Rezultaty wyszukiwania dla: obyczajowa
Kamienny kot
Przed przeszłością nie można uciec. Tkwi w sercu jak zadra, wyostrza wspomnienia, szczególnie te najgorsze. To przeszłość staje się powodem bezsennych nocy, smutnych, długich dni wypełnionych prostym 'co by było, gdyby... '. Łatwo się w niej zanurzyć, odrzucając dzień dzisiejszy. Wspomnienia zamknięte w podświadomości i jedno, zupełnie przypadkowe spotkanie może zmienić wszystko.
Marta jest typową kobietą, prowadzi normalne, uporządkowane życie. Kocha i przede wszystkim jest kochana, ma pracę, która daje jej satysfakcję i (co oczywiste) stabilizację finansową, bliskich, którzy w każdej potrzebie stoją u jej boku. A jednak coś, jedna wymiana spojrzeń z nieznajomą, rudowłosą kobietą obudziło drzemiące w bohaterce wspomnienia. Nie są to jednak przebłyski jej własnego życia z lat wcześniejszych, lecz dziwne sny o historii, która toczyła się wiele lat temu w Egipcie...
Kto z Was wierzy w reinkarnację? Przyznam, że mimo wrodzonego sceptycyzmu odnoszącego się do spraw religijnych ta kwestia zawsze mnie intrygowała. No bo jak to jest, trafiamy do Nieba czy Piekła, a może raczej wracamy na ziemię i pokutujemy za dawne winy? A jeśli nawet, to jak "odgrzebać" wspomnienia z poprzedniego życia i czy taka możliwość w ogóle istnieje?
Wracam jednak do Kamiennego Kota, książki, która mnie zaskoczyła. Na szczęście na plus! Czytając opis owej pozycji spodziewałam się raczej kolejnej powieści obyczajowej o traumatycznym dzieciństwie bądź tajemnicach zamkniętych w przeszłości, do których to klucz najczęściej posiadał któryś z seniorów rodu (ewentualnie pozostawiony przez taką osobę pamiętnik). Nastawiona na coś, co już zbyt często przewija się przez literaturę rozpoczęłam przygodę z utworem pani Sobolewskiej i... odetchnęłam z ulgą. Tego szukałam!
Zdradziłam już wcześniej, że ta książka opowiada o reinkarnacji- temat, po który pisarze sięgają rzadko, a już na pewno nie kierują nim w taki sposób. Zauważyłam, że motyw życia po życiu częściej przewija się przez książki młodzieżowe, tzw. paranormal romance, niż przez pozycje dla nieco starszych czytelników. Dlaczego? Czyżby doświadczeni książkoholicy nie rozczytywali się w takich opowieściach? Jak już wspomniałam wcześniej, kwestia reinkarnacji zajmuje dużo miejsca w moich przemyśleniach odnośnie "kolejnego etapu", dlatego chętnie sięgam po każdą pozycję - czy to popularnonaukową, czy powieść obyczajową, obojętne - która w jakiś sposób nawiązuje do tematu. Główna bohaterka Kamiennego kota, Marta, powrót do przeszłości rozpoczyna od przypadkowego spotkania w autobusie z rudowłosą. Noc po skrzyżowaniu spojrzeń obu kobiet nie należy do najspokojniejszych- sny płyną ku odległych krainach, dawnych latach. Każde kolejne zamknięcie oczu zbliża bohaterkę do odkrycia prawdy i ustalenia, jaką rolę odgrywa w tym wszystkim tajemnicza pasażerka.
Historia stworzona przez panią Sobolewską niesamowicie wciąga, zaś "drobne" rozmiary (prawie 200 stron) ułatwiają "połknięcie" książki w kilka godzin. Tak też się stało w moim przypadku. Co najważniejsze, autorce udało się na tej niewielkiej ilości stron zamknąć smutek prawdziwej miłości, która potrafi pokonać nawet śmierć. Jak się okazuje nawet po śmierci nie jesteśmy zwolnieni z wiążących nas obietnic... Plusem Kamiennego kota jest również zakończenie. Wiadomo, że my, czytelnicy, wymagamy od książki ciekawego wprowadzenia, intrygującego wątku i przede wszystkim - zakończenia, czyli ukoronowania całej historii. To nie tak, że satysfakcjonują mnie wyłącznie pesymistyczne finisze, bo "Happy endy nie są trendy", jak to kiedyś się mówiło. Wszystko zależy oczywiście od autora, od sposobu, w jaki tworzy swój świat. Pani Sobolewska sprawiła, że po zamknięciu książki byłam kompletnie zaskoczona. Nie spodziewałam się i nawet żałowałam bohaterów...
Bardzo dobra lektura na każdy dzień, noc, ranek czy wieczór. Upalny czy chłodny. Słoneczny czy deszczowy. Nie zawiedziecie się, obiecuję.
Niepokorne. Klara
Kolejne spotkanie z kobietami, które w poprzednim tomie podbiły moje serce, swoją odwagą oraz determinacją w dążeniu do wytyczonych celów. Do tego wspaniale skonstruowany rys historyczny oraz zachowany klimat epoki dodawał uroku, pozwalał wczuć się w życie,oraz panujące zasady.
W czasach gdy postęp przyjmowano z rezerwą, zaś tych, którzy manifestowali swą odrębność piętnowano.
Bohaterki książki Eliza, Klara i Judyta przeżyły w swym młodym wieku wiele rozczarowań, ale i też nabrały pewnego doświadczenia. Wyciągnięte wnioski nie jednej pomogą w dalszym postępowaniu. Jednak jak to bywa, los przewrotnie potrafi podciąć skrzydła, o czym przekona się Klara z Judytą. Ta pierwsza dążąca do akceptacji pełnych praw kobiet na wielu płaszczyznach społecznych, szukająca własnej ścieżki życiowej, wielokrotnie spotka się z brakiem akceptacji wśród najbliższych, poczuje gorzki smak własnej naiwności. Pisząc artykuły do lokalnych gazet zetknie się z wieloma środowiskami, które otworzą jej oczy na sprawy, o których wcześniej nie słyszała wcale, albo tylko mimochodem. Zapozna ludzi, którzy niekoniecznie będą mieli szczere intencje. Jednak głównym problemem kobiety będzie ścieżka życiowa, która nie tak łatwo będzie chciała ukazać kierunek jaki powinna obrać młoda emancypantka.
Z kolei Judyta dojrzeje wewnętrznie, mając czas na przemyślenia zrozumie czym powinna się zająć i choć decyzje nie będą należały do łatwych, a ich przyczyny sprawią wielokrotnie ból, nawet po upływie czasu, to później zrozumie, że wyjazd do odległego i niezbyt przychylnego Wiednia, był jedną z najsłuszniejszych decyzji. Właśnie tam, wśród obcych ludzi, nie zawsze przychylnie nastawionych będzie mogła zrealizować własne marzenia, i nawet gdy poczucie tęsknoty będzie dotkliwe odnajdzie spokój i chęci do działania.
Trzy kobiety, przyjaciółki, które chcąc być samodzielne i niezależnie często doświadczały niesprawiedliwości. Bycie kobietą w czasach gdy mężczyźni uważali się za najmądrzejszych i pełnoprawnych obywateli, jawiło się niczym udręka. Lecz każda z nich nie poddawała się, walczyła o siebie oraz swoje marzenia. Czy zaznają szczęście, którego tak usilnie szukały, czym ono tak naprawdę jest i gdzie szukać wskazówek gdy w sercu panuje chaos?
Z radością wyczekiwałam premiery drugiego tomu z serii Niepokorne, pierwszy mnie zauroczył, dlatego też z utęsknieniem nasłuchiwałam kiedy w końcu będę mogła spodziewać się Klary. Kolejny raz muszę przyznać, że pani Agnieszka wspaniale kreuje bohaterów, tło historyczne, bo tak wspaniale i autentycznie odzwierciedlić dziewiętnastowieczny Kraków czy Wiedeń jest po prostu czymś fenomenalnym. Od pierwszych stron miałam uczucie, że przeniosłam się w czasie, i oto wraz bohaterkami przemierzam uliczki, uczestniczę w strajku robotnic, podróżuje fiakrem. Niby detale, ale to właśnie dzięki nim można w pełni wczuć się w fabułę. Zrozumieć czasy w jakich przyszło żyć kobietom. Absurdy związane z utrudnianiem nauki, wystawieniem potrzebnych zaświadczeń, a w końcu przekonaniu jaka jest ich rola w życiu. Najgorsze było sprzeciwianie się postępom, w Galicji panowało zacofanie, zaś wszelkie przejawy nowoczesności odbierano z sceptycznie, a nawet z przesadzoną agresją.
Sporo czasu minęło nim kolejny raz mogłam spotkać się z bohaterkami, które bardzo polubiłam, w pewnym sensie potrzebowałam dłuższej chwili by odświeżyć sobie w pamięci cechy charakteru każdej z nich.
Klarę zapamiętałam jako pewną siebie, zdecydowaną jak i zbuntowaną kobietę z dobrze sytuowanej rodziny. Miałam nadzieje, że jej losy zostaną mocno zarysowane, a dokładniej mówiąc, kobieta znajdzie kierunek jakim zechce podążać. Jednak troszkę poczułam się nią rozczarowana, chyba inaczej wyobrażałam sobie przyszłość wyrazistej osoby, jaką jawiła się panienka Stojnowska. Bardziej przejmowałam się losami Judyty, której z każdą stroną coraz bardziej kibicowałam, nie mogłam się doczekać rozdziałów poświęconych jej osobie. Każde wydarzenie przeżywałam i odbierałam niebywale osobiście. Cieszę się, że ostatnia z serii będzie poświęcona właśnie jej, będę oczekiwała tej chwili równie mocno, jak Klary. Wracając do tytułowej bohaterki, ciekawi mnie czy decyzja jaką podjęła ulegnie zmianie, czy w końcu odnajdzie własne miejsce na świecie, ponieważ podczas czytania nie opuszczało mnie wrażenie, że młoda buntowniczka w pewnym momencie się pogubiła, lecz duma nie pozwalała przyznać się do błędu. Tak naprawdę można powiedzieć, że Eliza odnalazła własne szczęście, Klara wraz z Judytą są wielką niewiadomą. Mam nadzieje, że w decydującym tomie nie zabraknie elementów zaskoczenia, że gorzkie nauczki pójdą w cień, a słońce zaświeci na niebie każdej z kobiet, ale jak to w życiu, niczego nie możemy być pewni...
Jedno jest wiadome, styl autorki cały czas zachwyca, czyta się wspaniale. Każde zdanie utwierdza, że pani Wojdowicz włożyła serce w napisanie książki oraz mnóstwo wiedzy, co zaowocowało przepiękną lekturą, cudownie oddającą klimat opisywanych miejsc. Szczerze polecam drugą z serii, zaś Ci, którzy jeszcze nie mieli przyjemności, powinni czym prędzej nadrobić braki.
Premiera: "Za niebieskimi drzwiami"
Już dzisiaj, 26 listopada, swoją premierę ma książka autorstwa Marcina Szczygielskiego "Za niebieskimi drzwiami".
