październik 04, 2026

Rezultaty wyszukiwania dla: Dziewczyna z g��r

czwartek, 15 lipiec 2021 00:46

Złudzenie

„Warto żyć dalej, bo nigdy nie wiadomo, co się jeszcze wydarzy.”

Drugi raz podchodzę do twórczości Nicoli Rayner, wcześniej miałam okazję zapoznać się z „Dziewczyną, którą znałaś”, nie trafiłam z książką. Nie chodzi o to, że nie przekonała, bo umiejętnie oscylowała wokół psychologicznych niuansów, jednak nie przyciągnęła tematyką. Była powieścią dla starszych nastolatków, osadzonych w barwach trudnego dojrzewania, kiedy sprawy alkoholu, narkotyków, imprez i seksu wydają się na pierwszym planie zainteresowań.

Podobne odczucia towarzyszyły przy poznawaniu „Złudzenia". Szybko zorientowałam się, że historia jest skierowana do młodych czytelników, chociaż bohaterowie byli już dorosłymi ludźmi, to zachowania wskazywały na sporą niedojrzałość emocjonalną. Dziwiłam się nieuleczeniu bolesnych ran pierwszych miłosnych zawodów, nieprzepracowaniu syndromu odrzucenia przez szkolnych rówieśników, osobliwej bierności w walce o własne szczęście. Nieprzekonujące postaci, bez głębi i iskry życiowej. Najmocniejszym atutem było to, że długo nie wiedziałam, w jakim kierunku potoczy się fabuła. Podskórnie czułam, że za wszystkim skrywa się ponura historia, lecz nie miałam pojęcia, że aż tak mroczna. Zaskoczył mnie wzór kryminalnej intrygi. Niestety, przez większość książki miałam wrażenie, jakby nic szczególnego się nie działo, tylko czasami pojawiały się niepokojące sygnały, trudne do wyjaśnienia zbiegi okoliczności. Wkradło się znużenie, dopiero w ostatnich rozdziałach nastąpiło wyczekiwane przyspieszenie. Finalne rozwiązanie mało realne, ale komponowało się z ogólnym klimatem powieści.

Francesca Knight, pracownica księgarni, uwielbia snuć różne opowieści, jej wyobraźnia wchodzi na maksymalne obroty, kiedy myśli o pierwszym chłopcu, którego obdarzyła gorącym uczuciem w czasach szkolnych. Po wielu latach Charles Fry wciąż podoba się ten mężczyzna, jednak jej miłość wkroczyła w obsesję, kobieta posuwa się do nieustannego śledzenia obiektu westchnień. Fran, typowa samotnica, trudno nawiązująca kontakty z innymi, niesamowicie zakompleksiona, nie radzi sobie sama z sobą. Dodatkowo wydaje się, że opuściła ją ukochana siostra Ellie, która tylko sporadycznie kontaktuje się z nią za pośrednictwem poczty elektronicznej. Nicola Rayner ciekawie przedstawia mechanizm ucieczki od życia realnego w niespełnione marzenia, potęgę złudzeń prowadzących na manowce, rodzenia się rozczarowań, które sami na siebie ściągamy.

Dział: Książki
środa, 14 lipiec 2021 10:38

Przeklęte dzieci Inayari

Książka Agnieszki Kulbat ukazała mi się rok temu, gdy autorka rozpoczęła promocję swojej twórczości na portalu społecznościowym, skutecznie podsycając moją ciekawość i zwiększając oczekiwania. „Przeklęte dzieci Inayari” rozpoczyna cykl „Mojry” - pełen krwi, brutalności, silnych kobiecych postaci, a także magii i tajemnic. Czy może być lepsze połączenie? Czy przemarznięte mury zakonu, ukrytego wśród gór, uwięziły i mnie?
 
Rayn jest uzdrowicielką i zarazem kapłanką w zakonie Inayari. Dziewczyna nigdy nie opuściła murów zakonu – tam się urodziła i tam ma doczekań końca swoich dni, szkoląc kolejne adeptki. Gdy pod drzwiami zamku zostaje odnaleziony tajemniczy mężczyzna, to Ryan ma się nim zająć. Uzdrowicielka robi coś, czego się nie spodziewa. Ratuje życie mężczyzny, ale nie wie, jakie będą tego konsekwencje. Ich losy będą złączone już na zawsze. Nic już nie będzie takie same, zwłaszcza gdy tożsamość Aidena wyjdzie na jaw. Jakie zło kryje się w pilnie strzeżonych komnatach?
 
„Przeklęte dzieci Inayari” to książka, która ma w sobie wszystko to, co kocham w fantastyce. Misternie zaplecioną niczym doskonały warkocz, fabułę i intrygę. Tajemnice, które zmieniają losy bohaterów. Ciekawe, charyzmatyczne i silne kobiece postacie, które potrafią o siebie zadbać (niezmiernie cieszy mnie to, że era przestraszonych dziewczynek, czekających na swoich wybawicieli odeszła w niebyt), a także przystojnego, męskiego bohatera, którego można pokochać za cięty język i błysk w oczach. Co więcej, w rozpoczęciu cyklu Mojry, autorka pokazuje okrucieństwo świata, który wykreowała i jego bezwzględność. Mam wrażenie, że ta część ledwie delikatnie odsłoniła wszystkie sekrety, które w jakimś stopniu związane są z Ryan. Mam w głowie wiele pytań – niektóre z nich towarzyszyły mi od początku powieści, inne pojawiły się w trakcie, a Agnieszka Kulbat na nie (jeszcze!) nie odpowiedziała. Fabuła jest zaskakująca i momentami szokująca. Ogromu wydarzeń i niespodziewanych zwrotów wydarzeń się nie spodziewałam, a wszystko to sprawiło, że podczas lektury moje serce chciało wyskoczyć z klatki. Sceny walki są dynamiczne, a jednocześnie tak napisane, że jako widz, czytelnik może zaobserwować każdy szczegół i ruch.
 
Powieść Agnieszki Kulbat czyta się jednym tchem. Jestem zafascynowana światem, który wykreowała autorka, ale wciąż mi mało i z niecierpliwością czekam na kolejną część. Nie mogę nie wspomnieć o Ryan, bo to bohaterka, którą da się lubić. Nie irytuje, nie wprawia w zdumienie, a jej zachowanie jest niesamowicie racjonalne. Chociaż swoje prawdziwe emocje skrywa za grubą maską, jest postacią, która pragnie ciepła i miłości. Sarkazm i ironia to jej broń, a chłód, z jakim traktuje Aidena to tarcza. Czy mężczyźnie uda się dotrzeć do prawdziwej Ryan?
 
Czy mogę się do czegoś przyczepić? Owszem. Niestety, wydawnictwo zdecydowało się na miękką okładkę, która jest bardzo podatna na wszelakie zagniecenia czy zniszczenia. Książka o wiele lepiej prezentowałaby się w twardej oprawie.
 
„Przeklęte dzieci Inayari” to świetne rozpoczęcie serii. Książka Agnieszki Kulbat trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Warto poświecić tej książce czas.

 

Dział: Książki
piątek, 09 lipiec 2021 11:55

Obejrzyj trailer do książki "Pełnik"

W labiryncie jaskiń i gęstwinie lasów kryje się groza. Emilia powraca w rodzinne strony, gdzie dziedziczy nie tylko dom. Spadek obciążony jest klątwą, z której zaciskających się coraz mocniej więzów zdaje się nie być ucieczki.

Dział: Książki
czwartek, 08 lipiec 2021 07:32

Zdradzona

Powieści Kierry Cass zaliczam do grona tych, które czyta się niezwykle lekko, i pozwalają oderwać się od rzeczywistości oraz zapomnieć o problemach. Bardzo dobrze odstresowują. Wiem, co mówię, bo „Rywalki” czytałam w przerwach od nauki do licencjatu. Chociaż „Narzeczona” to nie jest lektura wysokich lotów, to mi się spodobała. Byłam niezmiernie ciekawa, jak potoczyły się losy Hollis.

Poprzednia część nie zakończyła się dla naszej bohaterki dobrze. Straciła ukochanego Sillasa, nie mogła nacieszyć się małżeńskim szczęściem, a w dodatku, razem z teściową, opuściła swoją ojczyznę. Czy dziewczyna ma szansę na odnalezienie szczęścia? Troska, jaką otacza Hollis rodzina Eastoffe, bardzo jej pomaga, ale nastawienie kuzyna Etana, może odbić się negatywnie na samopoczuciu dziewczyny.

Przed rozpoczęciem lektury zrozumiałam, że jednocześnie nie mam żadnych oczekiwań, oprócz tego, że chcę się przy „Zdradzonej” dobrze bawić i nie irytować. Chociaż Hollis nie należy do bohaterek, które nie mają wad, można ją polubić. Autorka wcale jej nie oszczędzała, wszak przeżyła śmierć ukochanego mężczyzny, zaledwie zaraz po ślubie. Nie wiedziałam, jak mogłyby potoczyć się jej dalsze losy. Czy autorka postawi kogoś na jej drodze? A może miłość zejdzie na dalszy plan, a Hollis zajmie się polityką i intrygami dworskimi, wśród których się wychowała?

Relacja pomiędzy bohaterką a Etanem jest o wiele ciekawsza niż te, które Kierra Cass zafundowała w pierwszym tomie. Ich kłótnie i wzajemne przytyki wywoływały uśmiech na mojej twarzy i dodawały lekturze barw i tak zwanego pazura, którego zabrakło mi w pierwszej części. Niektórzy mogą poczuć się zawiedzeni, że po śmierci męża, Hollis tak szybko zacznie pałać uczuciem do kogoś innego. Jednak nasza bohaterka jest osobą silną, zdeterminowaną; wszystko, czego doświadczyła, zmieniło ją. Wydarzenia, których była świadkiem, spowodowały, że dziewczyna bardzo szybko dorosła i zmądrzała.

„Zdradzonej” nie dotknęła słynna klątwa drugiego tomu. Co więcej, ta część stoi poprzeczkę wyżej niż jej poprzedniczka, a ja mam nadzieję, że autorka utrzyma tę tendencję. O ile w „Narzeczonej” akcja rozwijała się bardzo powoli, to w „Zdradzonej” dzieje się dużo. Nie można się przy tej powieści nudzić, a strony w ekspresowym tempie przesuwają się między palcami.

Książka Kierry Cass to opowieść o miłości, polityce, zdradzie, walkach i smutku. Ta lektura na pewno spodoba się fanom twórczości autorki, a także tym, którzy mieli kilka obiekcji co do „Narzeczonej”.

Dział: Książki
wtorek, 06 lipiec 2021 22:10

Dziewczyna, która klaszcze

„Miał wrażenie, że systematyczne, jednostajne klaskanie dobiega z pokoju, z którego przed chwilą wyszedł. Obrócił się na pięcie i zrobił krok przed siebie. Przystanął. Nadal słyszał klaskanie, teraz ciut intensywniejsze. Zrobił kolejny krok i znów zamarł. Odgłos narastał.”

Mam mieszane odczucia po spotkaniu z książką, z jednej strony wiele elementów zrobiło pozytywne wrażenie, z drugiej znalazłam kilka niedostatków. Przekonywał zgrabnie oddany klimat ciężkości mroku, początkowo zupełnie niedefiniowalny, wymykający się rozsądkowi, wielokrotnie przekraczający granicę jawy i snu. Z czasem coraz więcej ciemności osadzało się w wyobraźni, zaciskały się węzły iluzji wokół bohaterów, sugestywnie odbierałam ich wpadnięcie w pajęczynę niemocy, przyklejanie się niebezpiecznych sekretów. Odpowiadało mi końcowe zafiksowanie myśli postaci, bez możliwości ucieczki od wyimaginowanych obrazów. Tomasz Kozioł udanie pokazał, jak rzeczywistość może zmienić się w koszmar, a wyobrażenie przyjąć realną postać. Coś, co najpierw szokowało, stopniowo zbliżało się do percepcyjnej normalności. Zwątpienia i obawy były przenoszone do sfery przeświadczenia, podszytej niejednoznacznością i paranormalnością.

Sam pomysł na fabułę - nieoczekiwany spadek, nawiedzony dom, niezamieszkany przez ćwierć wieku - nie należy do nowych. Wielokrotnie był już wykorzystywany, a jednak udało się autorowi wyjść nieco poza schemat, sprawdziło się dołączenie tajemnic skrywanych przez mieszkańców małej podlaskiej wsi, co ciekawe, trudnej do znalezienia na mapach, czy przytoczenia nazwy. Wymykająca się uchwyceniu ludzka osada, niejako zapomniana przez świat, chroniąca się szczelnie przed obcymi. Jednak i w tym kryje się przerażający sekret, ciekawie się go poznawało. Rozrywkę psuło szybkie odkrywanie kart, przesadą było wystawienie staruszki na intensywne zeznania, gdyby podzielić je na fragmenty i wpleść między inne ze scenariusza zdarzeń, byłoby bardziej frapująco niż w ramach jednego ciągu. Za wcześnie też pojawiła się kobieta ostrzegająca przed niebezpieczeństwem. Miała wzmocnić aurę niepokoju, dziwnej atmosfery, podskórnego napięcia, oddać przygnębiającą moc okolicy, a jednak nie wniosła nic szczególnego.

Fantastycznie rozprzestrzeniały się niezrozumiałe dla bohaterów szepty i klaskania, szczelnie przylegały do incydentów, wywoływały nieprzyjemne myśli i wrażenie bycia obserwowanym, nakładały się na osobliwe zjawiska. Bohaterom przytrafiały się rzeczy dziwne i wymykające się interpretacji. Atmosfera gęstniała, dramatycznie ograniczały się pola manewru, wydawało się, że wszystko sprzysięgło się przeciwko Adamowi i Mirkowi. Popsuty nagle samochód, brak zasięgu sieci komórkowej, nieuzasadniona agresja mieszkańców, to łagodne niedogodności w porównaniu z kolejnymi. Szkoda, że autor nie wprowadził do pierwszego planu jeszcze kogoś, kto znacząco pojawiałby się równolegle do rozmów między mężczyznami. Ograniczenie się do dialogu między Adamem i Mirkiem nie do końca wybrzmiewało naturalnie. Natomiast zakończenie wyśmienite, zaskoczy niejednego czytelnika, przypasowało mi. Jak bardzo nieprzepracowane traumy z przeszłości, niewyjaśnione tajemnice, nieodkryte prawdy, potrafią zatruć życie człowieka?

Dział: Książki
wtorek, 06 lipiec 2021 12:46

Konkurs: Zdradzona

Czy możesz podążać za swoim sercem, gdy jest już złamane?

Po ucieczce z Koroaniii pozostawieniu pamięci o ukochanym Silasie, Hollispowoli przyzwyczaja się do życia w Isolcie. Troska rodziny Eastoffejest dla niej lekarstwem, chociaż Etan, gburowaty kuzyn, z głęboką niechęcią próbuje zburzyć jej spokój.


Podczas gdy napięcia w domu narastają, niepokój w królestwie Isoltyosiąga szczyt. Eastoffe'owiemogą uwolnić króla -ale tylko z pomocą Hollis.
Czy dziewczyna, która straciła wszystko, może postawić los swojej przybranej ojczyzny ponad sekretnymi tęsknotami swojego serca?

Dział: Zakończone
Wow! Anna Benning w swoim debiucie przewróciła mój świat do góry nogami. Historia Elaine trzymała mnie w napięciu do ostatniej strony, zachwycając złożonością postaci i różnorodnością stworzonego świata, który rozkochał mnie w sobie od pierwszego opisu. „Vortex. Dzień, w którym rozpadł się świat” to jedna z najlepszych książek z wątkiem fantastycznym, jakie miałam okazję przeczytać w całym swoim życiu. Prawdziwa perełka wśród masy książek, przelewającej się przez dłonie. Ludzkość na wymarciu, postapokaliptyczny świat pełen zmutowanych istot, zapierająca dech w piersiach historia – bardzo trudno będzie przebić tę pozycję. Zachwycająca.
 
Wiele lat temu świat rozpadł się na kawałki. Wszystko, co znane, stało się niebezpieczne. Tajemnicza siła zwana Pravortexem zmieniła bieg historii. Przez świat przeszły potężne eksplozje. Natura doszła do głosu. Miasta obróciły się w pył. Ludzkość znalazła się prawie na wymarciu, a tajemnicza mutacja opanowała świat. Wszelkie żyjące istoty zaczęły się przemieniać. Ich ciała zespoliły się z ogniem, wodą, powietrzem i ziemią. Powstał nowy gatunek o niezwykłych mocach. Ludzie, którym udało się uniknąć mutacji, zaczęli budować miasta i specjalne strefy przeznaczone dla splitów – mutantów, aby odgrodzić ich od zdrowego społeczeństwa.
 
Po wielu latach obdarzeni mocy zaczęli się buntować. Wybuchały zamieszki, tworzyły się rebelie, a świat zaczął się palić. Jedynymi, którzy mogą zapanować nad splitami, są łowcy umiejący podróżować vortexami i wyszukujący mutantów. Stoją na granicy rozdzielającej zdrowych od chorych. Nie ma większego zaszczytu niż stać się jednym z nich i oddać swoje życie Kuratorium.
 
Elaine przygotowywała się do tej chwili latami – ciągłe ćwiczenia, najlepsze oceny, godziny spędzone na studiowaniu vortexów. Nadszedł czas, aby mogła się wykazać. Przyjęta do grona wybrańców, którzy mają szansę zostać łowcami, czyli zająć jedno z najbardziej prestiżowych zawodów w świecie, dziewczyna wie, że jest gotowa, aby udźwignąć odpowiedzialność płynącą za zwycięstwem. Nic jej nie powstrzyma.
 
Podróż vortexami jest niezwykle trudna. Tylko niektórzy mają odpowiednie predyspozycje, aby utrzymać się w środku tunelu energii przenoszącego w ciągu kilku chwil w najodleglejsze miejsca. W trakcie wyścigu Elaine dokonuje niemożliwego. Samodzielnie tworzy vortex, który zabiera ją prosto na metę wyścigu. Nikt nigdy nie słyszał, o takiej mocy. Świat ogarnia popłoch. Czy czyn dziewczyny oznacza, że ludzkość znowu może zostać zdziesiątkowana? Nikt tego nie wie.
 
Jedyną osobą mogącą pomóc Elaine zapanować nad nowo pozyskaną mocą jest tajemniczy chłopak – łowca przyjaźniący się ze splitami, dezerter, zdrajca. Ktoś, kto złamał wszelkie zasady. Elaine nie chce mieć z nim nic wspólnego, ale szybko okazuje się, że nie ma wyboru. Aby uratować tych, których kocha, musi zaufać Bale’owi i zapanować nad swoją mocą. Czy uda jej się ocalić bliskich i stać się prawdziwą łowczynią, która pomoże ocalić świat? A może pobyt w obecności byłego łowcy sprawi, że inaczej spojrzy na to, czego była uczona od dzieciństwa? Czasu jest coraz mniej. Czerwona Burza rośnie w siłę. Nic nie może jej powstrzymać.
 
Autorka stworzyła świetną powieść, od której nie można się oderwać. Postać Eliane – lojalnej, pewnej nieomylność Kuratorium, której największym marzeniem jest oczyszczenia świata ze splitów i przywrócenie porządku, doskonale pokazuje przemianę światopoglądową zachodzącą pod wpływem różnych wydarzeń. Dziewczyna od samego początku wzbudza ciekawość, zaczynając od tragedii rodzinnej, poprzez przyjaźń z mieszańcem posiadającym moce, które odebrały jej dzieciństwo, a kończąc na rozwijającej się relacji z Balem i odkrywaniu prawdy. Bale również jest postacią godną uwagi. Tajemniczy, sarkastyczny i pragnący odkupić swoje winy młody mężczyzna, często ryzykujący swoim życiem w obronie tych, którzy nie potrafią walczyć, skradł moje serce. Anna Benning łącząc ich losy, stworzyła niesamowitą relację pełną energii, w którą można się zagłębiać, zagłębiać i zagłębiać. Mistrzostwo. Drugoplanowe postaci nie ustępują na krok wcześniej wspomnianym. Wieczna optymista Susie, temperamentny Luka, poszukujący akceptacji ze strony ojca Holden, intrygujący Nathaniel, dobroduszny Allister i wiele innych – mam nadzieję, że w kolejnym tomie będą pojawiali się jeszcze częściej.
 
„Vortex. Dzień, w którym rozpadł się świat” to wyjątkowa, dopracowana w najmniejszym szczególe powieść dla fanów fantastyki i postapokaliptycznych historii, pokazujących funkcjonowanie świata po wielkiej katastrofie i poruszającej ważne tematy, takie jak: strach zmieniający się w nienawiść, wykluczenie społeczne, kłamstwa płynące z publicznych przekazów i znaczenie każdego życia. Poza tym autorka doprawiła całość romansem, od którego nie można się oderwać. Anna Benning stworzyła jedną z najlepszych historii, jaką czytałam. Debiut zasługujący na dziesięć gwiazdek. Nie mogę doczekać się, aż poznam kontynuację przygód Ellie, Bale’a oraz reszty bohaterów. Pozostało tak wiele do opowiedzenia. Ten nowy świat powstały wskutek Pravortexu rzucił na mnie urok, którego w żadnym wypadku nie chcę się pozbywać. Dajcie się zaczarować. Uwierzcie, nie będziecie tego żałowali.
Dział: Książki
poniedziałek, 28 czerwiec 2021 03:28

Zapowiedź: Osobliwość

"Nie ma siły potężniejszej od wyobraźni

Po zakończonym rytuale ucieleśnienia Livid przygotowuje się na Wiec, podczas którego władcy Motus mają podjąć ważne decyzje dotyczące jej przyszłości. Dziewczyna nie zamierza jednak czekać na ich wyrok i korzysta z niesamowitych umiejętności, które daje jej wewnętrzny ogień. Wie także, że musi się szykować do najważniejszego zadania, jakie wyznaczył jej los – pokonania bogów i uratowania Motus oraz Ziemi. Jak się wkrótce okaże, bogowie nie próżnują i w głębokich czeluściach zaczynają tworzyć przerażającą armię. Czy Livid i jej przyjaciołom uda się powstrzymać nadciągające zło?

Dział: Książki

Świrad jest studentem. Zafascynowany historią, skupia się na tej dziedzinie wiedzy, zdobywając uznanie wykładowców, jednocześnie wywołując zazdrość i niechęć wśród kolegów z roku. Ale, całkiem nieplanowanie, udaje mu się wzbudzić zainteresowanie Sambojki. Dziewczyna początkowo godzi się na niezobowiązujący seks, później jednak zakochuje się w intrygującym chłopaku. Nie może nawet podejrzewać, jakie sekrety przeszłości skrywa Świrad.

Dział: Patronaty
wtorek, 22 czerwiec 2021 23:28

Dziewczyna w drugim rzędzie

Są miejsca, w których od lat nie zmienia się klimat. W powietrzu zawsze wyczuć można te same nuty niepokoju i tajemnic, które skrywają się niemal w każdym zakątku miasteczka. Gdy nasza noga ponownie przekracza granice miasta, wracają wspomnienia, a teraźniejszość walczy o uwagę z przeszłością. Gdzie w tym wszystkim skrywa się prawda? Cathy pracuje w paryskiej redakcji i czeka na swoją szansę, by zaistnieć i wspinać się na kolejne szczeble kariery. Dość szybko okazuje się, że kobieta dostanie swoją życiową szansę, gdyż w Beaufort dochodzi do morderstwa. Ofiarą jest dawna koleżanka z klasy Cathy, dzięki czemu to ona ma opisać to zdarzenie.

Powrót do miasteczka, które wciąż wywołuje masę emocji, nie będzie jednak tak łatwy i przyjemny, jak chciałaby tego kobieta. Nic nie przychodzi gładko, a namówienie do zwierzeń rodziny i przyjaciół ofiary, graniczy z cudem. Czy uda jej się osiągnąć cel i zmierzyć się z własnymi słabościami oraz przeszłością, która uderza w nią ze zdwojoną siłą?

Dziewczyna w drugim rzędzie

Kolejna powieść spod pióra Aurelii Blancard, którą miałam okazje właśnie poznać, całkowicie mnie zaskoczyła. Ogromnie różni się od swojej poprzedniczki, na szczęście wciąż zawiera w sobie te elementy, które ujęły mnie podczas lektury. Autorka ma lekkie pióro, które zachwyca prostotą. Nie jest wybujałe, nie zawiera trudnych do zdefiniowania słów, a jednak zaskakuje, wyprowadza w pole, kusi i zachęca do czytania. Dziewczyna w drugim rzędzie skrojona jest idealnie pod czytelnika łaknącego tajemnic, klimatu i zagadek, tych nierozwiązywalnych, przynajmniej za szybko.

Każdy element powieść współgra ze sobą i nie pozwala czytelnikowi się oderwać. Jedna zarwana noc i nieprzemożna chęć poznania zabójcy, jego powodów i wydarzeń, które do tego doprowadziły. Tylko tyle i aż tyle należy poświęcić na lekturę tego tytułu, bo gdy raz damy się wciągnąć tej historii, będziemy chcieli poznać odpowiedzi na wszystkie pojawiające się pytania. Powieściopisarka nie da się tak łatwo rozgryźć. Opowieść, którą przed nami roztacza, nie pozwala się zamknąć w sztywnych ramach czy schematach. Nic tu nie jest łatwe, oczywiste czy czarne lub białe.

Wśród bohaterów

Kreacja postaci to w powieści Dziewczyna w drugim rzędzie równie ważny i dopracowany punkt, jak sama fabuła. Każda pojawiająca się osoba ma swój wkład zarówno w przeszłość, jak i w teraźniejsze wydarzenia. Skrywa swoje tajemnice, lęki i przekonania, nadając całości klimatu i głębi, bez której nie byłoby strachu, niepokoju czy dobrej lektury z tego gatunku. Całość współgra ze sobą, wiodąc czytelnika do wielkiego finału, którego nie sposób przewidzieć. A nawet jeśli komuś się to uda, to i tak nie zabije to radości z zakończenia historii.

Dziewczyna w drugim rzędzie to opowieść o tym, z jaką łatwością człowiek pielęgnuje złe wspomnienia, żyje przeszłością i wzrasta w nim chęć zemsty. Autorka poprzez swoich bohaterów pokazuje, ile krzywd i blizn pozostaje w ludziach na długo po traumatycznych przejściach i podkreśla, że one same nigdy nie znikną. To krótkie rozdziały napędzały akcje powieści, ale i postaci, które choćby jak Lidia były mi znane z debiutu autorki. Ta historia jest inna, ale wciąż tak samo prosta i zarazem głęboka w przekazie. Jestem pod wrażeniem pióra i formy.

Dział: Książki