Rezultaty wyszukiwania dla: Dobre Historie
Szpony i Kły - antologia wprost ze świata Wiedźmina!
Wiedźmina nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Postać ta zapracowała sobie na bardzo mocną pozycję w polskiej fantastyce, a nawet bez dwóch zdań jest jej ikoną i marką rozpoznawalną za granicami naszego kraju. Nie dziwnym więc jest, że fani, chcąc powrotu do tego znakomitego uniwersum, sami tworzą dalsze historię Geralta z Rivii. Miesięcznik „Nowa Fantastyka” wpadł na pomysł konkursu na opowiadanie, umiejscowione w świecie stworzonym przez Andrzeja Sapkowskiego. Zaowocowało to wydaniem antologii, zawierającej 11 najlepszych tekstów. Przedstawiam Państwu Szpony i Kły.
Niezmiernie miło było mi wrócić do świata Wiedźmina po dłuższej przerwie. Ostatni twór Sapkowskiego – Sezon Burz – był fajną, przygodową opowieścią jednak pozostawił mały niedosyt, głównie przez nieco inny styl autora, bardziej luźny, bardziej przygodowy, który dość wyraźnie odstaje od siedmioksięgu. Pierwsze wrażenie po otwarciu Szponów... to duże WOW! Piotr Jedliński spisał się moim zdaniem na medal, tworząc tekst absolutnie idealnie wpasowujący się w uniwersum. Swój Kres Cudów napisał istnie mistrzowsko, w stylu Sapkowskiego, dokładnie dając czytelnikowi radość bliską oryginału. Poza tym postacie samego Geralta i Jaskra odwzorowane identycznie. Jak dla mnie numer jeden i słuszny zwycięzca konkursu. Później jednak poziom nie spada, wszystkie opowiadania zbioru są zaskakująco dobre.
Trzeba też z pewnością zaznaczyć, że tom opowiadań nie równa się 100% Wiedźmin. Trzeba zrozumieć, że całe uniwersum Geralta daje mnóstwo możliwości rozwoju wydarzeń zaczętych gdzieś pobocznie w oryginalnej serii jak i kształtowanie dalszych losów bohaterów, które na kartach historii Sapkowskiego występowali. I tak właśnie Krew na śniegu, Ironia losu czy Co dwie głowy to teksty, do których fani Wiedźmina powinni nabrań nieco więcej dystansu. Autorzy rzecz jasna spisali się bardzo dobrze, tworząc absolutnie oryginalne historie, ale ich opowiadania mają miejsce gdzieś w tle głównej historii Białego Wilka, co absolutnie nie tworzy z nich dzieła gorszego sortu. Fajnie postąpiła Pani Gielicz w swojej Skali powinności, dając szanse wykazać się innemu zabójcy potworów – Coenowi.
Szpony i Kły to dzieło, które powinno stanowić hołd w stronę oryginalnej serii Andrzeja Sapkowskiego. Naprawdę nie widzę problemu w kontynuowaniu opowieści o białowłosym, legendarnym już Wiedźminie, zwłaszcza, jeśli za pióro chwytają osoby młode, często debiutujące, które na prozie Sapkowskiego się wychowali. Mimo dopasowanej do serii okładki i sprytnym zabiegu marketingowym (Autor tylko przedstawia ;)), nie należy tomu traktować jako żadnej kontynuacji. Jest to bardzo przyjemny powrót do losów naszego Geralta, ciekawy, świeży i zaskakująco dobry! Polecam każdemu fanowi prozy Sapkowskiego!
Sylwia Zientek - spotkanie autorskie
Wydawnictwo W.A.B. i BookBook Księgarnia zapraszają na spotkanie autorskie z Sylwią Zientek.
Czas: 28 września w godzinach 18:00 - 19:00
Miejsce: BookBook Księgarnia Hoża, ul Hoża 29/31, Warszawa
Wydawnictwo W.A.B.zaprasza na spotkanie z Sylwią Zientek na temat jej książki "Hotel Varsovie". Spotkanie poprowadzi Karolina Głowacka.
"Virion" - Andrzej Ziemiański
11 października 2017 r. ukaże się nakładem Fabryki Słów "Virion. Wyrocznia" Andrzeja Ziemiańskiego.
Powrót do czasów Achai, nie mógł być bardziej emocjonujący...
Virion- szermierz natchniony który wraz dwudziestoma innymi straceńcami pokonał legion Moy - raptem tysiąc doświadczonych weteranów.
Jak Chłopak z dobrego domu został bezlitosną maszyną do zabijania?
Morderstwo, więzienie i ucieczka przed bandą łowców to chyba jeszcze nie powód żeby tak się stoczyć. A może od początku ktoś na górze zaplanował, że jego przeznaczenie to droga miecza i stosy trupów.
Poznajcie historię najsłynniejszego szermierza Cesarstwa.
Amazing Spider-Man #01: Szczęście Parkera
Spider-Man to chyba jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci w uniwersum Marvela. W zestawieniu 50 najlepszych bohaterów komiksowych magazynu Empire zajął piąte miejsce. O tym, jak jest on bardzo popularny, świadczy fakt, iż oprócz licznych komiksowych historii, które ukazywały się na całym świecie, tylko w XXI wieku powstało aż sześć filmów o jego przygodach. Całkiem niedawno mogliśmy zapoznać się z dość oryginalną historią Człowieka Pająka, a mianowicie serią „Superior Spider-Man”. W niej to ciałem i umysłem Parkera zawładnął Doktor Octopus. Ostatecznie jednak dobro zatriumfowało, a Ock został unicestwiony.
W pierwszym tomie nowej serii „Amazing Spider-Man”, która jest bezpośrednią kontynuacją „Superior”, nad nowojorskimi dachami ponownie zaczął przemieszczać się znany i lubiany przez wszystkich Spider-Man. No właśnie, czy rzeczywiście nadal lubiany? Otto podczas zmiany osobowości nieźle namieszał w życiu prywatnym Petera. Wprowadził wiele istotnych zmian, a dodatek narobił sobie (a raczej Parkerowi) sporo nowych wrogów.
Dan Scott w otwierającym serie albumie „Szczęście Parkera” wywraca znany nam świat Człowieka Pająka do góry nogami. Tytułowe szczęście bohatera zaś jest tylko chwilowe. Okazuje się, że Peter nie jest już fotoreporterem wiążącym ledwo koniec z końcem, tylko prezesem wielkiej i prężnie działającej firmy zajmującej się nowymi technologiami. Pracownicy go szanują, ale jest to szacunek przez strach. Chłopak jest również w stałym związku, ale wybranką jego serca nie jest Mary Jane. Nawet obywatele Nowego Jorku nie darzą sympatią już pajęczego bohatera. Choć Parker stara się być wesoły i pozytywnie nastawiony, nie do końca udaje się mu odnaleźć w nowej sytuacji. Dodatkowo jego dawna sojuszniczka Black Cat planuje zemstę za wszystkie krzywdy, które wyrządził jej Octopus w ciele Pająka. Nawiązuje sojusz z Electro i w duecie wypowiadają wojnę Parkerowi.
Jakby tego było mało, Scott zaszalał i we wstępie albumu odsłonił nam nieznany fakt z genezy Spider-Mana. Tego feralnego dnia, kiedy to radioaktywny pająk ukąsał nastoletniego, nieśmiałego Parkera, wydarzyło się coś jeszcze. Stworzenie to przed śmiercią zdążyło jeszcze ugryźć inną osobę. Tak oto wyjątkowe i niesamowite umiejętności otrzymała dziewczyna o imieniu Cindy. Przez te wszystkie lata żyła odseparowana od rzeczywistości, więziona w bunkrze przez Ezekiela. Po tym, jak została uwolniona przez Spider-Mana, przyjmuje pseudonim Silk i zaczyna towarzyszyć swojemu wybawcy.
Nie chcę zdradzać za bardzo fabuły tej historii. Powiem tylko, że ta mieszanka różnych charakterów sprawia, że dzieję się dużo. Jest gorąco, można rzec wręcz bardzo gorąco.
Dan Scott udowodnił po raz kolejny, że potrafi zaskoczyć czytelnika. Choć wydawało się, że Spider-Man jest postacią już mocno wyeksploatowaną, to scenarzysta potrafił wcześniej namieszać w jego historii poprzez zamianę z Octopusem. Teraz zaś nie tylko otwiera nowy rozdział w życiu Parkera, ale umiejętnie wprowadza postać - jego żeńską wersję. Bardzo fajnie również tłumaczy jej nieobecność przez te wszystkie lata. Silk, jak się okazuje, dysponuje o wiele potężniejszymi mocami niż Człowiek Pająk i choć nie ma żadnego doświadczenia jako superbohaterka, potrafi umiejętnie je wykorzystać. Tak naprawdę, to ona prowadzi prym w tej historii. Nawet intryga elektryzującego duetu Electro-Black Cat schodzi gdzieś na dalszy plan. Scott zostawił szeroko otwarte drzwi w jej wątku, więc można liczyć na to, iż kolejne numery przyniosą nam kolejne ciekawe wydarzenia z udziałem Cindy.
Jeśli chodzi zaś o Spider-Mana, cieszy fakt, że Parker znowu jest tym starym, dobrym Parkerem. Nie ukrywajmy, Octopus jako Superior humorem nie grzeszył. Peter znowu żartuje, zachowuje się wręcz jak luzak, nawet przy członkach grupy Avengers. Oczywiście niektórym może trochę przeszkadzać to, że nie jest już tym skromnym i nieśmiałym fotografem, lecz jako szef dużej firmy, stylizowany jest trochę na drugiego Tony'ego Starka. Jednakże bardzo fajnie zobaczyć tego bohatera w nowej odsłonie.
Powiew świeżości widoczny jest również w oprawie graficznej. Odpowiadał za nią znany m.in. z serii „Superior Spider-Man” Humberto Ramos. Jego styl charakteryzują bardzo żywe kolory, wyidealizowane postacie (szczególnie zgrabne i kształtne kobiety) czy dynamiczne sceny pojedynków. Efekt jest bardzo dobry, współgra z fabułą i nadaje fajny klimat całej historii. Komiks cieszy oko i z tego powodu szczególnie powinien trafić w gusta młodych odbiorców.
Podsumowując, pierwszy tom nowej serii o przygodach Spider-Mana, to komiks bardzo dobry. Nie brakuje w nim akcji, dobrego humoru czy fajnych i widowiskowych pojedynków. Oczywiście w komplecie otrzymujemy bardzo ciekawą i co najważniejsze zaskakującą historię. Na pewno zainteresuje on odwiecznych fanów Człowieka Pająka, wychowywanych na komiksach wydawanych w Polsce w latach ‘90, jak również tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z tym bohaterem. Szczególnie że dopiero co na ekrany kin weszła kolejna ekranizacja przygód Petera Parkera. Osobiście polecam i z niecierpliwością czekam na kolejne odsłony przygód nowego pajęczego człowieka.
Goście, goście… - Polcon 2017
Goście, goście...
Do Polconu 2017 pozostało już mniej niż miesiąc, czas najwyższy zatem na przypomnienie, że podczas imprezy zostaną przyznane „Zajdle”, oraz na krótkie podsumowanie dotychczasowych informacji na temat gości Polconu.
Bardzo miło nam przypomnieć, że w tym roku do Lublina zawita Jadwiga Zajdel, której obecność uświetni uroczystość wręczenia nagrody na najlepszą polską powieść i opowiadanie fantastyczne. Warto również pamiętać, że organizatorzy Polconu 2017 dali możliwość wzięcia udziału w głosowaniu tym wszystkim, którzy nie mogą się osobiście zjawić w Lublinie w ostatni weekend sierpnia. Aby wziąć udział w głosowaniu korespondencyjnym, wystarczy wykupić akredytację wspierającą.
Cela 7
Wyobraźcie sobie na pozór demokratyczny świat, w którym to rolę sądów sprawujecie Wy – całe społeczeństwo. Za pomocą internetowego bądź smsowego głosowania decydujecie o czyimś życiu lub śmierci. Jednym słowem z poważnego oskarżenia, które powinno zostać poddane odpowiedniemu osądowi, robi się czyste reality show, które sprawia, że na jaw wychodzi ludzka natura. Społeczeństwo jest żądne krwi, pragnie oglądać egzekucję każdego, kto popełnił zły czyn. Uniewinnienie? Zdarza się, ale bardzo rzadko. Odpowiednie dochodzenie czy przeprowadzenie śledztwa schodzi na dalszy plan, ważne jest show! A wiecie... show must go on.
W samym centrum z zimną krwią zamordowano słynnego celebrytę, bardzo cenionego i szanowanego wśród społeczeństwa. Na miejscu zbrodni policja zatrzymuje szesnastoletnią Marthę Honeydew, która trzymając broń w ręku momentalnie przyznaje się do winy. Trafia do celi śmierci, a właściwie do celi numer 1, i wraz z każdym kolejnym dniem przechodzi do kolejnego numeru, aż w końcu dotrze do numeru 7, w której odbędzie się jej egzekucja. O ile widzowie ją uniewinnią. Ale dlaczego mieliby uniewinnić kogoś, kto stale utrzymuje, że zamordował słynnego Jacksona Paige’a, którego wszyscy kochali? Żądają egzekucji, choć obrończyni Marthy nie wierzy dziewczynie, że to ona zastrzeliła Paige’a. Kto tak naprawdę pociągnął za spust i ze śmiertelnym skutkiem puścił kulkę w stronę Paige’a?
Nie byłam do końca pewna, czego mam się spodziewać po tej książce. Z jednej strony zapowiadała się naprawdę dobrze, a z drugiej wydawała się być oklepana. Na pozór przypomina dystopię, ale nie jest nią tak od początku do końca. Teoretycznie akcja rozgrywa się w dosyć rzeczywistym świecie, gdzie usunięto sądownictwo, a procesy zbrodniarzy odbywają się w formie reality show oglądanego w telewizji. Ale właściwie nie dowiadujemy się nic więcej o tym świecie. Same wydarzenia są nieco ograniczone, bowiem Martha siedzi w celi i to głównie tam spędzamy czas. Rozdziały z perspektywy Eve, czyli obrończyni szesnastolatki, pokazują nam zaledwie mały fragment tego, co dzieje się na zewnątrz, jednakże ta książka ma na celu skupienie się na czymś innym – na samej Marcie i odkryciu prawdy. Dziewczyna skrzętnie utrzymuje, że to ona jest odpowiedzialna za morderstwo. Społeczeństwo ślepo wierzy w to, co słyszy. Wydawałoby się, że sprawa jest przesądzona...
Pamiętacie „Igrzyska śmierci” i show prowadzone przez tego niebieskowłosego, ekscentrycznego Caesara Flickermana? Tutaj mamy coś podobnego. W ostateczności reality show doprowadza skazanych do śmierci, a społeczeństwo ogląda ich egzekucję na żywo. Prowadząca show jest niezwykle irytującą osobą, do której nic nie dociera. Ludzie nie dbają o życie i śmierć, chcą tylko dobrej zabawy. Chcą skandalu, rozlewu krwi, brutalności. Nie da się ukryć, że jest to dosyć przerażające, zwłaszcza, że te emocje są tak dobrze podsycane przez tych, którzy mają władzę. A kto tak naprawdę decyduje o tym, czy oskarżony wywinie się śmierci czy zginie na krześle elektrycznym? Właśnie oni. To tylko pozornie demokratyczny świat, bowiem tak naprawdę nie każdy może oddać głos w tej sprawie. Wpływowi, bogaci ludzie mają dostęp do telefonów i Internetu, stać ich na związane z głosowaniem opłaty... A ludzie spoza wpływów? Tutaj nie jest już tak kolorowo. Autorka bardzo wyraźnie zaznacza ten podział, który właściwie jest w tej powieści bardzo istotnym motywem.
Akcja toczy się tempem umiarkowanym i mimo wszystko jest dosyć przewidywalna. Właściwie już od samego początku można wyczuć, że w zeznaniach głównego bohaterki jest coś nie tak. Jednak wydaje mi się, że autorce właśnie o to chodziło, że zrobiła to celowo, aby wzbudzić w czytelnikach ciekawość. Mimo tego sama główna bohaterka nie wzbudziła we mnie żadnych większych emocji, podobnie jak cała powieść. Właściwie jeżeli bardziej przeanalizujemy tę pozycję, to okaże się, że nie wnosi ona do tego gatunku literackiego nic nowego. Podział społeczeństwa, korupcja, reality show... Te elementy pojawiały się już nie raz. Zapewne dlatego historia Marthy nie urzekła mnie tak, jakbym chciała.
„Cela 7” to książka poprawna, ale nie wyjątkowa. Jest dobrze napisana, przemyślana i logiczna, autorka w dobry sposób kreuje całą historię, ale niestety nie ma w niej żadnego powiewu świeżości. Całość jest dobrze zrealizowana, ale lekko przewidywalna. Mimo tego czyta się ją lekko i przyjemnie, bez większej irytacji czy towarzyszącego uczucia w stylu „zaraz wyrzucę tę książkę przez okno”. A to już coś! Dlatego jeżeli macie ochotę się z nią zapoznać to nie odradzam, jednakże nie spodziewajcie się tutaj fajerwerków.
"Fałszywy pocałunek" Mary E. Pearson
Wydawnictwo Initium zapowiada kolejną serię fantasy − Kroniki Ocalałych autorstwa Mary E. Pearson. Pierwsza powieść z cyklu − Fałszywy pocałunek − ukaże się w Polsce już 2 sierpnia.
Niewątpliwie warto było czekać. Tutaj nie ma miejsca na nudę, a historia od początku kryje szereg niedopowiedzeń. Ciekawość czytelnika wzrasta, wyobraźnia pracuje, gdy wkracza w świat zupełnie inny niż te, które znamy już z powieści tego gatunku. Autorka odbiega od schematów, w jej przestrzeni poruszamy się wśród Cyganów, indiańskich zwyczajów – i nie tylko.
,,Projekt Królowa" - Dominika Rosik
Wspomnienia ciągle nam towarzyszą. Wszystko może je wywołać. Choćby były najgorsze, to i tak do nas powracają. Czasami wystarczy tylko jedna rzecz, innym razem wypowiedź - nie ważne co może przypomnieć nam jakiś wydarzenie z przeszłości, ono i tak znów nas zaatakuje. Wspomnienia dzielą się na dobre i złe - dobre to te, które sprawiają, że na naszej twarzy gości uśmiech i choć być może nasze serce wtedy znów zatapia się w smutku, to i tak towarzyszy mu wielka miłość, natomiast złe, to te, które ciągle nas niszczą, sprawiają, że nie możemy powstrzymać bólu, który do nas znów przyciągają. Czasami pragniemy zapomnieć o czymś, co zdarzyło się w przeszłości i wpłynęło na nas niesamowicie destrukcyjnie. Chcemy spokoju i bezpieczeństwa, których powracające wspomnienia nie gwarantują, a wręcz je zaburzają. Gdyby istniała tak możliwość, by wymazać to, co złe z naszej pamięci, czy bylibyście na to chętni? Powiem wam szczerze, że zastanawiałam się nieraz nad tym pytaniem i cały czas w moim umyśle kołacze tylko jedna odpowiedź - NIE. Choćby te wspomnienia były jak najgorsze, to przecież właśnie im zawdzięczam swoją siłę. Nie byłabym tą samą osobą, gdybym pozbyła się niektórych chwil ze swojej przeszłości... Zapraszam Was do zapoznania się z recenzją książki, która mnie niesamowicie zaskoczyła i zachwyciła. Nie spodziewałam się, że ktokolwiek potrafi napisać tak dobrze skonstruowany debiut literacki. Najwyraźniej byłam w błędzie, bo powieść Dominiki Rosik pt. ,,Projekt Królowa" to wciągająca, idealnie dopracowana, intrygująca historia, która skradła całkowicie moje serce i sprawiła, że CHCĘ WIĘCEJ!
Skażona magia
Czy chęć odkrycia czegoś nowego może doprowadzić do obłędu? Czy pragnienie wspięcia się na wyższy poziom może zniszczyć człowieka? Czy ambicja może sprawić, że już człowiek nie będzie już taki sam, jak wcześniej? Gdy pragniemy coś odkryć, robimy to ze względu na siebie i na otaczający nas świat, by sprawić, by był lepszy. Chcemy odnaleźć samego siebie. Kiedy próbujemy coś odkryć, wynaleźć coś nowego, nie zważamy na konsekwencje. Może zacząć się to wszystko od niewinnych rzeczy. Najpierw pracujemy po godzinach, za chwilę zaczynamy zaniedbywać rodzinę, później powoli popadamy w obłęd. W naszych myślach dominuje tylko coś, co pragniemy stworzyć. Nic innego nie ma znaczenia. Coś się w nas psuje. Sprawia, że zatracamy się w swojej nowej pasji. Nic ani nikt nie może oderwać nas od pracy. Wszystko traci na znaczenia, aż w końcu pewnego dnia możemy uświadomić sobie, że zostaliśmy sami. Zniszczyliśmy to, co najważniejsze, a wtedy nawet nasz wynalazek nie może zapewnić szczęścia. Zapraszam was do zapoznania się z recenzją prequel'a serii ,,Królotwórca, Królobójca", z którą bardzo chcę się zapoznać. Karen Miller zachwyciła mnie swoimi pomysłami, wykreowanym światem oraz bohaterami, którzy wcale nie są tacy dobrzy. Autorka nie boi się podejmować trudnych tematów, które, choć pojawiają się w fantastycznym świecie, to są jak najbardziej obecne w naszym świecie. ,,Skażona magia" to opowieść o upadku człowieka, chorej ambicji, która potrafi doprowadzić do zguby i miłości, która zaślepia. Niesamowita, magiczna, mroczna - zachwyciła mnie i sprawiła, że pragnę więcej!
Setki lat przed wielką Wojną Magów był sobie kraj nieświadomy, że znalazł się na skraju katastrofy…
Młoda i porywcza Barl pragnie sprawdzić granice swojego magicznego potencjału. Jednak z powodu surowo przestrzeganej hierarchii społecznej studiować mogą tylko magowie o wysokim pochodzeniu. Barl rozpaczliwie pragnie się uczyć, a ten zapał pcha ją ku buntowi, przez co dziewczyna popada w konflikt z Radą Magów. Okazuje się, że być może już nigdy nie będzie mogła posługiwać się mocą. Wtedy poznaje Morgana Danfeya, członka Rady. Barl i Morgan uświadamiają sobie, że razem potrafią stworzyć niezwykłe nowe zaklęcia. Lecz pokusa, jaką niesie tak potężna moc, obnaża mroczną stronę duszy maga, który wkrótce rzuci kraj na kolana.
Skażona magia to opowieść rozgrywająca się w tym samym świecie, co wydarzenia przedstawione w bestsellerowej serii Karen Miller „Królotwórca, Królobójca”.
Dorana pełna magii jest najbardziej wpływowym krajem na świcie. Nic nie może jej powstrzymać. Nikt nie śmie jej zaatakować. Każdy wie, że to miejsce, w którym dzieją się niewyjaśnione rzeczy, a ludzie posiadają tajemnicze zdolności. Dorana to miejsce, którego nie można pokonać. Do czasu...
Barl Lindin to pospolity mag o niezwykłej mocy. Młoda kobieta o wybuchowym temperamencie wie, że osiągnie w życiu coś ważnego. Pragnie stać się najpotężniejszym magiem w Doranie, ale z racji na jej pospolite urodzenie, nie ma szansy zrealizować tego marzenia. Pracująca w zakładzie wytwarzającym zegary dziewczyna nie potrafi zaakceptować tak jawnej niesprawiedliwości. Barl pragnie uczyć się w Akademii w Elvado, która kształci najsilniejszych magów w całej Doranie. Warunek jest jedne - uczniami mogą zostać tylko osoby o szlacheckim pochodzenie. Barl Lindin nie boi się wyzwań, a nauka w najlepszej szkole magii w kraju staje się jej obsesją...
Morgan Danfey jest najmłodszym członkiem Rady odpowiedzialnej za porządek w Doranie. Niesamowicie uzdolniony młody mężczyzna pragnie być kimś więcej. Chce zostać magiem, o którym będzie się mówiło wiekami. Od jakiegoś czasu pracuje nad niezwykle trudnym zaklęciem, które ma zapewnić bezpieczeństwo kraju przed każdym wrogiem. Morgan wie, że jeśli czegoś nie zrobi, jego praca pójdzie na marne. Czuje, że do Dorany zbliża się wielkie niebezpieczeństwo i ma zamiar być tym, który je powstrzyma...
Gdy ścieżki tych dwóch magów się skrzyżują, nikt nie będzie bezpieczny. Razem mają wystarczająco dużo mocy, by uratować Dorane lub ją zniszczyć. Coś się zbliża, ciemność nadciąga, a w magię powoli sączy się jad, którego nic nie może powstrzymać....
,,Skażona magia" to niezwykle tajemnicza, budząca grozę powieść opowiadająca o upadku człowieka. Mrocznej walce z samym sobą, która może albo wszystkich zniszczyć, albo ocalić. To historia człowieka, który dążąc do doskonałości, spadł w najgorsze otchłanie piekła. Próbie uratowania tego, co zostało nieumyślnie zniszczone. Ta opowieść o pewnego rodzaju pamiętnik osób, których chęć zrobienia czegoś dobrego doprowadziła do chorej ambicji, a ta do zniszczeń, których nic nie może naprawić. To również historia o miłości, która sprawia, że człowieka staje się ślepy na niepokojące sygnały i zaczyna dostrzegać prawdę wtedy, gdy jest już za późno. Karen Miller jest niezwykle zdolną autorką, która potrafi ukazać czytelnikowi wykreowany przez siebie świat w każdej odsłonie. ,,Skażona magia" to jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam w tym roku. Nie spodziewałam się takiego zakończenia, tak wielkiej burzy emocji, które do tej pory nie chcą mnie opuścić. Na samym początku nie przeczuwałam, że tak bardzo mną wstrząśnie i zaszokuje. Myślałam, że natrafiłam na kolejny romans z magią w tle, a tymczasem dostałam opowieść o destrukcyjnej stronie miłości, która sprawia, że człowiek staje się słaby oraz historię o upadku tak niezwykłych osób, których ambicja doprowadziła do szaleństwa. ,,Skażona magia" zniszczyła moje serce i sprawiła, że przez pewien czas tkwiłam w pewnym letargu, z którego naprawdę trudno było się obudzić!
Barl Lindin to młoda kobieta, której porywczy charakter i niezwykły upór, sprawiają, że kłopoty zawsze ją znajdują. Dziewczyna jest pewnym siebie magiem, który wie, co takiego potrafi i uwielbia przekraczać granice. Pragnienie uczęszczania do Akademii staje się jej obsesją, a wszelkie odmowy są strzałem w jej niezachwianą dumę. Barl pragnie walczyć z system, w którym tylko magowie o szlacheckim pochodzeniu mają coś do powiedzenia. Sarkastyczna, dumna, uparta dziewczyna nigdy się nie poddaje. Wybuchowy charakter wpędza ją w kłopoty, które z czasem zmienią wszystko. Remmie to bliźniak Barl. Spokojny, opanowany, pogodzony ze swoi losem nie ma zamiaru się wychylać. Pragnie domu, pracy z dziećmi oraz miejsca, z którego nie będzie musiał nigdy uciekać. Kiedy umierali jego rodzice, złożył im przysięgę na łożu śmierci, iż zawsze będzie się opiekował upartą siostrą. Niezwykle lojalny, łagodny mężczyzna robi wszystko, by uratować Barl przed samą sobą. Morgan przeżył w swoim życiu wiele tragedii. Śmierć matki we wczesnym dzieciństwie, wychowanie surowego ojca, ukochana, która zmarła mu na rękach - nic nie może wyrwać go z letargu, w który wpadł. Jakby jeszcze tego było mało, jego ojciec umiera, a mężczyzna przekonany jest, że jego ojczyźnie grozi niebezpieczeństwo. Ambitny, niezwykle wrażliwy mag pragnie stworzyć zaklęcie, które pomoże przegnać wrogów, ale z każdą kolejną próbą jest coraz bardziej zdesperowany. Kiedy drogi Barl i Morgan się krzyżują, pomiędzy tą dwójką wybucha namiętność, a pragnienie stworzenia czegoś niezwykłego popycha ich w stronę niebezpiecznych czarów. Czy uda im się uratować Dorane przed niebezpieczeństwem? A może to oni będą jej zagładą?
,,Skażona magia" to zaskakująca, mroczna, wciągająca powieść, o której nie można szybko zapomnieć. Dajcie się porwać Karen Miller do świata, w którym magia nie jest tematem tabu, a ludzie korzystają z niej na każdym kroku. Zobaczcie walkę człowieka z samym sobą. Poznajcie historię, która rozpoczęła wszystko i dowiedźcie się, jak początkowa nienawiść może zmienić się w miłość, która może zniszczyć wszystko. Jeśli szukacie historii, która was zaskoczy i sprawi, że nie będziecie mogli o niej zapomnieć, to sięgnijcie po ,,Skażoną magię". Polecam!
A jej oczy były niebieskie
Raili Rydell, wciąż rozpamiętując rozstanie z Leifem, marzy o urlopie nad jeziorem Lovaren, gdzie kupiła mały domek. Tam, otoczona przez osoby, z którymi dopiero bliżej się zaznajamia, czuje się coraz bardziej jak w domu. Idyllę burzy jednak Olfsson, jeden z sąsiadów, który twierdzi, że kiedyś miał psa. Niestety, nie ma na to ani dowodów, ani nie znajduje potwierdzenia wśród innych członków małej społeczności. Jedyne, co posiada, to niejasne przeświadczenie, że kiedyś kochał jakiegoś czworonoga. Było jeszcze dziecko... niemowlę w sąsiednim domku, które nagle zaginęło. I nikt o nim nie pamięta.
A w pobliskim lesie kryje się coś złego, o stalowoniebieskich oczach...
Swego czasu czytałam kilka książek z Czarnej Serii i w większości pochłaniały mnie one bez końca. Mimo że A jej oczy były niebieskie również należy do owej serii, to sama nie byłam do końca pewna, co otrzymam. Ciekawą historię z dreszczykiem, czy mydło- powidło bez sensu?
Raili na co dzień pracuje jako bibliotekarka. Mimo pewnego wieku na karku, wciąż cechuje się pewną życiową nieporadnością. Przez większość czasu raczej rozpamiętuje swój związek z Leifem, myśli o znalezieniu kogoś innego do kochania. Urlop nad jeziorem Lovaren miała spędzić tak, jak zawsze- hamak, kieliszek wina i dobra książka. Plany jednak mają to do siebie, że uwielbiają się komplikować. I tak Raili wylądowała w środku śledztwa, prowadzonego na własną rękę.
Bardzo doceniam, gdy w książce obok wydarzeń teraźniejszych pojawia się nawiązanie do przeszłości lub rozdział pisany z perspektywy mordercy (nie w tym przypadku). Autorka podarowała czytelnikowi podróż w przeszłość, do roku 1671, gdzie oskarżona o kontakt z Szatanem (i uwiedzenie proboszcza) Kirsti Martasdotter zostaje uwięziona, a następnie gwałcona wielokrotnie przez "strażników prawa". Nie ważne, że kobieta nosi pod sercem dziecko; nie ważne, że została skazana mimo, że była niewinna. Kirsti wie, że to, co żyje w jej brzuchu, nie jest już dłużej jej dzieckiem...
Na pewno nie spodziewałam się tego, co otrzymałam. Byłam pewna, że to kolejny thriller, a dostałam coś, co uwielbiam! Historię, w której przeszłość wciąż ma wpływ na teraźniejszość. Zło, czające się w środku lasu. Krzywdę kobiety, która mści się po dziś dzień. To taka mieszanka thrilllera z powieścią grozy. Nie sposób się przy niej nudzić, jest zwyczajnie świetna! I czyta się ją zdecydowanie za szybko...
W toku opowieści zauważamy, jakie zmiany zachodzą w głównej bohaterce. Z rozmarzonej i -jak już wspomniałam- nieporadnej kobiety, nieustannie nurzającej się w przeszłości, przeobraża się w detektywa. Podskórnie czuła, że w wiosce dzieje się coś niedobrego, a rozmowa z Olfssonem dodatkowo wzbudziła w niej niepokój. Pies, który prawdopodobnie był, ale nikt go nie pamięta? Dziecko, które zniknęło? Zgodne milczenie społeczności, strzeżącej czyjejś tragedii czy... zmowa?
Bardzo żałowałam, że A jej oczy były niebieskie ma tylko 416 stron. W niektórych przypadkach taka ilość jest -zdecydowanie- za duża, jednak jeżeli chodzi o tę lekturę, stron było zdecydowanie za mało. Historia, która wydarzyła się nad jeziorem Lovaren, wciągnęła mnie bez końca. Nie wyobrażałam sobie, że można książkę po prostu odłożyć i zająć się czymś innym. Ja MUSIAŁAM czytać, aż do ostatniej strony.
Ta pozycja jest jedną z lepszych, jakie udało mi się ostatnio przeczytać. Szczególnie kieruję ją do osób rozczytujących się w thrillerach z nutką paranormalnych wydarzeń. I bez dwóch zdań polecam!
