|
Byłam, widziałam - najlepszy (jedyny ?) western na temat II Wojny Światowej w swoim życiu.
Podlany gęstym, krwistym sosem na wywarze z nazistowskich skalpów, bezlitosny, brutalny, przyprawiony smoliście czarnym humorem, najbardziej tarantinowski z trantinowskich - idealny pod każdym względem - poczynając od muzyki, na grze aktorskiej kończąc - doskonały, mający tyle wspólnego z faktami historycznymi* co Lindsay Lohan z Susan Sarandon, a jednocześnie w 100% oddający ducha tego koszmarnego rozdziału w dziejach Świata.
Widziałam kandydatów do Oscara...
Tarantino to dyrygent idealny - pod jego kierownictwem nawet Pitt w roli Aldo (dowódca Bękartów), typowego wsioka z Wisconsin, nie razi tak bardzo na tle wspaniałej obsady tego filmu. A jest w czym wybierać !
- Hans "Łowca Żydów" Landa (Christoph Waltz w roli życia) - zimny, pozbawiony sumienia i litości kawał skurczybyka o przewrotnym, jadowitym uśmieszku i inteligencji ostrej jak brzytwa. - Shoshanna Dreyfus (Mélanie Laurent)- piękna, "ognista" Żydówka, pałająca chęcią zemsty - widowiskowej a krwawej. - Frederick Zoller (fenomenalny Daniel Brühl) - personifikacja niemieckiego żołnierza - bohatera: w domu kochający syn, wzorowy ojciec i miłośnik sztuki (np: kina), "w pracy" (czytaj - na wojnie) brutalna bestia, dla której położenie kogoś trupem jest niczym podliczenie kolejnego słupka w księdze rachunkowej. - Bridget Von Hammersmark (Diane Kruger) - niemiecka femme fatale o twarzy anioła i celności Małgorzaty Mauer. Zimna jak lód, słodka jak miód, śmiercionośna niczym żmija. - Bękarty - żydowskie komando zamierające suweniry w postaci niemieckich skalpów, demonstrujące nowatorskie zastosowanie dla akcesoriów sportowych oraz daleko posuniętą - typowo amerykańską - ignorancję lingwistyczną; nie do końca zrównoważone i nie do końca karne - za to skuteczne.
Są i postacie epizodyczne jak Perrier LaPadite (Denis Menochet), które kradną kilkanaście minut filmu tylko dla siebie. Ich losy łączą się w przedziwny sposób, historie zlewają w jedną - zakończoną w iście wybuchowym, hollywoodzkim (ale mało cenzuralnym) stylu. Barwny korowód postaci pierwszo- i drugoplanowych, bierze udział w grze bez reguł a my śledzimy z zapartym tchem każdy ich ruch.
I mała dygresja na koniec...
Naziści zapoczątkowali, rozkręcili i przegrali II Wojnę Światową - potem zrobili jednak coś, przy czym zdolności Bilbo Bagginsa i Harrego Pottera bledną - zniknęli. Wsiąkli w glebę z porannym deszczem, odpłynęli na puchatych obłokach w siną dal - wtopili się w tłum - wydawać by się mogło, że to sam Adolf H. i kilku jego przydupasów, hasał po polach i łąkach Europy z gracją Dorotki i śmiercionośną skutecznością plagi egipskiej. Aż ogarnia człowieka sadystyczny żal ...może gdyby zastosować metody ewidencyjne Bękartów z tym "znikaniem" mieli by większe problemy .
Obowiązkowo do kin !
* za wyjątkiem samego faktu zamachu, który, choć zakończony fiaskiem, miejsce miał.
|