|
Niestety nie powiem, że film Stewart’a jest tym, czego większość oczekiwała. Spodziewaliśmy się raczej ukazania pełnego wymiaru biblijnej zagłady, która sprawi, że urodzi się w nas strach przed tym, co może nastąpić. „Legion” to historia Apokalipsy , która do biblijnej Apokalipsy właściwie nie jest podobna. Rozgniewany Bóg, tracąc nadzieję w ludzkość, zsyła na ziemię masowy legion, który wciela się w ludzi, czyniąc ich potworami. Akcja rozgrywa się na odludziu w przydrożnej knajpie. Pracuje tam między innymi młoda ciężarna kobieta, której dziecko okazuje się być jedynym ratunkiem dla ludzkości. W związku z tym nadchodzi iście anielska pomoc. Jest nim były Anioł, który pomoże przetrwać grupie ludzi uwięzionych w knajpie, dopóki nie urodzi się dziecko. Przed obejrzeniem „Legionu” spodziewałam się przedstawienia niebiańsko-anielskich mocy, porażających efektów specjalnych, jakiegoś głębokiego uniesienia i powagi, a jednocześnie czegoś z jajem. Przyznam szczerze, że niekiedy wstrzymywałam oddech, kiedy banda rozjuszonych demonów, wśród których była również mała dziewczynka z balonikiem, czy też uroczy mały chłopczyk w blond włoskach, napada na ludzi z knajpy. Już przy pierwszej scenie ukazującej starszą kobietę, która zamawia wpółsurowego steka, mówiąc przymilnym starym głosikiem z uśmiechem na twarzy, że dziecko ciężarnej kobiety spłonie, czuło się złowieszczość. Następnie moherowa babcia zamienia się w demona z ostrymi zębami i chodzi po suficie. Aż się po takim filmie nie chcę ustępować starszym w tramwajach. Co ponad to? Efekty specjalne nie są popisowe. Raczej przemaglowane i już dawno sprawdzone. Ludzie nie lubią jeść ciągle tego samego, widz pragnie więcej, by zlikwidować nieprzyjemny niedosyt. Aczkolwiek wielu kobietom wizja ex-anioła z bronią w ręku wydaje się być podniecająca. Brakowało mi w filmie zróżnicowanej akcji. Tymczasem jedna ciągnęła się wciąż w tej samej knajpie; ciągle musieli się bronić przed legionem, wciąż musieli używać przeciwko nim broni i nieustannie były między bohaterami spięcia i nieporozumienia. Trochę skąpo jak na film, który można było fantastycznie nakręcić. Efekty dźwiękowe poza często strzelającą bronią właściwie żadne. Żadnych złowieszczych odgłosów, gromów z nieba itp. Niesamowicie rozbroiła mnie scena z lodziarzem ^^ Środek nocy, dookoła knajpy pustka i nagle słychać z oddali muzyczkę, która w takiej scenerii sprawia, że włosy jeżą się na karku. Mianowicie pod knajpę podjeżdża lodziarz, który puścił przerażająco słodką muzyczkę reklamową z głośników samochodu, po czym wysiada z niego a jego kończyny przedłużają się nienaturalnie i przygotowuje się na atak. Scena ogólnie komiczna =) Nudne jak flaki z olejem ciągłe rozmowy bohaterów, którzy wzajemnie mówią o swoim strachu i obwiniają się nieustannie, spekulują, krzyczą, płaczą i tak na zmianę, żeby było ciekawie… Liczę na to, że niedosyt po filmie „Legion” zostanie nakarmiony zupełnie innym, który ukaże nam w końcu anielsko i diabolistycznie dobre kino. | |
| Opis filmu: | |


Komentarze
Sam film - dobra - mogę zawiesić oko na półnagim, rozhukanym, byłym aniołku - szczególniej jeśli jest niegrzeczny - ale to mogę robić przeglądając galerie na deviancie.
Apokalipsa w wiejskim wydaniu.