|
Temat zombie jest niezwykle ciekawy, dlatego też nie maleje jego popularność. Można by pomyśleć, że do chodzących trupów można dopowiedzieć niewiele, a temat teoretycznie powinien już zostać wyczerpany, lecz wielu autorów udowodniło, że istnieją jeszcze niewykorzystane pomysły pomysłów nie wykorzystano. Do takich osób należą twórcy gry pod tytułem „Trapped Dead”. Załoga „Headup Games” stworzyła grę, której akcja została osadzona na początku lat ‘80. W małym miasteczku o nazwie Hedge Hill w pobliżu Kansas City w stanie Missouri siew genetycznie zmodyfikowanej kukurydzy przyczynił się do powstania nowego wirusa, który zmutował się poprzez naturalny łańcuch pokarmowy. Kukurydzę zjadały króliki, które są pożywieniem dla psów, wilków itd. Te zarażając się nową chorobą atakowały ludzi zmieniając ich w zombie. Do samego środka piekła trafiają Mike i Gerald. Sterując Mike’iem Reedem odkrywamy, że na stacji, do której przed chwilą przybyliśmy znajduje się kilku zombie. Niewiele się zastanawiając sięgamy po kij baseballowy i rozprawiamy się z wrogami używając go, tudzież wykorzystując pułapki ukryte dookoła. Broń i zasadzki - to dwa sposoby walki z umarlakami i oba stworzono bardzo dobrze. Zwłaszcza ten drugi przypadł mi do gustu, gdyż wymaga sprytu oraz został świetnie zrealizowany. Sidła, w które wpadają nasi przeciwnicy są ciekawe i znacznie urozmaicają rozgrywkę. Kiedy do moich rąk trafiło „Trapped Dead” przede wszystkim zachwyciło mnie opakowanie i książeczka znajdująca się w środku. Początkowe strony to minikomiks wprowadzający do fabuły gry. Na kolejnych kartach umieszczono wiele informacji na temat pozycji wydanej przez IQ Publishing. Przyozdobiono je rysunkami zombie oraz śladami krwi dodając im uroku. Za ilustracje odpowiedzialne było 6 osób, które spisały się na medal. Grafiki 2D są po prostu świetne i zaliczam je do atutów gry jako ten największy. Projektem dźwięku zajął się Oliver Schmellenkamp i odwalił kawał dobrej roboty. Odgłosy nadchodzących lub konsumujących zombie wywołują dreszcze i w dużej mierze wpływają na klimat pozycji. Przed komputerem siedzi się jak na szpilkach, wyczekując na kolejnych wrogów i wytężając wszystkie zmysły. Po prostu gracz czuje się, jakby był w samym środku akcji. Skupiając się na zombie warto dodać, iż zatroszczono się o to, aby gracz nie odszedł od monitora z poczuciem monotonii. Różnorodność postaci jest kolejnym pozytywem gry. Żywe trupy posiadają inny wygląd, który został dopieszczony i świetnie prezentuje się po zbliżeniu kamery. Na dodatek zachowują się jak na nie przystało, czyli pożerając ciało są pochłonięte tym bezgranicznie. Głód krwi, to ich podstawowa potrzeba. Dzięki temu możemy przemknąć cicho koło nich, lecz biegnąc czy też w inny sposób robiąc hałas zwracamy na siebie uwagę. Również posoka uciekająca z ran naszych bohaterów wzbudza zainteresowanie wrogów i podsyca ich chęć mordu. Rozgrywka nie jest bezsensownym zabijaniem trupów (jakkolwiek dziwnie to brzmi), ale polega przede wszystkim na taktyce. Należy odnaleźć odpowiednią drogę do unicestwienia przeciwników. Szukając logicznych rozwiązań do pokonania nieprzyjaciół warto rozejrzeć się dookoła. Zauważymy wtedy pułapki, w które mogą oni wpaść oraz niezwykłe piękno otaczającego nas środowiska. Lokacje zostały szczegółowo odwzorowane, a najwięcej wdzięku dają ślady masakry, która wydarzyła się przed naszym przybyciem. Krew, porozrzucane zwłoki, posoka, zniszczone przedmioty, jucha, kończyny oraz farba. Blood, blood, blood... Jak można się domyślić przeważa tam kolor czerwony, który świetnie prezentuje się z widokiem danego poziomu, który musimy przejść. Gra jest laureatem bardzo prestiżowej nagrody w niemieckim przemyśle gier - Najlepsza Gra Akcji 2010, przyznawanej przez German Game Developer Awards i nie bez przyczyny. Mnie najbardziej zafascynował klimat, który jest wyborny. Jeśli siadając przed komputerem uwielbiacie walczyć o życie, to musicie zmierzyć się z hordą zombie w „Trapped Dead”. Polecam! | |
| Opis gry: | |


