sobota, 28 marzec 2020 17:17

Noc w bibliotece

By 
Oceń ten artykuł
(1 głos)

„Noc w bibliotece” to nie pierwsza książka spod pióra Agathy Christie, w której pojawiła się kultowa już postać Miss Marple. Nie mam więc pojęcia, dlaczego to akurat na jej podstawie Dominique Ziegler i Olivier Dauger zdecydowali się stworzyć komiks. Być może było to ich prywatne upodobanie do właśnie tego konkretnego tytułu, ale ja mogę wyłącznie zgadywać. Ponieważ jednak na mojej półce stoją wszystkie powieści spod pióra wszystkie powieści Agaty Christie, z przyjemnością sięgnęłam również po komiksową adaptację. 

Zarys fabuły

Rankiem przerażona służąca budzi państwo Bantrych, by oznajmić im okropną wiadomość. W ich bibliotece leży trup. Denatką okazuje się młoda kobieta. Szacowne małżeństwo jak najszybciej wzywa policję. Podejrzanych brak. Dorothy Bantry postanawia zadzwonić po swoją przyjaciółkę i sąsiadkę, Jane Marple, która jest seniorką o niespotykanym, niezwykle lotnym umyśle i uwielbia rozwiązywać wszelakie zagadki kryminalne. Czy i tym razem uda jej się odnaleźć winnego?

Moja opinia i przemyślenia

Scenariusz do tytułu „Noc w bibliotece” napisał szwajcarski pisarz, dramaturg i reżyser Dominique Ziegler, a rysunki wykonał Olivier Dauger, uznawany za najlepszego komiksowego rysownika lotnictwa („Ciel en ruine”). 

Muszę przyznać, że twórcom komiksu udało się zachować fantastyczny klimat powieści Agathy Christie. Czarny humor, pojawiająca się znikąd Jane Marple i sceptyczne podejście Scotland Yardu doskonale nawiązują do swojego pierwowzoru. Również kreska wywołuje bardzo pozytywne wrażenie. Cały komiks jest w kolorze, przez co jeszcze przyjemniej się go czyta. 

Wydanie jednak ma również swoje minusy. Największym z nich jest moim zdaniem bardzo sztywne, toporne tłumaczenie. Dodatkowo komiks przełożony został z języka francuskiego, a tłumacz zdecydował się w nim na anglojęzyczne wstawki. Nie mam pojęcia dlaczego. Podejrzewam jednak, że nie tylko przeze mnie są one tak bardzo negatywnie postrzegane. 

To niestety już nie ta sama historia. Rozumiem, że adaptacje nie muszą być wierne, a komiks jest cienki i nie ma w nim tyle miejsca, co w książce, ale jednak mimo wszystko zabrakło mi paru kluczowych elementów. Dlatego myślę, że komiks można traktować jako dodatek, a nie zamiennik. Z pewnością jest to gratka dla fanów twórczości pisarki. 

Podsumowanie

Spotkanie z komiksem na podstawie powieści Agathy Christie „Noc w bibliotece” w ogólnym rozrachunku uważam za udane. Gdybym miała na to jakikolwiek wpływ, na pewno zmieniłabym w nim kilka, szczególnie w polskim wydaniu. Ponieważ jednak wpływu nie mam żadnego, to po prostu cieszę się, że miałam okazję przeczytać taką przyjemną i doskonale narysowaną graficzną adaptację. To niesamowite, że dzieła Agathy Christie obchodzą już setne urodziny, a wciąż ani trochę nie tracą na popularności. 

Czytany 160 razy