Rezultaty wyszukiwania dla: Ana Ana

piątek, 29 grudzień 2017 22:04

Daleka droga do małej, gniewnej planety

Becky Chambers w „Podziękowaniach” napisała: „Miałam dwumiesięczną przerwę między płatnymi występami i zaczęło się wydawać, że skończenie książki i utrzymanie dachu nad głową wzajemnie się wykluczają. Miałam dwie możliwości: odłożyć książkę na bok i wykorzystać ten czas na szukanie pracy albo znaleźć sposób na utrzymanie książki (i siebie). Wybrałam możliwość B i zwróciłam się do Kickstartera.” Dzięki Bogu za plany B, za kreatywnych ludzi, którzy stworzyli Kickstartera, autorce, że się nie poddała i pięćdziesięciu trzem fundatorom, którzy ją wsparli. Gdyby „Daleko droga do małej, gniewnej planety” nie wypłynęła na szeroki przestwór oceanu na skrzydłach społecznego wsparcia, to wielkie rzesze fanów piekielnie zawadiackiej space opery utraciłoby kawałek rewelacyjnej, pełnej lekkiego humoru powieści.

A o czym jest ta piekielnie zawadiacka space opera? Jak tytuł dobitnie i jednoznacznie sugeruje... o dalekiej drodze do małej, gniewnej planety. Ale może zacznę od początku. Akcja powieści rozpoczyna się, gdy na statek zajmujący się budową korytarzy międzyprzestrzennych, przybywa nowy członek załogi, Rosmary Harper, która ma się zająć bardzo odpowiedzialną pracą, a mianowicie uporządkowaniem dokumentacji oraz wsparciem administracyjnym jednostki. Kapitan, Ashby, właściciel statku, w niedługim czasie uzyskuje lukratywne zadanie zbudowania tunelu łączącego Przestrzeń Centralną Wspólnoty Galaktycznej z Hedrą Ka, stołeczną planetą terytorium toremich Ka. Zadanie lukratywne, ponieważ tunel ma przypieczętować nowo nawiązaną współpracę z Toremi. Jak to jednak bywa z lukratywnymi zleceniami, mają one czasem haczyki, czasem nawet haki, a ten tutaj tkwi w tym, że Hedra Ka, jest właśnie tą małą, gniewną planetą. A podczas długiej drogi do celu załogę „Wędrowca”, spotka naprawdę wiele przygód.

Lektura powieści Becky Chambers jest po prostu czystą przyjemnością, z wielkim entuzjazmem towarzyszy się załodze „Wędrowca” w jej podróży, bo w tej książce nie cel, lecz podróż jest najważniejsza. I mogłabym takim pięknym zdaniem po prostu zakończyć swoją recenzję. Ale jak tu miałabym nie wspomnieć o krwi i duszy całej tej książki, czyli o załodze „Wędrowca”, która swoją różnorodnością i lekkością bytów po prostu uskrzydla czytelnika i wynosi na wyżyny lepszego humoru; o świrniętej Kizzy, mechtechu, która zawiesza zasłony w meduzy w kajutach i ma wystrzałowych tatków, Jenksie, drugim mechtechu, który nie grzeszy wzrostem, za to miłości ma w sobie tyle, że aż przelał ją na SI, Andrissce Sissix, napisałabym, że jaszczurkowatej członkini zespołu, gdyby nie było to gatunkistowskie, więc powiem, że najbardziej fizycznie otwartej na uczucia osobie na pokładzie, a fachowo zajmującej się pilotażem, oczywiście jest jeszcze doktor Kucharz, należący do wymierającego gatunku, algelolog Corbin, bardzo ciekawy typ, choć jeszcze bardziej zrzędliwy, a i jeszcze jest sianacki duet Ohan, nawigator, rozkosznie kudłaty,niestety nie do głaskania. Czym byłby jednak statek bez kapitana Ashby'ego, zakochany beznadziejnie w przedstawicielce najpiękniejszego gatunku galaktyki, Aeulonce Pei, i SI Lovey. Zespół marzeń na klekoczącym statku przebijającym się w kierunku najbardziej agresywnej cywilizacji, jaką znała galaktyka. Ale jazda.

Generalnie z rodziną wychodzi się dobrze tylko na zdjęciach, z TĄ chcielibyście zamieszkać!

Dział: Książki
piątek, 29 grudzień 2017 09:39

T. T

T. T.

"– Lupka, nie ma, słyszysz, nie ma takiego potwora, którego nie można odesłać z powrotem! Bo wszystkie potwory lęgną się w naszych głowach. Trzeba tylko wrócić, odszukać go, złapać za mordę i..."

Dział: Zakończone
piątek, 22 grudzień 2017 10:54

Spinning Silver

Naomi Novik zapowiedziała powrót do baśniowej konwencji z "Wybranej". 10 lipca ukaże się Spinning Silver.

Naomi Novik to amerykańska pisarka polskiego pochodzenia, znana z serii fantastycznych książek Temeraire. Ostatnio dała się równiez poznać, jako świetna pisarka fantasy, która czerpie z konwencji basni. W 2015 r. wydała "Wybraną" (Uprooted), za którą zdobyła Nebulę za Najlepsza Powieść i Locusa za Najlepszą Powieść Fantasy. Teraz w tej samej konwencji ma się ukazać powieść Spinning Silver.

Dział: Książki
środa, 20 grudzień 2017 14:03

To, co najlepsze. Tom 1

Od Prószyński i S-ka w lutym otrzymamy pierwszy tom z kolekcji dzieł Harlana Ellisona.

Harlan Ellison - kontrowersyjny geniusz światowej literatury, prowokator nieustannie testujący granice wyobraźni. Obsypany nagrodami, zaliczony w poczet wielkich mistrzów SF i horroru. Jego twórczość była inspiracją m.in. dla Neila Gaimana, Dana Simmonsa, Jamesa Camerona i rodzeństwa Wachowskich. "To, co najlepsze" to dwutomowa kolekcja, po raz pierwszy ukazująca polskim czytelnikom bogactwo i różnorodność dorobku tego niezwykłego pisarza i scenarzysty. Drugi tom ukaże się jesienią 2018.

Dział: Książki
środa, 20 grudzień 2017 13:27

Czerwony parasol

Nakładem Wydawnictwa Initium 19 stycznia ukaże się "Czerwony parasol".

Zimowa Moskwa. Siedemnastoletnia Tatiana, wracając z treningu gimnastyki, nie wie jeszcze, że jej życie za chwilę zmieni się nieodwracalnie. Kiedy w swoim domu, w zamożnej dzielnicy miasta, znajduje brutalnie zamordowanych rodziców i siostrę, nie pozwala sobie na rozpacz. Działa instynktownie, wiedziona twardym sportowym charakterem. Zabezpieczona przez ojca, odkrywa w domowej skrytce tajemnicze ampułki i pendrive’a. Los nie dał jej wyboru − musi dorosnąć, musi podejmować decyzje, od których zależy jej życie i dużo, dużo więcej. Czy wykaże się bezwzględnością? Czy będzie potrafiła zabić z zimną krwią? Liczy się wykonanie zadania.

Dział: Książki
wtorek, 19 grudzień 2017 09:59

Mistrzowie Polskiej Fantastyki

MISTRZOWIE POLSKIEJ FANTASTYKI

Edipresse Polska oraz Wydawnictwo Fabryka Słów zapraszają na niemal dwuletnią przygodę z Mistrzami Polskiej Fantastyki. To wyjątkowa kolekcja najbardziej znanych powieści współczesnej polskiej literatury fantastycznej. Topowi autorzy, bestsellerowe tytuły, najlepsze teksty w pięknym, kolekcjonerskim wydaniu. To nie lada gratka dla wszystkich z żyłką zbieracza oraz niepowtarzalna okazja dla tych, którzy czują, że fantastyka to dziewiczy ląd wart spenetrowania. Kolekcja stanie się również niepowtarzalną ozdobą ściany każdego książkoluba. Wystarczy metrowa półeczka, żeby powstało takie oto cudo:

Pierwszy tom kolekcji – Jarosław Grzędowicz, „Pan Lodowego Ogrodu” tom 1
– ukaże się w czwartek, 11 stycznia 2018.

Dział: Książki
piątek, 15 grudzień 2017 12:02

IceCool

Moda na miłe spędzanie wolnego czasu w gronie rodzinnym przy grach planszowych sprawiła, że co chwilę jesteśmy zasypywani nowymi tytułami familijnymi. Rynek gier planszowych cały czas się rozrasta i ewoluuje. Twórcy szukają nowych pomysłów, ale również coraz częściej wracają do korzeni, do prostej zabawy zręcznościowej. Któż z Was jako dziecko nie grał na chodniku w kapsle? Umiejętność sprawnego pstrykania w kapsle przekładała się na zwycięstwo oraz uznanie wśród kolegów. Całkiem niedawno na polskim rynku dzięki wydawnictwu Rebel ukazała się gra IceCool, której mechanika opiera się na takowym zręcznym pstrykaniu w ... figurki pingwinków. Tytuł ten otrzymał w tym roku najważniejsze wyróżnienie w branży planszówkowej – nagrodę Spiel des Jahres w kategorii dziecięcej.  Czy zasłużenie? Postaram się to ocenić.

Strona wizualna

Na pewno pierwsze co rzuca się w oczy, to bardzo innowacyjne wykonanie gry. „IceCool” zapakowane zostało w podłużne pudełko, które w środku zawiera ... kolejne pudełka. Elementy te odpowiednio ze sobą połączone tworzą sporą planszę i teren rozgrywki, jakim jest szkoła dla pingwinów. Dodatkowo w środku znajdziemy cztery plastikowe pionki - figurki pingwinów, 16 drewnianych ryb oraz sporo kart (bohaterów, ryb zapewniających punkty zwycięstwa i legitymacji szkolnych). Jakość wszystkich elementów stoi na wysokim poziomie. Pudełka tworzące planszę zostały wykonane z twardego kartonu oraz ozdobione fajnymi ilustracjami przedstawiającymi m.in. wyposażenie ptasiej szkoły i oddającymi klimat gry. Bardzo dobre wrażenie robią szczególnie pionki, które zostały stworzone na wzór klasycznej wańki-wstańki – dzięki odpowiedniemu wyważeniu, kolebią się na boki, ale nigdy nie przewracają. Ogólnie rzecz biorąc całość prezentuje się świetnie i wywołuje uśmiech na twarzy najmłodszych graczy.

Dodam, iż ze względu na swój zręcznościowy charakter, gra wymaga sporo miejsca na stole na rozłożenie planszy oraz dużo wolnego miejsca dookoła, aby mieć bezproblemowy dostęp do naszych pingwinków. Oczywiście spokojnie można rozłożyć planszę na podłodze.

ic 12.620756.600x0

Cel i przebieg rozgrywki

W grze wcielamy się w niesforne pingwinki, które postanawiają zerwać się z lekcji. Głodne przemierzają szkolne pomieszczenia w poszukiwaniu rybek. Naprzemiennie jeden z graczy przyjmuję rolę woźnego, który za zadanie ma złapanie i wylegitymowanie urwisów. Rozgrywka przypomina typowego berka, jeden goni, reszta ucieka i jednocześnie próbuje pozyskać pokarm.

Przed przystąpieniem do rozgrywki warto potrenować pstrykanie, aby opanować trzy podstawowe techniki poruszania się po planszy. Dzięki odpowiedniemu pstryknięciu możemy sprawić iż pingwinek śliźnie się na wprost, zakręci lub efektowanie podskoczy.

Każda runda składa się z trzech faz. W pierwszej gracze będący uciekinierami przyczepiają po jednej swojej rybce do każdych z 3 par drzwi, woźny zaś umieszcza swój pionek w pomieszczeniu kuchni.

Druga faza to zabawa w łapanego. Najpierw poruszają się po kolei uczniowie, a następnie goni ich woźny. Każdy w swojej turze może wykonać jedno pstryknięcie. Każdy gracz zbiera odpowiednie rybki poprzez prześliźnięcie się przez drzwi, nad którymi one wiszą. Za każdą zdobytą rybkę otrzymujemy kartę z talii z ilością punktów. W momencie, kiedy pionek woźnego dotknie pionka ucznia, należy oddać jemu jedną kartę legitymacji szkolnej. Faza ta trwa do momentu, aż dowolny gracz uzbiera 3 rybki w swoim kolorze lub woźny zbierze wszystkie legitymacje.

W fazie trzeciej woźny otrzymuje jedną kartę ryb z talii oraz dodatkowo kartę za każdą zdobytą legitymację. Pozostali gracze, którzy byli uczniami, otrzymują po jednej karcie ryb, jeśli nadal mają legitymację. Następnie nowym woźnym zostaje kolejny gracz i rozpoczyna się pierwsza faza drugiej rundy.

Taka zabawa trwa tyle rund, ilu jest graczy, czyli każdy musi być raz woźnym (w rozgrywce 2-osobowej, każdy musi być woźnym 2 razy).

Wrażenia

Proste zasady tej gry sprawiają, że do wspólnej zabawy możemy zasiąść już z 5- czy 6-latkami. Na początku trochę trudno opanować pstrykanie w pingwinki. Wbrew pozorom nie jest to proste zadanie, ale odpowiedni trening i technika czyni mistrza. Przy okazji rozgrywka zmusza graczy do ciągłego ruchu dookoła planszy niczym przy stole bilardowym. Fajnie, że autorzy gry wzięli pod uwagę różne problemy, jakie mogą nas spotkać podczas poruszania pingwinkami. Przewidzieli i wyjaśnili postępowanie w sytuacjach, kiedy np. pingwinek utknie w drzwiach w szparze między pudełkami lub zatrzyma się w rogu pomieszczenia.

Bardzo fajnym pomysłem jest brak eliminacji graczy w trakcie drugiej fazy. Pingwinek złapany przez woźnego oddaje tylko swoją legitymację, pozostaje na planszy i nadal może zbierać rybki.

Mało, która gra pozbawiona jest wad. W „IceCool” w oczy rzuca się jeden drobny mankament. Za złapaną rybkę otrzymujemy kartę z punktami z talii.  Tutaj pojawia się trochę denerwujący element losowości. Mianowicie możemy dostać od 1 do 3 punktów, które tak naprawdę nie są wyznacznikiem naszych umiejętności. Wszystko zależy od naszego szczęścia w dobraniu karty. Wielokrotnie zdarzało się, że osoba, która bez problemu radziła sobie z pstrykaniem, ostatecznie przegrywała, gdyż uzbierała mniej punktów.

Trochę nudny jest wariant gry 2-osobowej. Nie pomagają zmienione zasady i to, że każdy jest dwa razy woźnym. Po prostu przy większej liczbie graczy, na planszy więcej się dzieje, gra zaś zaczyna wywoływać pozytywne emocje.

Biorą pod uwagę to, iż gra skierowana jest przede wszystkim do dzieciaków, powyższe wady będą praktycznie niezauważalne. Dla najmłodszych liczyć się będzie sama frajda z radosnego pstrykania.

Na koniec chciałbym zauważyć, iż gra aż prosi się o stworzenie dodatków z nowymi pomieszczeniami, o które można rozbudować aktualną planszę albo o dodatkowe elementy, typu jakieś ślizgawki, skocznie itp. Oczywiście dla chcącego nic trudnego, wraz z dziećmi można samodzielnie urozmaicić rozgrywkę, dodając stworzone własnoręcznie elementy. Ogranicza nas tylko własna wyobraźnia.

Podsumowanie

„IceCool” to gra szybka i dynamiczna. Znakomicie przy niej bawić się będą nie tylko dzieci, które są docelową grupą odbiorców, ale również dorośli. Na tle innych gier familijnych wyróżnia się również innowacyjnym i bardzo dobrym wykonaniem. Przy odpowiednim dozowaniu, dostarczy wszystkim mnóstwo pozytywnych emocji. Zasłużenie otrzymała swoistego planszówkowego Oscara - Kinderspiel des Jahres. Polecam z czystym sumieniem.

Dział: Gry bez prądu
środa, 13 grudzień 2017 14:39

Terror

„Terror” – trzymający w napięciu thriller produkcji AMC, stworzony przez Ridley’a Scotta, Davida Kajganicha i Soo Hugh, będzie miał polską premierę 5 kwietnia 2018 roku o 22:00 na kanale AMC Polska. – takie informacje podaje oficjalna strona kanału AMC.

Dział: Seriale
wtorek, 12 grudzień 2017 13:43

Zapowiedzi Wydawnictwa Uroboros

Plany wydawnicze Wydawnictwa Uroboros na pierwszy kwartał 2018 r.:

Dział: Książki
poniedziałek, 11 grudzień 2017 17:02

Zapowiedzi Wydawnictwa Mag

Wydawnictwo Mag podało wstępne plany wydawnicze na pierwszy kwartał roku 2018 roku.

STYCZEŃ

Neil Gaiman Dym i Lustra
Robin Hobb Wyprawa Błazna
William Gibson Wypalić Chrom (Artefakty)
Dan Simmons Endymion (Artefakty)
Tui T. Sutherland Najjaśniejsza noc

Dział: Książki