Kilkanaście dni temu na księgarskich półkach pojawiła się kolejna powieść Mai Lidii Kossakowskiej . Autorka znana z zamiłowania do Aniołów tym razem postanowiła zmienić nieco profil swojej twórczości. Owszem, nadal jest to powieść, którą należy zaliczyć do tych nierealnych, jednak już sam tytuł „Grillbar Galaktyka” mów nam, że fabuła będzie nieco inna, niż poprzednie pomysły pisarki.
Jak wiadomo, kosmos jest nieskończenie wielki, tak więc i w tej kosmicznej powieści znajdziemy praktycznie wszystko: wykwintne dania, których geneza może przyprawić o mdłości, szalone pościgi gwiezdnymi pojazdami, ogromne monstra czyhające na nasze życie, polityczną intrygę, a nawet kosmiczną mafię. A w samym centrum tych szalonych wydarzeń on: Hermoso Madrid Iven; zawód – kucharz, szef kuchni. Ale kucharz nie byle jaki, o nie! Można by rzec kucharska celebrity, mistrz noża i patelni. Lecz co kucharz, nawet najlepszy, ma wspólnego z kosmiczną grzybową mafią? Okazuje się, że do rozpętania burzy wystarczy niewielka prowokacja nieprzychylnej mu istoty.
Gdy w restauracji Ivena zostaje otruta bardzo ważna osobistość (sic! przecież wszyscy wiedzą, że dla Oktopusan najbardziej zabójczym warzywem jest andromedański płaszczowiec!), o całą tę nieprzyjemną sytuację zostaje oskarżony właśnie szef kuchni. Sprawa jest polityczna, dlatego jest on zmuszony uciekać jak najdalej od miejsca zbrodni, zaopatrzony jedynie w swój niezawodny zestaw noży. I tu zaczyna się prawdziwa przygoda Hermoso, podczas której może poznać, kto jest jego przyjacielem, a kto wrogiem i co tak naprawdę jest powodem tej kosmicznej tułaczki. Trzeba przyznać, że autorka ma niespotykanie bujną wyobraźnię, bo problemów i przygód Herma nie sposób zliczyć: a to dostaje się na piracki statek gwiezdny, a to musi uciekać przed Minotaurami, żeby w końcu znaleźć się na planecie, na której narodziła się cała przebiegła polityczna intryga. Gdy doliczyć do tego niezliczoną ilość postaci przewijających się przez 500-stronnicową książkę, może zakręcić się w głowie.
Fabuła powieści jest rozłożona nieźle, chociaż trzeba przyznać, że początkowe 150 stron to przeważające opisy różnorodnych i często niezbyt smacznie brzmiących nazw dań oraz szalonych wydarzeń związanych z przygotowaniem owych potraw. Jednak niezwykłe umiejętności pisarki sprawiają, że książka wciąga – barwne, plastyczne opisy i lekkie, humorystyczne dialogi sprawiają, że wyobraźnia Czytelnika działa na najwyższych obrotach. Potwierdzeniem tych słów może być sama okładka książki – rysunek idealnie odzwierciedla zawartość powieści.
Autorce nieobca jest również ironia, czego dowodem może być wątek polityczny: oto ważny urzędnik unijny wkracza do restauracji Hermoso i ocenia jakość potraw tam sporządzanych, wydając wyrok, że zielona okropna papka sprowadzona z dalekich zakątków kosmosu przewyższa je w smaku i przydatności dla zdrowia. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że urzędnikiem jest Kamulec, istota nie posiadająca układu pokarmowego, a co za tym idzie istota, która w swoim życiu nie zjadła nawet okruszka pożywienia.
A ile razy za nas wypowiadali się urzędnicy, którzy, delikatnie mówiąc, dawno stracili kontakt z rzeczywistością? :)
Małym minusem może być fakt, że Kossakowska w niektórych przypadkach wzorowała się na znanych z filmu, czy literatury postaciach i nazwach. Znajdziemy więc istotę wyglądającą zupełnie jak Obcy, gadającą kotkę, czy wspomnianego już wcześniej Minotaura. Pewnie jest to celowy zabieg, ale ja osobiście wolałabym, żeby wszystko w książce było wymyślone przez autorkę od początku do końca.
Tak więc „Grillbar Galaktyka” z pewnością spodoba się każdemu Czytelnikowi ceniącemu sobie zmiksowane przygody, podane w kolorowym sosie niezapomnianych przeżyć i przyprawione solidną garścią humoru. I zapewniam Was: z pewnością nie jest to obrzydliwa ekologiczna zielona papka.
| Opis książki: |













Komentarze