Pn
06
Lut
12
Beowulf

 

Napisany przez sarna23
Ocen (1)
Odsłony (37)
Komentarze (0)

Epicki poemat heroiczny nieznanego autora, będący jednym z najstarszych dzieł literatury staroangielskiej znów został przeniesiony na celuloidową taśmę. Wielokrotnie w swej karierze filmomaniaka oglądałem różne dzieła starające się wiernie odtworzyć ten utwór. Znalazłoby się też kilka obrazów jedynie bazujących na głównym motywie. Tym razem zmierzono się z tym poematem przy pomocy komputerów. Czy Grendel padł pod naporem cyfrowych ciosów? O tym w dalszej części tego tekstu.

Jak każde dziecko wie, a jeśli nie wie to sie zaraz dowie Beowulf to najsłynniejsza epicka opowieść. Głównym bohaterem jest heros Beowulf, który po przybyciu na zamek Heorot ukatrupia Grendela i jego matkę, by potem przewodzić ludowi Geatów przez pięćdziesiąt lat.

Pierwsze co nie tylko bije, ale i uderza z wielką siłą z ekranu to wyśmienita grafika i doskonałe odwzorowanie nie tylko wyglądu, ale i mimiki, gestów oraz wszelkich ruchów wszystkich postaci. Tutaj łatwo rozpoznać (nie tylko po głosie) jaki aktor "wcielił się" i oddał swą cyfrową skórę na poczet tego filmu. Wyśmienicie wyglądają nawet postacie drugoplanowe, czy te które mają zostać jedynie rozsmarowane po podłodze w efektownych strugach krwi. W żadnym wcześniejszym filmie Angelina Jolie nie była dla mnie tak ponętna jak tu, pomimo że w debilny sposób pewnie by nie gorszyć - jasne, przecież nic co ludzkie nie jest nam obce, a szczególnie piękno kobiecego ciała) zakrywane ma piersci i resztę swych "drugorzędnych" cech płciowych. Jedyny zauważalny mankament tej wyśmienitej animacji to momenty walki, skoków i innych ewolucji - tutaj jak zwykle szwankuje odwzorowanie ruchów i czasem wygląda to bardzo sztucznie.

Zdecydowanie zyskuje ten film, gdy ogląda się go w wersji 3D. Świetne wrażenia wywiera nie tylko poczucie głębi obrazu oraz możność rozpoznania kilku planów, ale takie momenty jak długi najazd kamery ze sceny początkowej, gdy z dworu przelatujemy nad lasem do kryjówki Grendela. Cudne są momenty, gdy prawie dostajemy w twarz latającymi ochłapami, krwią czy bronią. Jednak i tu pojawia się kolejny, drugi mankament tego filmu (tyczy się wersji 3D). Zdecydowanie trudno wytrzymać z okularami na nosie przez cały seans, gdyż łepetyna w moim przypadku zaczęła pobolewać mniej więcej po godzinie seansu. Kolejny film, gdzie strona wizualna grubo przerasta całą resztę, pomimo że dobrze poradzono sobie z przełożeniem tej VIII-wiecznej historii na współcześnie zrozumiały.

Nie ma co się rozwodzić nad wyjaśnieniami wątków na poziomie psychologicznym, bo o tym nie jeden znany Freud czy Jung wypowiedział wiele słów, a nie jeden się doktoryzował na motywach zawartych w tym poemacie. Mnie zdecydowanie bardziej interesowała kolejna próba zmierzenia się z Beowulfem. Pod tym względem film się udał - dzięki komputerowym sztuczkom wizualnie wyszło świetnie. Bardzo się cieszę, że skorzystano z tej nowej techniki, a nie znów spartaczono film aktorski, gdy na ekranie pojawiają sie cyfrowo zmodyfikowane postacie (tak jak scena walki w świetle reflektorów w "Blade 3", czy Legolas skaczących po nogach olifantów we "Władcy Pierścieni").

Nieźle zrobiono także ścieżkę dźwiękową, która pobrzmiewa nam w uszach jeszcze wiele minut po wyjściu z sali kinowej. Dobrze komponuje się ze stroną wizualną nie odwracając naszej i tak napiętej do granic możliwości przez tą (szczęsną, a zarazem nieszczęsną) technikę cyfrową zastosowaną do pokazania tego obrazu.

Film wart obejrzenia dla świetnego, komputerowego 3D, jednak przez swą długość strasznie męczy zmysły. Ciekawie wyszedł sztafaż aktorskich umiejętności takich tuzów jak Anthony Hopkins czy John Malkovich po cyfrowej obróbce, a także Neila Gaimana przy scenariuszu. Lecz całość jest nierówna, pomimo tych atutów można trafić co i rusz na jakieś kasztanki - jak obcasy, istne szpilki na gołych nogach matki Grendela. Gdyby nie zmęczenie filmem, oraz kilka braków z wielką chęcią oceniłbym ten film wyżej, a tak po prostu nie wypada.

Opis filmu:

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież