Rezultaty wyszukiwania dla: Ram V
The Inheritance Games
Jeżeli jest jakiś motyw w literaturze, który uwielbiam, to zdecydowanie jest to wielki, piękny dom pełen tajemnic i zagadka, którą należy rozwiązać. „The Inheritance Games” zapowiadało się wspaniale. Zaintrygowała mnie fabuła, a zewsząd docierały do mnie bardzo pozytywne opinie. Z wielkimi oczekiwaniami rozpoczęłam lekturę i…
… przepadłam!
Avery w jednym momencie śpi w samochodzie, pracuje ponad swoje siły, a w drugim jest dziedziczką wielkiej fortuny! Jak do tego doszło? To pytanie zadaje sobie nie tylko bohaterka, ale również cała rodzina zmarłego. Wszystkich niezwykle zaskoczyła ostatnia wola Tobiasa Hawthorne’a. Dlaczego przekazał wszystko – aktywa, wielki dom, swoje kolekcje, a także fundację – dziewczynie, której nie widział na oczy? Avery nie wie, że zmarły uwielbiał zagadki, a ta, której dziewczyna stała się uczestnikiem, jest chyba jego największą. Dodać muszę do tego, że aby w pełni odziedziczyć majątek, panna Grambs musi się na rok przenieść do Howathorne House. Niestety, mieszkają też tam najbliżsi członkowie rodziny Tobiasa, którzy obeszli się smakiem, jeżeli chodzi o wielki majątek staruszka.
Avery wraz z jednym braci, Jamesonem, zaczyna rozwiązywać zagadkę, którą przygotował zmarły. Towarzyszy im w tym Greyson, a dwóch pozostałych braci Hawthorne przygląda się tej sytuacji z boku. Czy uda im się dowiedzieć, dlaczego Tobias przepisał cały majątek dziewczynie, której nie znał?
„The Inheritance Games” to książka, która wciąga już od pierwszych stron. Rozdziały nie są długie, a kończą się jakimś niedopowiedzeniem czy sceną, którą autorka ucięła w najbardziej intrygującym momencie. Taki zabieg sprawia, że gdy podczas czytania, powiecie, iż tylko jeden rozdział i udajecie się spać, to możecie po godzinie zauważyć, że przeczytaliście już ich dziesięć. Dodatkowo akcja już od początku nie pozwala czytelnikowi odetchnąć. Bardzo dużo się dzieje, a zagadka, którą skonstruował nieżyjący senior, jest naprawdę intrygująca. Nikt nie wie, dlaczego Avery odziedziczyła majątek, a to przyciąga i intryguje. Śledziłam z zainteresowaniem kolejne tropy, towarzyszyłam bohaterom podczas poszukiwania poszlak i wskazówek, a im bliżej zakończenia, tym wszystko robiło się coraz bardziej zagmatwane! Dodam, że ostatnie strony książki spowodowały, iż jeszcze bardziej nie mogę doczekać się kontynuacji historii.
Nie zabrakło w tej historii wątku miłosnego, ale nie umiem się o nim wypowiedzieć. To był miły dodatek do tajemnic i zagadek, jednak nie potrafię wyobrazić sobie bohaterki z żadnym z braci. Za mało chemii, uczuć, emocji, ale czuję, że w kolejnej części, autorka rozwinie ten wątek.
Zapowiedź: Wojna bogów
Ambicje synów Ragnara nigdy się nie kończą. Co czeka ich na drodze do upragnionej chwały? Wolność, miłość, wyczekiwana zemsta, władanie wszystkimi swiońskimi królestwami…
Zapowiedź: Hex You. Siostry z Salem. Tom 3
Moc, gorące serca i demony. Zło kontra wiedźmi czar. Finalny tom trylogii "siostry z Salem", fascynującej historii o sile sióstr, magii i przeznaczeniu, z dwiema nastoletnimi czarownicami bliźniaczkami, które stawiają czoło złu.
Zapowiedź: Pożoga
Kiedy życie zadaje ci cios, zawsze jest to cios niespodziewany. A jeszcze częściej jest to cała seria niespodziewanych, wyjątkowo precyzyjnych ciosów.
Na przekór nocy
Gdy tajemnicza choroba zbiera śmiertelne żniwo, dwójka młodych tajemniczych wybawicieli naraża swoje życie, aby wykraść drogocenny lek.
W królestwie Kandalii gorączka sieje spustoszenie wśród poddanych króla Harristana. Jedynym lekarstwie jest Księżycowy Kwiat, ale rośnie od tylko w dwóch sektorach, kontrolowanych przez konsulów żądnych pieniędzy. Bogacze mogą sobie pozwolić na duże dawki leku, jednak nie starcza go najbiedniejszym. Za przemyt i kradzież Księżycowego Kwiatu książę Corrick wymierza najsurowsze kary. Jednak to nie powstrzymuje Wesa i Tessy, wkradających się do Sektora Królewskiego, aby wkraść drogocenny kwiat.
Król Harristan zasiadł na tronie w młodym wieku, po tym, jak jego rodzice zostali zamordowani, a swojego brata uczynił najwyższym sędzią królewskim. Obaj nie są lubiani wśród ludu – za swoje decyzje, brutalne karanie przemytników, a także za brak leku dla najuboższych w Dziczy. Jednak czy to prawda? Czy na sercu króla nie leży los poddanych?
Tessa decyduje się zrobić coś, o czym jeszcze kilka dni temu by nie pomyślała. Podejmuje decyzję, która zmieni jej całe życie.
Gdy tylko rozpoczęłam lekturę, to przepadłam. „Na przekór nocy” to książka, która idealnie trafiła w mój czytelniczy gust. Są w niej wszystkie elementy, jakie lubię i cenię. Miłość fantastyczny świat, zagrożenie, odważna bohaterka i charyzmatyczny, ale zarazem mroczny książę. Mam słabość do takiego połączenie a przekonałam się, że Bridgit Kemmerer wie, jak pisać, aby podbić moje czytelnicze serce.
Świat wykreowany jest ciekawie, ale nie poznajemy go całego, raczej mały wycinek, głównie Sektor Królewski i Dzicz, w której mieszka i szmugluje Tessa. Inne sektory są wspomniane, ale to konsulowie odgrywają większą rolę (a też nie wszyscy). Autorka skupia się głównie na wątku choroby i Księżycowego Kwiatu – z niedoboru biorą się problemy. Chciwcy konsul nie zamierza opuszczać ceny, domaga się ochrony konwojów, a coraz częściej głośno domaga się wyższej ceny. Bogacze śpią na zapasach Księżycowego Kwiatu, jednak ci biedniejsi nie mogą sobie pozwolić na zapas. I tutaj wkracza Tessa z Wesem, którzy przynoszą biednym porcję leków.
Co ma wspólnego nasza bohaterka z najwyższym sędzią królewskim? Już po kilku rozdziałach możecie się tego domyślić, ale nie będę wam zdradzać szczegółów, ponieważ ukazanie tej karty zabiera radość z lektury. Narracja poprowadzona jest w pierwszej osobie, a autorka naprzemiennie oddaje głos Tessie i Corrickowi. Obserwowanie tego świata z dwóch perspektyw było intrygujące, a także spowodowało, że czytelnik ma większy ogląd na sytuację i potrafi podejść do tego obiektywnie. Czy polubiłam bohaterów? Tak! Zarówno Tessa, jak i Corrick wykreowani zostali bardzo ciekawie. Poznajemy ich na przestrzeni stron, odkrywamy sekrety. Więcej skrywa książę, a zielarka jest bardziej otwarta. Wszystkie jej emocje są jawne i wydawałoby się, że czyni ją to naiwną. Nic mylnego. Tessa to silna bohaterka, która, pomimo lęku, potrafi postawić na swoim.
Z przyjemnością obserwowałam wątek romansowy. Uwielbiam takie zagrania, jakie zastosowała autorka w „Na przekór nocy”. Jest ciekawie, momentami mrocznie, a czasami romantycznie. Relacja między bohaterami rozwija się powoli, podszyta jest uprzedzeniami, podejrzeniami, tajemnicami i sekretami. Jednak uczucie, jakim się darzą, jest prawdziwe i szczere.
„Na przekór nocy” to nie jest lektura wybitna, ważna, potrzebna. Jednak nie zmienia to faktu, że czytałam ją z wypiekami na policzkach i z zachłannością śledziłam losy Tessy i Corricka. Ciekawie poprowadzona fabuła, intrygujące zabiegi fabularne, fascynujący fantastyczny świat sprawiają, że „Na przekór nocy” to jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam w tym roku.
Zapowiedź: Jaśminowy Tron
Osierocona służąca i uwięziona księżniczka. Różni je wszystko: pochodzenie, bogactwo, wiedza. Łączy jeszcze więcej: dojmująca samotność, całkowite odrzucenie i nowe życie, w które obie weszły uciekając z objęć śmiercionośnego ognia. Okradzione ze wszystkiego, w sobie nawzajem odnajdą całą siłę, której potrzebują by przeżyć.
Blaga
Kto z Was tak ma, że po przeczytaniu jakiejś książki nie może się doczekać jej kontynuacji? Jeśli jesteś jedną z takich osób, to seria od Wydawnictwa Prószyński i S-ka powinna zwrócić Twoją uwagę. „Blaga” Kingi Wójcik to już szósta z kolei książka, w której komisarz Lena Rudnicka rozwiązuje skomplikowane i niebezpieczne sprawy. Thriller łączy w sobie rewelacyjnie prowadzone śledztwo oraz romansowe wątki. Czego chcieć więcej?
Kinga Wójcik „Blaga”
W książce przenosimy się do Łodzi. Naczelnik wydziału Komendy Wojewódzkiej Policji prosi komisarz Lenę o wsparcie w prowadzeniu śledztwa. W mieście doszło do zaginięć dzieci i dotychczas żadnego z nich nie udało się odnaleźć. Rodzice maluchów są przerażeni, opinia publiczna coraz bardziej naciska. Dorośli martwią się o swoje pociechy, a dziennikarze nie zostawiają suchej nitki na policji, która w ich mniemaniu jest nieudolna. Do sprawy dołącza komisarz Rudnicka, która zapoznaje się z zebranymi materiałami i zaczyna prowadzić grupą dochodzeniową.
Przyjaciel prosi także Wolskiego, który spokojnie wypoczywa na wsi o chwilowy powrót do Łodzi i zaangażowanie się w sprawę. Nie ma jednak pojęcia, że będzie współpracował z Leną, z którą przed laty wiele go łączyło… I to taki smaczek dla wszystkich, którzy lubią lepiej poznawać bohaterów, którzy prowadzą śledztwa. W tej książce bardzo dobrze poznasz główną bohaterkę i dowiesz się wiele o jej przeszłości i obecnych problemach.
Recenzja książki Kingi Wójcik „Blaga”
Sprawa zaginięć dzieci jest najtrudniejszą, z jaką dotychczas pracowała Rudnicka. Jednocześnie komisarz mierzy się z problemami w życiu osobistym, które nie ułatwiają jej pracy. Kobieta zaczyna badać zależności pomiędzy czwórką maluchów. Coraz bardziej zagłębia się w historie ich rodziców, aby znaleźć wśród nich coś wspólnego. I okazuje się, że to był dobry trop, bo wszyscy mają takie sprawki, o których woleliby nie mówić i najchętniej by zapomnieli…
„Blaga” to rewelacyjny thriller dla wszystkich, którzy uwielbiają tego typu literaturę i razem z bohaterami starają się odkryć, kto stoi za sprawą zaginięć i innych zbrodni. Dobra wiadomość jest taka, że choć poznajemy życie Rudnickiej i towarzyszymy jej w odbudowywaniu relacji z Wolskim, to nie ma tutaj lukru i przesady. Wątki romansowe płynnie łączą się z główną sprawą i to jest bardzo dobry zabieg autorki. Nic, tylko czytać. Gorąco polecam. Tę książkę pochłoniesz nawet w jeden wieczór. Gorąco polecam!
Zapowiedź: Thunderhead. Żniwa śmierci. Tom 2
Drugi tom bestsellerowego cyklu "Żniwa śmierci".
Po Zimowym Konklawe Citra i Rowan rozdzielają się. Obydwoje czują, że skostniałe struktury Kosodomu wymagają gruntownych zmian, ale każde z nich ma inny plan działania.
Babel, czyli o konieczności przemocy.
O „Babel, czyli o konieczności przemocy” R.F. Kuang było bardzo głośno jeszcze przed samym wydaniem u nas książki, a to sprawą zmiany oryginalnej okładki przez wydawnictwo (moim zdaniem i oryginalne i nasze są równie ładne), ale też książka ta zbierała praktycznie same dobre opinie na zagranicznych stronach, dlatego byłam bardzo ciekawa, czy faktycznie „Babel” zasługuje na takie słowa zachwytu.
Jedynym zadaniem osieroconego pół-chińczyka Robina była nauka, a po osiągnięciu odpowiedniej wiedzy i wieku studia i praca w oksfordzkim instytucie Babel. Życie w Oksfordzie przebiega raczej spokojnie. Robin zdobywa małe grono przyjaciół, a dni wypełnione są nauką. Wszystko się jednak zmienia pewnej nocy, gdy poznaje on mężczyznę wyglądającego jak jego sobowtór. To jedno spotkanie rujnuje cały dotychczas zbudowany świat Robina. Od tej chwili nic już nie będzie takie samo.
Przyznam szczerze, że nie do końca wiem, jak ocenić tę książkę. Po tych wszystkich słowach uznania spodziewałam się czegoś, co zachwyci i zaintryguje mnie już od pierwszej strony, a tak się niestety nie stało. Początek bardzo mi się dłużył.
Z jednej strony byłam pod dużym wrażeniem tego, ile autorka musiała poświęcić czasu na porządne badania nad językiem, w tej książce bardzo dużo jest wyjaśnień pochodzenia i znaczeń niektórych słów, sporo jest o tym, jak trudno coś przetłumaczyć i czy możliwy jest idealny przekład danego dzieła. Autorka również bardzo dobrze ukazała zagadnienia związane z niewolnictwem, nierównością społeczną, kolonializmem. Te wszystkie zjawiska są przez nią bardzo mocno krytykowane (i bardzo dobrze). Jednak pomimo tego mało co się w książce działo i chociaż rzeczy związane z tłumaczeniami bardzo mnie ciekawiły, miejscami miałam ochotę pominąć stronę lub dwie. Aż do chwili jednego morderstwa. Po tym wydarzeniu akcja bardzo mocno przyspiesza. W tej połowie dzieją się rzeczy, które zapierały mi dech, niektóre sceny powodowały szok i niedowierzanie, czasami pojawiły się łzy (zwłaszcza pod koniec). I chociaż cała książka utrzymana jest raczej w ponurym nastroju, to końcówka pozostawia mały promyk nadziei. Chociaż, gdybym mogła, to zmieniłabym kilka rzeczy.
Co do samych bohaterów, to bardzo polubiłam Robina i Ramiego. I bardzo było mi ich szkoda. W swoim życiu doświadczyli wiele niesprawiedliwości, tylko dlatego, że nie urodzili się „biali”.
W książce można znaleźć kilka ilustracji Przemysława Truścińskiego. Są one bardzo klimatyczne, ale niestety zupełnie nie w moim stylu.
Podsumowując, „Babel” jest książką bardzo wartościową, porusza dużo ważnych tematów, niestety wciąż aktualnych. Pierwsza połowa jest dość nużąca (chociaż patrząc na całość, bardzo potrzebna), ale druga część wszystko wynagradza. Jest to moje pierwsze spotkanie z autorką, ale myślę, że nie ostatnie. Tym bardziej że widziałam, że kolejna jej książka jest w przygotowaniu.
Poszukiwacze światła
„Im lepiej rozumie się żywych, tym łatwiej zrozumieć śmierć.”
Propozycję warto uwzględnić w planach czytelniczych. Intryga porządnie przemyślana, zgrabnie skonstruowana i atrakcyjnie podana. Elementy dynamicznej rozwijającej sensacji, ściśle przeplatają się z frapującą zagadką kryminalną, a w tle tworzą ciekawy obyczajowy wzór. Trzy solidnie zbudowane filary powieści wspierają się w budowaniu akcji i intensyfikowaniu napięcia, a to jednak nie wszystko. Femi Kayode stawia również na psychologiczne aspekty powiązane z zachowaniami tłumu i wykorzystania zbiorowej odpowiedzialności do uniknięcia kary. Przekonuje ich przedstawienie, autor chętnie czerpie z wykształcenia i doświadczenia. Najbardziej zaskakują w powieści nigeryjskie nawiązania. Osadzenie akcji we współczesnej Nigerii nadaje egzotyczną aurę i pozwala przyjrzeć się licznym bolączkom, z jakimi zmaga się kraj, temu, co czyni ze społeczeństwem przemysł ropy naftowej, pokłosiu milionów ofiar wojny biafrańskiej, nieustannym konfliktom wewnętrznym, klęski głodu na masową skalę, rozbudowanego aparatu korupcji, negatywnego wpływu zagranicznego biznesu. Wysoko oceniam tego typu książki, dostaję wciągającą rozrywkę, wynoszę wiedzę, mam okazję przyjrzeć się trendom i zdarzeniom z perspektywy innej niż dotychczasowej lub głębszej.
Nigeria, południowo-wschodnia część kraju, miasto Okrika usytuowane w pobliżu Portu Harcourt, a w nim uniwersyteckie miasteczko. Właśnie ono jest świadkiem makabrycznej zbiorowej zbrodni. Liczący około stu osób tłum atakuje i pali żywcem trzech studentów oskarżonych przez lokalną społeczność o kradzież. Przerażający obraz ludzkiej bezsilności, nawarstwianych uprzedzeń, pragnienia odreagowania na biedę i braku dostępu do wykształcenia. A może coś innego wprawiło w ruch łańcuch koszmarnie dramatycznych incydentów? I właśnie do odkrycia ukrytych motywów zbrodni zostaje zatrudniony, przez ojca jednej z ofiar, dyrektora zarządzającego narodowym bankiem, psycholog śledczy Philip Taiwo. Interesująco obserwuje się, jakie rodzinne mechanizmy kierują przyjęciem oferty, zarówno od strony przeszłości, związanej z seniorem rodu, jak i teraźniejszości, skupionej na małżeńskiej relacji. Philip, wspierany przez tajemniczego kierowcę Chikę, stopniowo utwierdza się w przekonaniu, że sprawa Trzech z Okriki reprezentuje wyjątkową złożoność i wielowarstwowość, a przy tym szczelne okrycie zmową milczenia, nieuchwytność ogniwa zapalnego i szalenie niebezpieczne posunięcia.
Thriller „Poszukiwacze światła” nie oszczędza ofiar, katów, policji i czytelnika. Prezentuje gorzką i cierpką prawdę o ludzkiej naturze, sięga do destrukcyjnych słabości i wad, obnaża mroczne zakamarki w psychice człowieka, daje odbicie wybuchowej mieszanki bezsilności, nienawiści, przemocy i pragnienia zemsty. Obraz dyskomfortu, kiedy sprawiedliwość nie wypełnia się, kara nieproporcjonalnie dzieli pomiędzy wielu, zaś prawda przeraża przesłaniem. Warto podkreślić, że podczas pisania książki autor inspiruje się linczem dokonanym na czterech studentach (Ugonna Obuzor, Tekena Elkanah, Chiadika Biringa and Lloyd Toku, 2012, Nigeria) przez samozwańczych stróżów prawa, tłum morduje, obserwuje i nagrywa filmy na komórkach.
