Rezultaty wyszukiwania dla: UNIWERSUM DC
Star Wars Legendy: Najlepsze opowieści
Wydawnictwo Egmont wszystkich fanów Gwiezdnych Wojen uraczyło wypuszczeniem na polski rynek wyjątkowego zbioru nowel komiksowych w ramach serii „Star Wars Legendy”. „Najlepsze opowieści”, jak sam tytuł wskazuje, to wybór najlepszych wg wydawcy krótkich historii z uniwersum, które były publikowane oryginalnie w zeszytach „Star Wars Tales” nakładem Dark Horse Comics w latach 1999-2006. Polscy czytelnicy mieli okazję zapoznać się z wybranymi z powyższego zbioru tytułami również w ramach serii „Gwiezdne Wojny Komiks” czy „Star Wars Komiks”.
Najnowszy album to wyjątkowa i bardzo zróżnicowana antologia. Wydawca przeprowadził wręcz ścisłą selekcję, wybierając z wielu tytułów, te które wyróżniają się na tle innych nie tylko fabułą ale i kreską. Spektrum przedstawionych historii jest bardzo szerokie. Znajdziemy tu opowiadania osadzone w czasach Starej Republiki, spin-offy czy humorystyczne alternatywne warianty klasycznej trylogii Lucasa.
Antologie zazwyczaj mają to do siebie, iż bardzo rzadko udaje się im utrzymać równy poziom przedstawianych nowel. Oczywiście związane jest to z gustem redaktora, który wybiera nowele i spina je tematycznie w całość. Zadanie o tyle ciężkie, iż trudno ze wszystkimi krótkimi historiami trafić w gust pojedynczego czytelnika. Jak z tym zadaniem zmierzył się redaktor „Najlepszych opowieści” – Jacek Drewnowski? Według mnie na dziewięć przedstawionych w albumie historii prawie wszystkie pozytywnie się wyróżniają. Nie oznacza to, że reszta trzyma słaby poziom. Po prostu cześć z nich wyraźnie na dłużej zapada w pamięć.
Jedną z nich jest nowela „Apokalipsa na Endorze”. Jej bohaterem jest imperialny weteran, który opowiada o traumatycznych przeżyciach jakie doznał wiele lat wcześniej podczas bitwy o Endor. W jego wspomnieniach Ewoki to żądne krwi bestie, które satysfakcje czerpały z torturowania jeńców. To lekka i humorystyczna historia z ciekawą puentą na koniec, która wywołuje uśmiech na twarzy. Księżyc Endor jest również tłem fabularnym innego komiksu w antologii. Szort „Rozbitkowie” przedstawia losy dwóch porzuconych po zakończeniu bitwy żołnierzy. Są oni przedstawicielami przeciwnych stron konfliktu (jeden z nich jest rebeliantem, drugi zaś imperialnym zwiadowcą). Każdy z nich jest święcie przekonany, iż to właśnie jego strona wygrała wojnę. Z czasem skazani na siebie żołnierze starają się przezwyciężyć wzajemne uprzedzenia.
Innym wyjątkowym tytułem, również prowadzonym w humorystycznym tonie jest komiks „Narodziny Gwiazdy Śmierci”. Ta historia to wręcz alternatywne i przedstawione w krzywym zwierciadle spojrzenie na plan stworzenia Gwiazdy Śmierci. Ukazuje kulisy spotkania Wielkiego Moffa Tarkina z Lordem Vaderem i Imperatorem Palpatinem na Coruscant. Świetne dialogi z nawiązaniem do popkultury, lekka i karykaturalna kreska sprawiają, iż jest to jeden z rarytasów tej antologii. Wspomnę dodatkowo, iż dwie wcześniej wspomniane nowele łączy również wspólny autor - Lucas Marangon.

Osobiście wysoko oceniam również nowelę pt. „Żołnierz”. Jest to historia szturmowca ukazująca jego losy od przyjęcia do wojska, aż do pewnego wydarzenia znanego z filmu „Nowa nadzieja”. Komiks pozwala spojrzeć na wojnę oczami zwykłego żołnierza, poznać jego rozterki i wewnętrzną walkę z samym sobą.
Bardzo dobre wrażenie po lekturze pozostawia również jedyny komiks prowadzony w czarno-białej oprawie. „Niewidziany, niesłyszany” to znakomita historia o Visas Marr oraz zagładzie rasy Miraluka na planecie Katarr.
Podsumowując, album „Star Wars Legendy: Najlepsze Opowieści” to bardzo udany zbiór graficznych nowel z kanonu Gwiezdnych Wojen. Warto zapoznać się z posłowiem Jacka Drewnowskiego, aby poznać motywy wyboru tych konkretnych dziewięciu komiksów. Pod względem graficznym jak również fabularnym, każdy komiks ma swój unikalny styl. Opowieści są niezwykle różnorodne. Dlatego na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. Dla fanów jest to oczywiście pozycja obowiązkowa. Nawet jeśli w swojej kolekcji posiadacie stare numery „Star Wars Komiks”, warto posiadać zebrane najlepsze opowieści w jednym albumie. Choć „najlepsze” to oczywiście kwestia gustu, ciekawe ile tych opowiadań trafi w Wasz gust.
Antymir. Wstęga - pod patronatem
Już 23 listopada nakładem wydawnictwa Fabryka Słów oraz pod patronatem Secretum ukaże się najnowsza książka Andrieja Lewickiego "Antymir. Wstęga". Jest to pierwsza część kilkutomowej opowieści. Bohaterowie Chemik i Garsteczka znowu wkraczają do zony. To Lewicki wprowadził dwójkę niesamowitych bohaterów w uniwersum STALKER.
Stalowe Szczury. Koeningsberg - pod patronatem
Już 18 listopada nakładem wydawnictwa Fabryka Słów oraz pod patronatem Secretum ukaże się kolejna powieść z cyklu "Stalowe Szczury" Michała Gołkowskiego pt. "Koeningsberg". Książka ta to preludium do wydarzeń pierwszego tomu serii. Wprowadza czytelnika w uniwersum poźniejszych wydarzeń.
Kolekcja Marvel Pinball w ofercie Wydawnictwa Techland
25 listopada dzięki Wydawnictwu Techland na polskim rynku zadebiutuje produkcja stanowiąca nie lada gratkę dla fanów komiksów Marvela. Pudełkowe wydanie Marvel Pinball to kolekcja 10 fliperów poświęconych najpopularniejszym herosom wydawnictwa. Gra ukaże się w wersji na konsole PlayStation 4 i Xbox One.
Flipery to rozrywka znana od pokoleń i bawiąca kolejne pokolenia graczy. Odbijanie kulki i śrubowanie rekordów zyskuje jednak zupełnie nowy wymiar w połączeniu z barwnymi postaciami uniwersum Marvela. W kolekcji znajdą się tematyczne stoły poświęcone takim ikonicznym bohaterom jak Iron Man, Spider-Man, Ant-Man czy Doctor Strange, ale też nawiązujące do uwielbianych przez fanów wydarzeń jak Civil War czyli znana z kinowych ekranów "Wojna bohaterów".
Marvel Pinball posiada szereg trybów urozmaicających zabawę. Dostępna będzie kampania oraz możliwość rywalizacji 4 graczy na jednej konsoli, lokalny split-screen, pozwalający na walkę w duecie np. z limitem punktowym oraz tryb turnieju z ograniczonymi czasowo zawodami na poszczególnych stołach. Dodatkowo w grze znalazły się lokalne i internetowe tablice wyników, pozwalające porównać własne wyniki z najlepszymi na świecie.
Marvel Pinball zadebiutuje 25 listopada. Wersję na konsole PlayStation 4 i Xbox One wyceniono na 129,90 zł.
Wojna starego człowieka
Już prawie zdążyłam zapomnieć, jak smakuje prawdziwe science fiction. Pierwszy tom cyklu Wojna starego człowieka Johna Scalzi odświeżył mi na całe szczęście to wspaniałe uczucie.
Kto z nas nie marzył choć raz, by żyć wiecznie? Perspektywa ta jednak zmienia się nieco wraz z upływem czasu, gdy przychodzą kolejne schorzenia i życie wieczne w takim stanie wydaje się mordęgą. Rząd Stanów Zjednoczonych w nieokreślonej przyszłości znalazł jednak rozwiązanie tego problemu, fundując emerytom nowe życie, pod warunkiem zaciągnięcia się do wojska. Decyzję o spędzeniu reszty swojego życia w ten sposób podejmuje główny bohater powieści, John Perry. Musicie bowiem wiedzieć, że ludzkość poczyna sobie w kosmosie coraz śmielej i potrzebuje coraz to nowych sił, które będą chroniły zdobyte przez nią planety. Co prawda decyzja wstąpieniu w siły wojska wiąże się z wyrzeczeniem się całego dotychczasowego życia, jednak biorąc pod uwagę, że na Ziemi pozostawia się jedynie ustatkowanego już syna oraz szczątki doczesne żony, nie wydaje się to taką złą możliwością, jeśli w zamian otrzymamy drugie życie.
Tym sposobem razem z Johnem Perrym lądujemy w przestrzeni kosmosu, któremu daleko do pustego. Na poszczególnych planetach żyją bowiem nie tylko ludzie będący efektem procesu kolonizacji, ale i obce rasy. Koegzystencji mieszkańców daleko jednak do pokojowej, bieustanie toczy się walka o poszczególne planety, a żadna ze stron nie chce zrezygnować z tego, co jak uważa, słusznie jej się należy. Krew leje sie więc gęsto, a poszczególne rasy różnią się pomiędzy sobą nie tylko wyglądem, ale i sposobem walki, co stanowi duże wyzwanie. Wszystko to sprawia, że rekruci giną niekiedy nadzwyczaj szybko. Dlatego trudno tutaj do kogokolwiek się przyzwyczaić, czy stworzyć jakiekolwiek mocniejsze więzi.
Sam pomysł na wykreowany świat nie należy może do zupełnie odkrywczych, ale z drugiej strony, nie stanowi to wady. Książka wciąga od pierwszych stron i chętnie wchodzimy w to uniwersum. Dużą zaletą jest przystępny język. Dziejąca się akcja jest wartka, pomysł ciekawy, a całość nie jest pozbawiona humoru, wszystkie te elementy sprawiają, że warto sięgnąć po tę książkę. Autor nie ucieka również od trudnych pytań, takich jak rola jednostki, jej miejsce we wszechświecie o posiadanie moralności i sumienia pośród toczącej sie wojny i kolejnych śmierci towarzyszy i obcych.
"Wojna starego człowieka" to kolonizacja, podróże pomiędzy galaktykami, nieco fizycznych teorii, ciekawe pomysły technologiczne oraz świetna zabawa. Niektórym może co prawda zabraknąć nieco większego opisu poszczególnych ras, z któymi spotykają się nasi bohaterowie. Ja jednak nie mam w tym aspekcie nic do zarzucenia recenzowanej pozycji. Jeśli tylko cenicie sobie space operę w militarnym wydaniu, koniecznie sięgajcie po tę książkę.
Cardline: Marvel
Czy uważasz się za prawdziwego fana uniwersum Marvela? Jeśli tak to ten konkretny tytuł z serii „Cardline” będzie idealny dla Ciebie. Kto jest silniejszy, mądrzejszy, kto najlepiej walczy? Jeżeli dysponujesz taką wiedzą, zwycięstwo z pewnością będzie Twoje.
Cel i fabuła
Grę wygrywa osoba, która jako pierwsza pozbędzie się wszystkich kart. Uda się to natomiast temu, kto wie co cechuje bohaterów i czarne charaktery z universum Marvela.
Strona wizualna
Jesteś fanem fabularnych filmów? Cóż… poczujesz się zawiedziony. Gra została odwzorowana tylko i wyłącznie na komiksowych wersjach zarówno pod względem graficznym jak i występujących na kartach parametrów. Pod względem wydania karty zachowują odpowiednie standardy, a metalowe pudełko, jak zresztą również w przypadku pozostałych gier z serii, jest rewelacyjne.
Przygotowanie gry
Na początku należy potasować karty, łącząc ze sobą obydwie talie - bohaterów i złoczyńców. Po potasowaniu rozdajemy po cztery karty każdemu z uczestników. Gdy gra staje się zbyt łatwa można zwiększyć ilość kart. Pierwszą kartę z talii kładziemy na środku stołu, tak by widoczna była data. Resztę kart odkładamy na bok, tak by każdy miał do nich łatwy dostęp. Gracze decydują, która cecha będzie brana pod uwagę podczas rozgrywki: siła, IQ czy walka?
Przebieg rozgrywki
Na środku stołu wykładamy losową kartę - na lewo od niej będziemy dokładać karty w kolejności malejącej, na prawo w rosnącej. Gracze karty dokładają naprzemiennie, biorąc pod uwagę wyłącznie cechę, którą wcześniej wspólnie ustalili. Gdy po odwróceniu wyłożonej karty okaże się, że nie leży ona w odpowiednim porządku, jej właściciel musi dociągnąć kartę ze stosu, a błędnie wyłożoną odrzucić. Rozgrywka toczy się do momentu aż jeden z graczy nie zostanie bez kart. Gra nie może zakończyć się remisem, więc gdy w tej samej turze pozbędą się kart dwie osoby, prowadzona jest dogrywka.
Wrażenia
Z początku bardzo się ucieszyłam, że „Marvel” ukazał się w serii „Cardline”, niestety podczas grania okazało się, że niektóre wartości są zupełnie nieadekwatne ani do fabuły filmów ani do historii z komiksów. Mimo tego jednak, że może to wywołać święte oburzenie fanów, to ten fakt nieco uatrakcyjnia grę - pojawiają się wartości, których zupełnie się nie spodziewasz.
Podsumowanie
Gra będzie idealna dla osób lubiących Marvela, ale poleciłabym ją raczej młodszemu pokoleniu niż starszym, zajadłym fanom. Sama konstrukcja i przebieg rozgrywki są proste, przemyślane i naprawdę fajne - jak zresztą we wszystkich grach z serii.
Wedle zasług
Zona jest strefą powstałą w wyniku wybuchu elektrowni atomowej w Czarnobylu. Różnorodne, drapieżne mutanty i anomalie przyrodnicze są w niej codziennością. Warunki, które w niej panują przywracają ludziom ich pierwotne instynkty, uczą prawdziwej walki o przetrwanie. Myśliwi codziennie stawiają czoła zmutowanym zwierzętom, zarówno tym, które zdążyli już dobrze poznać jak i tym całkowicie nowym, pojawiającym się nie wiadomo skąd.
Podczas jednego z polowań Rybin i Jusupow doświadczają nietypowej emisji, której skutki okazują się poważniejsze niż mogliby się spodziewać. Wszyscy wokół giną lub mutują, pojazdy przestają działać, a posiłki zamiast pomóc próbują ich zabić. Myśliwi zostają zdani tylko i wyłącznie na siebie w środku Zony, która nie jest ich sprzymierzeńcem.
„Wedle zasług” to moja pierwsza styczność z uniwersum S.T.A.L.K.E.R., ale na pewno nie ostatnia! Książka jest pisana bardzo przyjemnie, szybko się ją czyta, a z każdą przeczytaną stroną coraz trudniej jest się od niej oderwać. Powieść wciąga już od pierwszych stron. Wszyscy, którzy lubią wartką, ale przemyślaną akcję na pewno będą zadowoleni. Ta książką jest nią przepełniona aż po brzegi! Postacie są wykreowane na bardzo ludzkie. Nikt nie jest wyidealizowany, wszystko jest pokazane bardzo realistycznie i bez żadnych zbędnych upiększeń. Książka jest pisana z różnych punktów widzenia, przez co możemy dokładniej poznać jej historię i spojrzeć na nią przez pryzmat różnych wydarzeń i uczuć, jakie towarzyszyły bohaterom.
Opis Zony jest równie dopracowany. Sławomir Nieściur doskonale przedstawił realia jakie mogłyby w niej panować. Strefa jest pełna śmiercionośnych niebezpieczeństw, ale jest przy tym bardzo różnorodna. Na każdym kroku pojawia się coś całkiem nowego, co idealnie wpasowuje się w klimat panujący w Zonie, a wszystko to bez zbędnego koloryzowania. To brutalny świat pełen drapieżników czyhających na swoje ofiary, w którym bardzo łatwo przejść z roli myśliwego do roli ofiary.
Właściwie w „Wedle zasług” nie mam się zbytnio do czego przyczepić, jedyne co nie do końca mi odpowiada to ilustracje. Do tej powieści wybrałabym albo w pełni realny wygląd, albo całkowicie nierealny, ale w żadnym stopniu nie wpływa to na czytanie czy ogólnie wrażenie o książce.
Początkowo trochę obawiałam się tej pozycji, nie byłam pewna czy nie okaże się nudną i ciężką do przeczytania. Tak bardzo bym się pomyliła. Gorąco polecam tą powieść wszystkim fanom przygód, myślistwa, dynamicznej akcji i oczywiście samego uniwersum S.T.A.L.K.E.R. Jestem przekonana, że nie będą rozczarowani, wręcz przeciwnie, spodoba im się tak samo jak mi. Książka jest bardzo dobra, szczególnie, że jest to debiutancka powieść Sławomira Nieściura. Oby jak najwięcej tak dobrych debiutów wśród polskich autorów.
Plany wydawnicze rodzimych pisarzy
Maja Lidia Kossakowska, na swoim spotkaniu autorskim na Coperniconie w dniu 16 września zapowiedziała od dawna wyczekiwaną przez fanów kontynuację serii „Anielskiej”. Jak się okazało, historia wymknęła się lekko spod kontroli autorki i powstaną aż dwa kolejne tomy tej kultowej już serii. Pierwszy tom zapowiedziany jest już na styczeń 2017 roku, drugi tom również pojawi się w przyszłym roku, niestety nie wiadomo dokładnie kiedy. Pani Kossakowska zapowiedziała, że ta książka będzie trochę inna niż dotychczasowe, gdyż jej akcja będzie się głównie rozgrywać w strefach poza czasem, czyli w miejscu, którego bohaterowie dotychczas nie eksplorowali. Pojawią się też nawiązania do innych niż dotychczas mitologii (starożytne bóstwa, zapomniane i zdetronizowane). Autorka planuje także kontynuację „Grillbaru Galaktyka”, jednak jak sama stwierdziła: może już nie być tak śmieszna jak pierwsza część. Nie porzuca ona także prac nad Takeshi. Chwilowa przerwa nad pracami wynika ze wspomnianej już wcześniej pracy nad serią „Anielską”, jednak autorka będzie kontynuować przygody adepta Zakonu Czarnej Wody.
Już w październiku do księgarń trafi zbiór opowiadań Andrzeja Pilipiuka „Konan Destylator”. Będzie to zbiór 16 opowiadań, z czego 15 z nich będzie dotyczyło Jakuba Wędrowycza. Czego się spodziewać? Sam autor określił to tak: „Czerpałem z wszelkich możliwych kultur historycznych i popkultury i zrobiłem z tego jedną kosmiczną rozpierduchę”. Pan Pilipiuk wspomina także, iż ma zamiar napisać kolejne książki w uniwersum „Oka Jelenia”. Ma to być historia innych poszukiwaczy, których istnienia domyślali się bohaterowie, gdyż, jak zdradza nam pisarz, Łasica nadzorowała jeszcze jedną grupą podróżników w czasie.
Aneta Jadowska, która raptem miesiąc temu wydała „Dziewczynę z dzielnicy cudów”, już teraz informuje oficjalnie swoich fanów o wychodzącej już w marcu 2017 roku kontunuacji serii o Nikicie. Drugi tom będzie nosił tytuł „Akuszer Bogów”.
Robert M. Wegner, który na tegorocznym Coperniconie otrzymał srebrne wyróżnienie na rozdaniu nagród literackich im. Jerzego Żuławskiego za powieść „Pamięć wszystkich słów”, podczas spotkania autorskiego zapowiedział kolejny tom Meekhanu. Istnieje duża szansa, że nowa powieść pojawi się już w przyszłym roku.
Niestety dobrych wieści dla swoich fanów nie ma Jarosław Grzędowicz. W chwili obecnej przechodzi na pisarski urlop. Uważa, że rozleniwiło go pisanie powieści i chciałby zacząć pisać krótkie formy, takie jak opowiadania. Ma w planach zacząć je pisać, wykorzystując zebrane pomysły, jednak nie potrafi określić kiedy uda mu się napisać ich tyle, aby móc wydać zbiór opowiadań. Pozostaje nam zatem cierpliwie czekać.
W kwietniu przyszłego roku Wyawnictwo SQN zapowiada wydanie drugiej części mrocznej powieści kryminalnej Jakuba Ćwieka „Grimm City”. Niestety póki co niewiele wiadomo na temat nowej powieści twórcy „Kłamcy” i „Chłopców”. Miejmy jednak nadzieję, że będzie nadal utrzymana w klimatach brutalności, noir i amerykańskiego świata przestępczego lat dwudziestych i trzydziestych.
Czterdzieści i Cztery
Nowa, długo oczekiwana powieść Krzysztofa Piskorskiego, laureata Nagrody im. Janusza A. Zajdla oraz dwóch Złotych Wyróżnień Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego. Autor Cieniorytu, nazwanego przez Jacka Dukaja „światotwórstwem najwyższej klasy”, rozwija tym razem wizję, w którym niezwykła technologia miesza się ze słowiańską magią oraz epoką narodowych powstań i Wielkiej Emigracji.
Jest rok 1844. Do odciętej blokadą Anglii przybywa Eliza Żmijewska — poetka i ostatnia kapłanka zapomnianego, słowiańskiego bóstwa. Eliza ma odnaleźć przemysłowca Konrada Załuskiego, którego rodacy winią za upadek powstania na Litwie. Zamierza wykonać na nim wyrok wydany przez Radę Emigracyjną oraz Juliusza Słowackiego. Tylko czy Załuski naprawdę jest winny? A może padł ofiarą rozgrywki dwóch wieszczów?
W świecie, gdzie energia próżni odmieniła historię, nie ma prostych odpowiedzi. Etherowe bramy połączyły Europę z równoległymi światami, a wojny i powstania potoczyły się nowym torem. Towiańczycy, rewolucjoniści, luddyści, szaleni prorocy i poeci snują piętrowe intrygi. Armie, tajne policje oraz floty powietrznych okrętów czekają na znak. Z pozaświatowych kolonii Francji, Anglii oraz Rosji nadciągają egzotyczne stworzenia i obce siły. Coś lęgnie się w ciemnych zaułkach miast... Polacy widzą we wszystkim szansę, by wywrócić układ wrogich im mocarstw. Żmijewska odkrywa jednak, że na szali leży coś więcej niż tylko los jej kraju.
Moja przygoda z Piskorskim zaczęła się od małego zbioru opowiadań Poczet Dziwów Miejskich, który w gruncie rzeczy bardzo mi się spodobał. Później dowiedziałem się o jego spotkaniu autorskim w moim mieście przy okazji promocji jego nowej książki Cienioryt. Pan Krzysztof okazał się bardzo sympatycznym człowiekiem, którego słuchało się z przyjemnością, dlatego właśnie postanowiłem bardziej zagłębić się w jego twórczość. Szybko pozyskałem wspomniany Cienioryt, który także bardzo przypadł mi do gustu i który to później zdobył główną nagrodę im. Janusza Zajdla. Na informację o nowej książce Piskorskiego zareagowałem bardzo pozytywnie i z dużą dozą nadziei na dobrą lekturę. Jak zatem wypada?
Pierwsze, o czym chciałbym powiedzieć, to sam pomysł na fabułę. Nie znam całej twórczości autora, ale zarówno w Cieniorycie jak i w Czterdzieści i Cztery pokazuje bardzo oryginalne uniwersum. Piskorski, w moim odczuciu, wprowadza na rynek fantastyki w Polsce dużo oryginalności, łącząc troszkę gatunki, co daje bardzo interesującą mieszankę. Zazwyczaj nie przepadam za akcją, która dzieje się w przeszłości, wolę raczej teraźniejszość bądź niedaleką przyszłość, bądź właśnie światy alternatywne. Pisarz przenosi nas do połowy XIX wieku i choć z początku miałem spore obawy, tak muszę przyznać, że z każdą stroną coraz bardziej przekonywałem się do tej epoki i jej klimatu. Twórca idealnie połączył historię alternatywną oraz koncepcję równoległych światów tworząc coś niesamowicie ciekawego.
Stworzenie rozbudowanego świata pełnego małych wątków i sporej ilości bohaterów, zwłaszcza jeśli trzeba pogodzić ich historyczne losy z fantazją autora, nie jest łatwym zadaniem do wykonania. Obawiałem się, że może to spowodować nieco bałaganu, który będzie trudny do ogarnięcia przez czytelnika, lubiącego raczej miłe i proste lektury. Nic bardziej mylnego! Piskorski posługuje się znakomitym językiem i ma talent do opisywania skomplikowanych rzeczy w przyjemny sposób. Zdecydowanie to duży plus, który pokazuje, że pisarz ma talent.
Książka to dawka naprawdę znakomitej lektury i z pewnością realny kandydat na powtórzenie sukcesu Cieniorytu. Myślę, że nominacja do Zajdla powinna być tutaj absolutnym minimum, a oczywiście osobiście mam cichą nadzieję na podium. Autor bawi się konwencją na najwyższym poziomie tworząc kolorowych bohaterów, ciekawą i zaskakującą fabułę oraz dopracowany w każdym calu świat. Zdecydowanie polecam!
"Legends of Labyrinth" pod patronatem Secretum
Po sukcesie pierwszej kampanii gry planszowej "Labyrinth: Paths of Destiny III edycja" (pod patronatem Secretum), wydawnictwo Let's Play prezentuje nową autorską grę karcianą "Legends of Labyrinth". Gra o budowaniu drużyn jest osadzona w uniwersum świata Labyrinth. Jest to samodzielna pozycja, niebędąca dodatkiem do gry planszowej. Patronat nad "Legends of Labyrinth" objęło Secretum.
