Rezultaty wyszukiwania dla: historyczna

wtorek, 30 listopad 2021 09:57

Puszcza

"Puszcza" to pierwszy tom monumentalnego dzieła Antoniego Gołubiewa pod wspólnym tytułem "Bolesław Chrobry", opowiadającego o początkach polskiej państwowości. Jako historyk z wykształcenia, Gołubiew przeprowadził obszerną kwerendę, nim przystąpił do pisania dzieła swego życia, toteż powieść opiera się na możliwie wielu źródłach. W bibliografii można by umieścić choćby dwunastowieczne kroniki Galla Anonima, czy kronikę Thietmara z XI wieku. Powieść nie jest zatem jedynie fantazją pisarza.
 
Jakkolwiek głównym bohaterem jest Chrobry, tak Gołubiew nie skupia się jedynie na tej jednej postaci. W swoim dziele z dużym rozmachem zagarnia przestrzeń wokół, by ukazać jak najpełniej realia, z jakich wyrósł, w jakich żył i działał władca. Wyraziście odmalowuje życie zarówno na dworze, jak i w pomniejszych osadach. Oddaje tu choćby surowość świata, w którym kształtowały się charaktery postaci i relacje międzyludzkie, czym wprowadza pewien naturalizm i objaśnia wiele. Odnoszę wrażenie, że ten naturalizm – niebędący pozą czy zabiegiem artystycznym a formą dociekania bezwzględnej prawdy – trudny jest do odnalezienia w powieściach historycznych ostatnich lat. Miękkość i psychoterapeutyczne uwspółcześnianie postaci historycznych, wyrosłych wszak w odmiennych warunkach, prowadzi dziś, albo do infantylizacji albo efekciarskiej brutalizacji. Gołubiew jest pisarzem jeszcze nieogarniętym tymi skłonnościami.
 
Chrobry jest tutaj synem i bratem, nie tylko wojownikiem i potencjalnym władcą. Autor ukazuje relacje Bolesława z Mieszkiem, politykę prowadzoną przez ojca i różnice w ich poglądach i działaniach. W powieści dość wymownie ukazany jest również wpływ Dobrawy na syna. Oczywiście trudno ocenić, czy życie i początki władzy Bolesława dokładnie tak wyglądały. Właściwie można z góry założyć, że w wielu aspektach autor był zmuszony, zdać się na własne wyobrażenia. Odległość czasów, a co za tym idzie również skąpość obiektywnych źródeł, ograniczają możliwości. Niemniej historyczne przygotowanie pisarza i wieloletnia praca nad powieścią dają niejakie podstawy do zaufania w skrupulatność jego badań.
 
Niewątpliwą zaletą — ale i wyzwaniem — jest język powieści. Archaizowany, pięknie żywiczny, ziemisty. Trudno powiedzieć, na ile odpowiada on ówczesnej mowie, niemniej nadaje powieści wyraźny klimat. Nie jest łatwo wejść w tę opowieść, próg jest wysoki, bo nie tylko język, ale i realia odległej przeszłości nie ułatwiają wkroczenia ze współczesności w świat opisany. Niemniej właśnie te trudności są nieocenionym budulcem, dzięki któremu mamy poczucie autentyczności.
 
W książce znajdziemy nieomal poetyckie opisanie krajobrazu. Puszcza jest tu przedstawiona z namacalną realnością, przedzieramy się przez nią z bohaterami, podczas lektury możemy przywołać obrazy i zapachy. Ale i odczuć niezmierną siłę samozwańczych drwali karczujących siłą własnych mięśni gęste zarośla i drzewa pod budowę osady. Oraz grozę wyłaniającą się z kniei pod postacią niedźwiedzia lub z rzeki pod postacią wrogich Wikingów.
 
Powieść Gołubiewa nie jest łatwą lekturą, wymaga przebrnięcia przez pierwszych kilkadziesiąt stron, nim wniknie się w jej język i klimat. Jednak nagroda dla cierpliwych jest wielka, bo mamy tu do czynienia z czymś zupełnie wyjątkowym. Jest to wspaniałe, możliwie wierne opisanie fragmentu przeszłości. Ale również lektura do uważnego, niespiesznego czytania, kosztowania słów, opisów, budzenia wyobraźni i pamięci.
Dział: Książki
wtorek, 23 listopad 2021 00:33

Fantastyczne zwierzęta. Cuda natury

 

„Fantastyczne zwierzęta. Cuda natury” to oficjalna książka towarzysząca wystawie znanego na całym świecie Muzeum Historii Naturalnej. Obejrzyj ją razem z naukowcami, obrońcami planety i pionierami wśród przyrodników!

Skąd twórcy literatury fantastycznej czerpią swoje inspiracje? Skąd czerpała ją, pisząc Harrego Potter J.K. Rowling? Myślę, że ogromną rolę odegrał tutaj realny, otaczający nas świat, jego fauna i flora, a także znane na całym świecie mity i legendy. 

Co można znaleźć w książce?

„Fantastyczne zwierzęta. Cuda natury” to obszerna, ładnie wydana publikacja, bogata w ilustracje, ryciny i zdjęcia. Znajdują się w niej mity, legendy i ciekawostki, ale także prawdziwa, rzetelna biologiczna i historyczna wiedza. Książka podzielona została na osiem rozdziałów. Są to: „Fantastyczne zwierzęta w muzeum”; „Mity i legendy”; „Przyrodnik-odkrywca”; „Zwierzęta w ukryciu”; „Ciekawe zachowania”; „Niezrozumiane zwierzęta”; „Zagrożone gatunki”; „Ratujmy naturę”. Treść książki natomiast ułożona została w taki sposób, by przyciągać wzrok i skupiać uwagę czytelnika na najważniejszych jej elementach. 

Moja opinia i przemyślenia

Od wczesnego dzieciństwa uwielbiałam przeglądać albumy przyrodnicze. Dlatego bardzo ucieszyłam się, gdy w moje ręce trafiła wspaniała publikacja od wydawnictwa Media Rodzina „Fantastyczne zwierzęta. Cuda natury”. Znalazły się w niej nie tylko zdjęcia i ilustracje, ale także cała masa intrygującej, dobrze przekazanej wiedzy. Najbardziej spodobał mi się rozdział opowiadający o ciekawych zachowaniach zwierząt. To właśnie te naprawdę żyjące stworzenia mogą być najlepszą inspiracją dla pisarzy.  

W książce pojawiły się też krótkie, ale świetnie przemyślane biografie przyrodników, podróżników i badaczy. Czy kiedykolwiek myśleliście, jakby to było stanąć oko w oko z olbrzymim, białym niedźwiedziem? Podobno tylko co dziesiąty kanadyjski niedźwiedź polarny mógłby zjeść człowieka. Sir Ranulph Fiennes, angielski podróżnik, pisarz i poeta zapewnia jednak, że gdy staje się naprzeciw drapieżnika, nie ma czasu, by pytać go o statystyki.

Podsumowanie

Przyznam szczerze, że „Fantastyczne zwierzęta. Cuda natury” to świetna publikacja i nawet bez nawiązywania w niej do świata z Harrego Pottera, byłaby lekturą wartą uwagi. Bardzo cieszę się, że książka trafiła w moje ręce i miałam okazję ją przeczytać. Doskonale się przy niej bawiłam, gdyż wciągnęła mnie niczym najlepsza powieść. Natomiast piękne wydanie sprawia, że nie sposób przejść obok tego tytułu obojętnie. 

Dział: Książki
sobota, 25 wrzesień 2021 16:03

Walc dla Izabeli

 

Porywająca opowieść o poświęceniu, niezłomnej walce o miłość i życie w obliczu wojennego zła.

Druga Wojna Światowa to temat trudny, szczególnie kiedy wspominamy prześladowania Żydów. W tym właśnie okresie Natalia Thiel umieściła akcję swojej powieści „Walc dla Izabeli”. Czy jednak udało jej się udźwignąć tak ciężki i wymagający temat?

Zarys fabuły

Piękna, młoda, wychowana w świecie luksusu Izabela Langer poznaje beztroski smak miłości. Jej ukochany to młody pianista żydowskiego pochodzenia, Jakub Abramowicz. Jednak niedługo potym, gdy zaczynają się spotykać, wybucha wojna. Ona pół Niemka, pół Polka, może liczyć na specjalne względy i dobre traktowanie. Jakuba jednak ma szansę spotkać los gorszy od śmierci. Czy ich uczucie przetrwa w tak trudnej sytuacji i przede wszystkim, czy obydwoje przeżyją?  

Moja opinia i przemyślenia

Historia Izabeli jest ciekawa i wzruszająca. Napisana została plastycznie i z dbałością o szczegóły. W powieści pojawia się wiele skrajnych, kontrastujących ze sobą emocji. Są w niej kiełkująca miłość, tęsknota, strach, determinacja i wola walki. Przez całą lekturę czytelnikowi towarzyszy niezwykły nastrój. Pisarce świetnie udało się oddać drugowojenny klimat, co zdecydowanie nie jest rzeczą łatwą. 

Książka pisana jest w formie wspomnień starszej już bohaterki, która po wielu latach powraca w rodzinne strony, by odzyskać należący niegdyś do jej mamy fortepian. Odnajduje jednak znacznie więcej, niż mogłaby się kiedykolwiek spodziewać. Myślę, że to ciekawy zabieg, który zdecydowanie przysłużył się całej powieści (choć odrobinę przywodzi mi na myśl filmowego Titanica). Gdy we wrześniu na Warszawę spadają pierwsze bomby, zmienia się cały świat i nic już nigdy nie będzie w nim takie samo. 

Podsumowanie

„Walc dla Izabeli” to ciekawa, świetnie napisana i niezwykle przejmująca książka obyczajowo-historyczna. Sprawia, że zaczynamy zastanawiać się nie tylko nad przeszłością naszego kraju, ale i nad własnym, teraźniejszym życiem. Obok lektury nie sposób przejść obojętnie. Wyraźnie też widać, jak wiele pracy i serca w swoją książkę włożyła Natalia Thiel. Nic dziwnego, że tytuł spotkał się z tak dobrym odbiorem przez Internautów. To jeden z tych tytułów które zdecydowanie warto przeczytać, nawet jeżeli nie jest się czytelnikiem zainteresowanym tematem Drugiej Wojny Światowej. Polecam! 

Dział: Książki
wtorek, 31 sierpień 2021 00:34

Zapowiedź: Jednooki Kruk

Średniowiecze, XI wiek. Skandynawia. Halfdan Ivarsson to wojownik odznaczający się nie tylko siłą i odwagą, lecz także niezwykłą przebiegłością oraz bystrością umysłu. Przydomek „mądry” nie został mu nadany przypadkowo.

Dział: Książki
środa, 25 sierpień 2021 14:47

Narodziny Floty # 1 Awangarda Jack Campbell

Doskonałe połączenie prawdziwej nauki i kosmicznej akcji. Dobrze się bawiłem od pierwszej do ostatniej strony.

- Brian Sanderson -

 

Czyta się to jak pierwszorzędną, pełną akcji, historyczną fikcję – tylko ta historia jest osadzona w aż nazbyt wiarygodnej przyszłości. Nie mogę się doczekać kolejnego tomu.

- Taylor Anderson -

Dział: Patronaty
Wiele osób broni się przed sięganiem po książki historyczne, niesłusznie kojarząc je z serwowaniem suchych faktów, mnóstwa dat i politycznych zawiłości. I popełniają tym samym kolosalny błąd, ponieważ historia podana we właściwy sposób jest fascynująca, a niejedną pozycję historyczną czyta się lepiej niż wiele powieści.
 
Taka właśnie jest znakomita książka autorstwa Kazimierza Dziewianowskiego, Brzemię białego człowieka, której podtytuł zdradza praktycznie całą jej treść: Jak zbudowano Imperium Brytyjskie.
 
Niewielka wyspa o powierzchni mniejszej niż powierzchnia Polski, o ludności, która w momencie, gdy rozwój Imperium osiągnął szczyt, nie przekraczała czterdziestu kilku milionów, rozciągała swoje władanie na tak wielkich przestrzeniach, jak żadne dotąd imperium w dziejach świata. I z żadnym też, co do znaczenia, nie można go porównać - z wyjątkiem rzymskiego.
 
Książka jest podzielona na cztery części, z których każda jest poświęcona innemu aspektowi historii imperium stworzonego przez Brytyjczyków. Po kolei możemy prześledzić narodziny żeglarskiej potęgi Anglików, rozwój korsarstwa na równi połączonego ze zdobywaniem bogactwa, jak i z odkryciami geograficznymi i zakładaniem osad w Nowym Świecie. Kolejne obszerne rozdziały przedstawiają początki kolonii w Ameryce Północnej, Indiach, Australii i Afryce, ich rozbudowę i rozkwit, a w końcu zmierzch.
 
Znaczną część jest poświęcona wybitnym postaciom, które przyczyniły się do ekspansji Imperium Brytyjskiego. Oprócz takich nazwisk jak Francis Drake i James Cook, doskonale zapewne znanych z lekcji historii i geografii, pojawiają się mniej popularni, ale równie istotni budowniczowie imperium z Warrenem Hastingsem i Robertem Clive’em na czele. Dziewanowski opowiada o nich w sposób barwny, ciekawy i plastyczny, dzięki czemu lektura nie jest ani trochę nużąca, a wręcz momentami nasuwa skojarzenie z powieścią przygodowo-awanturniczą. Jednocześnie, autor unika jednoznacznych ocen, przypominając, że niemożliwe jest używanie współczesnej moralności i norm etycznych do działań ludzi żyjących w innych epokach i czasach rządzących się zupełnie innymi prawami. Przedstawia zarówno chlubne fakty, jak i przykłady niegodziwości, okrucieństwa i nikczemności, której nigdy nie brakowało tam, gdzie w grę wchodziła władza, pieniądze i wpływy.
 
Podsumowując, Brzemię białego człowieka to fantastyczna lektura i to nie tylko dla miłośników historii. Merytorycznie bardzo dobra, napisana z polotem, estetycznie wydana. Gorąco polecam!

 

Dział: Książki
poniedziałek, 28 czerwiec 2021 03:25

Zapowiedź: Familia

Rzeczpospolita w XVIII wieku to kraj, w którym panuje bezwzględność i bezprawie. Wartości moralne przestały mieć jakiekolwiek znaczenie. Każdy kieruje się własnym interesem. Jeśli chcesz przetrwać, musisz być silny i gardzić litością. A jeśli chcesz stworzyć na gruzach upadłego imperium nową siłę, musisz posunąć się znacznie dalej. Skrytobójstwo, przekupstwo, porwania, zajazdy i korupcja stanowią o sile twojej partii. Tak właśnie, niczym serialowa rodzina Soprano, dochodzi do władzy i rządzi Familia, ród Czartoryskich.

Dział: Książki

Niedawno mieliśmy okazję zadać kilka pytań Autorowi świetnej książki, która ukazała się nakładem wydawnictwa AlterNatywne, "Dwuświat". W oczekiwaniu na kolejną część serii, zapraszamy do lektury wywiadu. 

Dział: Wywiady
środa, 28 kwiecień 2021 19:48

Demon i mroczna toń

Będąc na studiach, bardzo lubiłam czytać o przygodach Sherlocka i Watsona. Dlatego, gdy przeczytałam, że „Demon i mroczna toń” to historia kryminalna z duetem na miarę Holmesa i Watsona, wiedziałam, że to tytuł dla mnie, ale czy książka dorównała moim oczekiwaniom?

Jest rok 1624, na statku Saardam, który płynie do Amsterdamu, znajduje się najlepszy detektyw swoich czasów, Samuel Pipps, jest on w drodze na proces za zbrodnię, której nie popełnił. Razem z nim podróżuje Arent Hayes, jego przyjaciel i ochroniarz w jednym, który zrobi wszystko, by uwolnić przyjaciela. Udowodnienie niewinności detektywa to nie jedyne zadanie, jakie czeka na Arenta, już od samego początku rejsu, nad statkiem ciąży jakieś złe fatum. Zaczynają dziać się dziwne rzeczy, pojawiają się tajemnicze znaki, ktoś morduje trzodę, giną luzie. Czy to wszystko faktycznie jest działaniem demona? Czy Arent poradzi sobie z rozwiązaniem zagadki, bez pomocy swojego przyjaciela?

Przyznam szczerze, że początek czytało mi się dość ciężko. Miałam wrażenie, że „Demon i mroczna toń”, to któryś tom z serii. A to przez to, że dużo mówiło się o różnych sprawach Samuela, o tym, jakim jest dobrym detektywem, jak rozwiązuje zagadki, o jego poprzednich sprawach, o których nic nie wiedziałam. Nie podobały mi się też początkowe nudne opisy. Na szczęście z czasem bardzo się w całą historię wciągnęłam. Byłam bardzo ciekawa, kto jest winny. Podczas czytania, co chwilę zmieniałam swojego podejrzanego, ale do samego końca nie udało mi się rozwiązać zagadki, co jest dla mnie bardzo dużym plusem, bo po co czytać kryminał, jeżeli już w połowie zna się rozwiązanie?

Autor bardzo dobrze wykreował wszystkich bohaterów, sporo się o nich dowiadujemy, możemy ich sobie wyobrazić. Niektórych z rozwojem historii, w jednej chwili lubiłam, by po chwili czuć coś zupełnie innego.

Stuart Turton ma bardzo ciekawy styl. Jego najnowsza książka ma bardzo fajny klimat, dosłownie czuć napięcie i strach, który z każdym wydarzeniem rozprzestrzenia się na całym statku. Bardzo podobało mi się to, jak rozwiązał całą zagmatwaną historię. Wszystko zostało dokładnie wyjaśnione i nie znajduję, żadnej luki w jego wyjaśnieniach. Trudno jednoznacznie stwierdzić, do jakiego gatunku można przyporządkować „Demona i mroczną toń”. Na pewno jest to kryminał, ale miejscami jest też trochę fantastyki. Są też elementy thrillera i horroru. Na pewno natomiast nie jest to typowa książka historyczna, chociaż dzieje się w przeszłości.

„Demon i mroczna toń” to nie tylko wciągająca historia, ale też i pięknie wydana książka. Piękna okładka, wklejka z przekrojem statku, z opisem co, gdzie się znajduje, jak nazywają się elementy statku oraz z rozmieszczeniem kajut arystokratów. Jest też lista pasażerów i członków załogi statku, która z początku bardzo przydaje się z zapamiętaniem, kto jest kim w całej historii.

Podsumowując, książkę bardzo polecam, chociaż początek nie zapowiadał tak dobrej historii. Z niecierpliwością czekam na kolejny kryminał autora.

Dział: Książki
wtorek, 02 marzec 2021 09:24

Czwórka z Baker Street. Sprawa Morana

Chyba nie ma osoby, która w dzieciństwie nie chciała rozwikłać zagadki kryminalnej na miarę Sherlocka Holmesa. Takimi dziećmi są Billy, Charlie i Czarny Tom. To trzej nierozłączni przyjaciele, którzy mieszkają w dość obskurnym mieszkanku gdzieś na londyńskim East Endzie. Czwartą personą w tym kwartecie jest rudy kociak. Co może ich łączyć ze znanym detektywem Holmesem? Jako że to już siódmy zeszyt ich przygód nie otrzymujemy odpowiedzi, jednak na bank jest to jakaś kryminalna zagadka (dla dociekliwych: w pierwszym tomie znajdziecie wyjaśnienie). Nasi bohaterowie żyją trochę jak dzieci ulicy: przesiadują w ponurych lokalach, skorzy są do bójki, jak się im zapłaci, to coś podsłuchają, kogoś będą śledzić itd. Obecnie są na usługach Sherlocka.
 
Tym razem jednak Sherlocka już nie ma. Kto się więc zajmie biednymi sierotkami? Czy teraz nikt nie będzie się nimi opiekował? Watson także odwrócił się od tego całego detektywowania, wrócił do praktyki lekarskiej. Sytuację braku opieki nad młodocianymi chce wykorzystać Strup i jego banda. To młodzieniec zajmujący się walkami psów i zakładami. Szuja jakich mało. Ma z nimi od dawna na pieńku, szczególnie z Czarnym Tomem. Jego największym marzeniem jest wykurzenie z wygodnego domu już wyjętych spod Holmsowskiej opieki dzieciaków. Strup jednak nie wie, że tak do końca bez opieki oni nie są.
 
W międzyczasie na salonach prawie że dochodzi do skandalu. Pan Adair, członek klubu karcianego, nakrywa pułkownika Morana na kantowaniu. Oczekuje od niego wystąpienia z grona klubowiczów oraz zwrotu wygranej każdemu, kogo oszukał. Pułkownik jest jednak osobą bezwzględną, a obecnie, żyjąc bez ministerialnej pensji od Moriarty’ego, utrzymują go tylko karciane wygrane. Kiedy ziemia pali się mu pod nogami, zrobi wszystko, by uciszyć tych, którzy chcą zniszczyć jego dżentelmeńską reputację i skazać na towarzyską infamię.
 
Choć ten komiks to czysta fikcja literacka, zawsze mnie cieszy, kiedy można w osadzonej w wiktoriańskiej Anglii fabule znaleźć prawdziwe historyczna postaci. Tym razem jest to pielęgniarka Florence Nightale, angielska działaczka społeczna i publicystka, którą uważa się obecnie za twórczynię nowoczesnego pielęgniarstwa.
 
Ilustracje Davida Etiena udanie pokazują czas i miejsce, w jakim znajduje się fabuła komiksu. Choć rysownik zachowuje nieco cartoonowy, karykaturalny styl, nie brakuje tu mocno uszczegółowionych kadrów. Kadry są dynamiczne, a emocje ukazane na twarzach bohaterów są żywe. Szczególnie często wyraża je rozdziawioną buzią, co realnie w przypadku dzieci jest nader częstym zachowaniem.
 
Jest to świetny komiks nie tylko dla młodszego, ale i dorosłego czytelnika. Młodsi będą zachwyceni wartką akcją, starsi licznymi nawiązaniami do dzieła Artura Conana Doyle’a. Wszak sami partyzanci z Baker Street, jak nazywał ich pisarz, byli wspomnieni w książce „Znak czterech”, drugim tomie przygód Sherlocka Holmesa.

 

Dział: Komiksy