białe jak śnieg" autorstwa Salli Simukki. Cała trylogia ukaże się dzięki nowemu wydawnictwu YA!.
Premiera: Tenshi to Ryuu no Rondo
Cross Ange: Tenshi to Ryuu no Rondo studia Sunrise - anime z gatunku SF i mecha, swoją premierę będzie miało już 5 października. W tym samym okresie zaczną ukazywać się również odcinki mangi.
Retrowizja odc. 5 - "Człowiek, który się śmieje" (1928)
Witam Was po przerwie w kolejnej „Retrowizji". Tym, którzy nie orientują się, na czym polegają reguły rządzące tą rubryką, wyjaśniam, że rzecz jest prosta. Banalna wręcz. Opisuję Wam tutaj stare, mocno przykurzone filmy fantastyczne, s-f lub horrory, i dodaję kilka słów komentarza. Poza dobrą zabawą podczas oglądania i opisywania Wam, przyświeca mi jeszcze cel – pokazać Wam jak, głęboko sięgają korzenie elementów kultury popularnej, które niektórym mogą wydawać się nierozerwalne ze współczesnym filmem i około filmowymi tematami.
Czarny książę
"Czarny Książę" to już drugi erotyczny kryminał spod pióra Katarzyny Michalak. Pierwszy, noszący tytuł "Mistrz", ukazał się na początku 2013 roku, nakładem wydawnictwa Filia. Co tym razem skryła tajemnicza, czarna okładka?
Miasto nie jest bezpieczne. Giną piękne, młode kobiety. Ktoś zabija je z chirurgiczną precyzją. Wszystko wskazuje na to, że mordercą jest Czarny Książę - Maksymilian Romanow. Jednak jego przyjaciel, inspektor policji, nie chce i nie potrafi uwierzyć w ten trop. Co z morderstwami ma wspólnego piękna i niewinna Konstancja, która zostaje sprzedana za długi ojca i ilu mężczyzn w międzyczasie się w dziewczynie zakocha?
To niestety jeden z tych nielicznych przypadków, kiedy opis z tyłu okładki jest lepszy od samej książki. Fabularnie powieść jest średnia - nie umywa się do kryminałów Agathy Christie, które można czytać jeden po drugim, a i tak się nie są w stanie znudzić. Jeżeli chodzi o erotykę, to jest tu znacznie bardziej wulgarna niż w poprzednim utworze i to w taki sposób, że niekiedy niestety staje się niesmaczna. Nie tego się spodziewałam i czuję się zawiedziona. Romansu także tu nie ma, bo relacje między bohaterami naprawdę trudno byłoby nazwać miłością.
Zawsze lubiłam bohaterów w prozie Katarzyny Michalak, choć wydawali się wyidealizowani, to jednak przyjemnie sie o nich czytało. Tym razem występujących w książce bohaterów po prostu nie da się lubić. Zachowują się irracjonalnie, niczym w jednym z podlejszych harlequinów skupieni jedynie na własnych żądzach. Już przy pierwszych stronach wiedziałam, że nie specjalnie mam ochotę dalej "Czarnego Księcia" czytać.
Pisarka tworzy lepsze i gorsze powieści, ale póki co, obok "Nadziei", "Czarny Książkę" podoba mi się najmniej. Oczywiście historia stworzona została w charakterystycznym już lekkim stylu, który pozwala by szybko przez książkę przebrnąć, tym razem jednak przygoda nie należała do tych przyjemnych. Była raczej męcząca i irytowała niemalże na każdej stronie.
Niestety powieść ma znacznie więcej złych niż dobrych stron. Płytkość oraz naiwność fabuły i bohaterów, niezgodność historyczna, braki fabularne, wulgarność. Właściwie z tych minusów stworzyć można by było całkiem sporą listę. Nie mam pojęcia komu "Czarny Książę" mógłby się spodobać, bo zwyczajnie nie jest to dobra książka. Chyba jedynie wiernym fanom pisarki. Ja sama bardzo lubię wiele jej powieści, wychodzi jednak na to, że chyba nie wszystkie...
Gwiezdny Wojownik
Rosjanie mają swoje rodzime SF i nie jest to jedna książka, a powieści w liczbie mnogiej. Polacy najczęściej piszą o zupełnie innych krajach lub w ogóle wymyślonych miejscach. Katarzyna Berenika Miszczuk akcję „Gwiezdnego Wojownika" postanowiła rozpocząć właśnie w Polsce z przyszłości, a dopiero potem wysłać statek w przestrzeń kosmiczną.
Załoga statku o brawurowej nazwie „Gwiezdny Wojownik" wyrusza w podróż kosmiczną. Ich zadaniem jest zniszczenie zagrażającej Ziemi asteroidy. Problem polega na tym, że członkowie owej dzielnej załogi wcale na tą samobójczą misję nie chcą lecieć. Wszyscy zostali do tego zmuszeni, a generał, z sobie tylko znanych powodów, wybrał do obsługi statku ludzi specyficznych – najgorszych z najgorszych. Najwyraźniej Ziemię czeka zagłada. Sytuacji na pokładzie Gwiezdnego Wojownika wcale nie poprawia fakt, że wyruszyć z nimi uparła się pewna uciekająca przed niechcianym małżeństwem księżniczka.
Z tego dziwnego misz-masz jakim jest „Gwiezdny Wojownik" wyszło połączenie parodii Gwiezdnych Wojen z przygodami Jakuba Wędrowycza. Pytanie tylko co docelowo autorka chciała stworzyć? Z wypowiedzi wnioskuję, że nieco bardziej męską (niż dotychczas) wersję komedii. Nie jestem przekonana jak to nietypowe SF odbierze płeć przeciwna, ale mnie się całkiem podobało, choć jest to książka pisarki, którą polubiłam najmniej. Dużo bardziej do gustu przypadły mi wcześniejsze tytuły.
Powieść napisana została w lekkim, charakterystycznym dla Katarzyny Bereniki Miszczuk stylu. Czyta się ją szybko i płynnie. Tym razem jednak książka niestety nie była porywająca – czytało się ją z przyjemnością, ale nie w taki sposób, żeby nie można było jej spokojnie odłożyć i wrócić do lektury nieco później. Fabuła miejscami wydaje się być nieco naciągana – jakby pisarka nie miała jej zarysu i pewne elementy zdecydowała dodać się później, ponieważ akurat gdzieś tam pasowały.
Bohaterowie są niezwykle barwni – tutaj pojawia się pełen warsztat jednej z moich ulubionych pisarek i przypomina mi ona, dlaczego tak bardzo lubię jej powieści. Starannie przedstawiła całą załogę statku oraz kilka pobocznych postaci. Każdy ma swój charakter, osobowość, motywy działania, historię. Przyzwyczaiłam się już do książek pisanych w pierwszoosobowej narracji, także „Gwiezdny Wojownik" był pod tym względem sporą niespodzianką. Ta cześć historii została stworzona bezbłędnie.
Powieść wydaje mi się nieco uboga w fantastyczne wizje. Tło fabuły skupia się raczej wokół elementów komediowych, a pojawiające sie w książce przedmioty wydają się być zupełnie normalne i z łatwością można się do nich przyzwyczaić. Nie ma tutaj niczego wymyślnego, co mogłoby zaskoczyć czytelnika. Dla wyjadaczy SF książka zdecydowanie to nie jest.
Dopiero co skończyłam czytać, a już tęsknię za bohaterami. Bardzo chętnie wróciłabym do ich przygód. Historia posiada wiele niedociągnięć, ale gdy stwierdzimy, że to gatunkowy debiut pisarki, myślę, że da się je gładko przełknąć i liczyć na to, że kolejna część będzie znacznie bardziej dopracowana. Książkę jako taką czyta się bardzo przyjemnie. Jak zresztą każdą prozę spod pióra Katarzyny Bereniki Miszczuk.
Komiksofon 12 - wielki powrót
Komiksofon, projekt, w którym twórcy komiksowi stają przed zadaniem łączenia swojej twórczości komiksowej z muzyką lub szerzej, z dźwiękiem, powraca 9 października we Wrocławiu. Gośćmi spotkania będą: Katarzyna Babis oraz Daniel GEDEON Grzeszkiewicz. Serwis Secretum jest oficjalnym partnerem projektu. Szczegóły w rozszerzeniu.
Wywiad z Colleen Houck
Dlaczego wybrała Pani Indie? Skąd pomysł na taka fabułę? (Why did you choose India? Where the idea for this plot came from?)
Właściwie to wybrałam motyw "Pięknej i Bestii", a w rezultacie skończyłam z białym tygrysem zamiast bestii. W planach miałam umieścić fabułę książki w Rosji, ponieważ myślałam, że to stamtąd pochodzą białe tygrysy, ale kiedy trochę poszukałam, odkryłam, że białe tygrysy z Rosji tak naprawdę pochodzą od maluchów schwytanych w Indiach i właśnie wtedy postanowiłam, że to tam będzie działa się akcja mojej książki.
